niedziela, 27 października 2019

Czwarta rocznica bloga Kancelarii Radcy Prawnego Paweł Ludwiczak i Ciekawostki z prawa handlowego i nie tylko - odcinek nr 18

Dziś jest czwarta rocznica moja bloga.
Czas na małe podsumowanie :-)

W dniu 28 października 2015 r. opublikowałem pierwszy post.

W sumie przez cztery lata napisałem na tym blogu 169 postów, z czego
w pierwszym roku 52
w drugim roku 48
w trzecim roku 26
w czwartym roku 43
Ponadto w tym roku na mojej stronie www powstała podstrona FAQ o Compliance.

Według bloggera moja strona miała łącznie (przez 4 lata) 189.366 wyświetleń, z czego w ciągu ostatnich 12 miesięcy miała 63.970 wyświetleń.

Według analytics miałem, przez ostatnie 12 miesięcy, ponad 2710 indywidualnych czytelników. Czyli o 1100 więcej niż w poprzednim okresie.

Najczęściej czytany był post: "Rekompensata za powierzenie usług w zakresie publicznego transportu zbiorowego - czyli ile?" - czytany 443 razy (rok temu było 394 razy).
Na drugie miejsce wskoczył post: "Recenzja książki "Czy jesteś tym który puka?" - czytany 397 razy
Na trzecim miejscu znalazł się post: "Recenzja książki "Zarządzanie Kancelarią prawną - 100 najważniejszych pytań jak robić to skutecznie" - czytany 388 razy
Na czwarte miejsce spadł post post "Sygnalista - bohater czy kapuś" - czytany 386 razy.   
Na piątym miejscu - "Ciekawostki z prawa handlowego i nie tylko - odcinek nr 7" - 371 razy
Na szóstym miejscu - "Dyskryminacja - do czego prowadzi tolerowanie tego ZŁA i jak należy z nią walczyć" - 366 razy - UWAGA dla mnie osobiście to bardzo ważny i aktualny tekst
Na siódmym miejscu - "Poradnik: Co RODO zmieniło w polskim prawie – krótka ściąg" - 359 razy
Na ósmym miejscu - "Wdrażać czy nie wdrażać procedury antykorupcyjne lub procedury Compliance? Oto jest pytanie, które powinni sobie postawić przedsiębiorcy (będący co najmniej średnim przedsiębiorcą) i kierownicy jednostek finansów publicznych" - 355 razy
Na dziewiątym miejscu - "Ciekawostki z prawa handlowego i nie tylko - odcinek nr 8" - 336 razy
Na dziesiątym miejscu  - "Ciekawostki z prawa handlowego i nie tylko - odcinek nr 6" - 329 razy.
Więcej wyświetleń miała tylko zakładka "Profil zawodowy" - 2662 "kontakt" - 2039, razy i "o mnie" - 1725 razy. 
Zakładka "FAQ o Compliance" była czytana 479 razy.


Ponadto w tym roku napisałem i udostępniłem kilkudziesięciu stronicową publikację: "Poradnik: Co RODO zmieniło w polskim prawie – krótka ściąga". Niestety nie wiem ile razy była pobrana. Post ją promujący (jak pisałem wyżej) był czytany 359 razy.

Do mojej działalności publicystycznej, należy doliczyć 35 artykułów na Infor.pl (w poprzednim roku na Infor.pl opublikowałem 26 artykułów oraz parę artykułów jako współautor). 
Mogę też się pochwalić, że nie dawno prowadzę  na INFOR.pl dział Compliance (LINK) i regularnie, średnio co tydzień pojawia się tam nowy artykuł, oczywiście o Compliance.

W tym roku po raz pierwszy dostałem dane z Infor - za okres od 1.01.2019 do 1.10.2019 r.
W sumie moje artykuły, na Infor, miały 37.913 indywidualnych odsłon i były średnio czytane przez 4 minuty i 11 sekund. 
W pierwszej dziesiątce (od 4.223 do 1.113 odsłon) jest osiem artykułów o RODO. Jeden artykułów o Compliance - co ciekawe w ciągu 7 dni miał on 1.073 indywidualnych odsłon co dało mu pozycję nr 9 oraz jeden artykuł o zamówieniach in house. 
Widać, że temat RODO jest wiecznie żywy  i dobrze. 
Temat Compliance w szybkim tempie zdobywa teren. 
Zdziwiła mnie wysoka (pozycja nr 7 z 1.715 odsłon ze średnim czasem czytania ponad 7 minut) artykułu o zamówieniach in house. 
Wniosek jest prosty - więcej artykułów o Compliance. Na pewno coś napiszę o RODO. I trzeba pomyśleć o jakimś artykule na temat zamówień in house.
  
Byłem też (w drobnej części) współautorem paru publikacji książkowych wydanych przez INFOR.

Rośnie też moja aktywność na Linkedln.
Od ponad 2 lat używam Logo mojej Kancelarii :-)
Publikacji na FB, Twitterze i Instagramie nie liczą. Choć i tam jestem obecny :-)

Uważam, że nie jest źle choć marzy mi się by było lepiej. Do najbardziej poczytnych blogów prawniczych na pewno jeszcze mi bardzo daleko. Ale kto wie co przyniesie przyszłość. (To powtarzam co roku :-)) 

Na pewno będę pisał dalej. Jeżeli chcecie o czymś przeczytać, macie pytania, wątpliwości lub własne przemyślenia proszę o komentarze lub kontakt. Obiecuję że odpiszę lub oddzwonię.


Coraz częściej też występuję na konferencjach i prowadzę warsztaty. I zdecydowanie kocham to robić. Jeżeli potrzebujesz prelegenta lub trenera w zakresie Compliance lub ochrony danych osobowych to się polecam!!! 
Moje wynagrodzenie jest ustalane w drodze negocjacji :-) 
Czasami zgadzam się wystąpić za darmo.
Natomiast propozycje bym wystąpił i za to zapłacił odrzucam od razu.

A teraz czas na "Ciekawostki z prawa handlowego i nie tylko - odcinek nr 18"

Pamiętacie jak w 2018 roku pisałem o RODO-Apokalipsie, RODO-Trollach itp.
Mam nadzieję, że nie będę musiał w 2021 r. pisać podobnie o Dyrektywie w sprawie ochrony osób zgłaszających naruszenia prawa Unii, która wejdzie w życie za 2 lata.
Dlatego cieszę się, że mogłem być jednym z prelegentów na Compliance Coaching Day 2019 i mogłem podzielić się swoją wiedzą oraz wymienić doświadczeniami z innymi. 
Przed podmiotami zbiorowymi (w tym Spółkami) oraz jednostkami samorządu terytorialnego oraz administracją państwową stoi jeszcze większe wyzwanie niż RODO. Z ochroną danych osobowych mamy w Polsce do czynienia od lat. Z sygnalistami mamy doświadczenia od paru lat i to tylko w niektórych branżach. Ponadto wdrożenie Dyrektywy o sygnalistach będzie wymagało zmiany Kultury, a to jest zawsze najtrudniejsze. Oj będzie się działo.

Pozwalając sobie na drobny marketing, jeżeli zgodnie z Dyrektywą musisz wdrożyć systemy whistleblowingu (zgłaszania i reagowania na nadużycia i nieprawidłowości) to nie czekaj na ostatnią chwilę tylko już dziś zacznij działać - krok pierwszy znajdź eksperta, który ci pomoże przejść przez ten proces a potem będzie cię wspomagał.

Ostatnio znalazłem w internecie super stronę: http://esa.sgh.waw.pl/
Jakby ktoś chciał sprawdzić swe zasady to polecam!!!

Miesiąc temu zastanawiałem się czy zdążą uchwalić nowe prawo zamówień publicznych. Zdążyli. Prezydent III RP podpisał, a przed weekendem zostały opublikowane. Podaję linki: LINK do ustawy i LINK do przepisów wprowadzających.
Ja mam tylko jedno pytanie: Dlaczego Prawo Zamówień Publicznych ma coraz więcej artykułów? Nowe Prawo zamówień publicznych ma ich ponad 600. To jest jakiś horror. Prawo powinno być proste, jasne i zawierać jak najmniej artykułów (i być stabilne).
Osobiście uważam, że im krótsza ustawa tym lepiej. Niestety twórcy nowego Prawa Zamówień Publicznych mieli inne zdanie.Ten koszmarek legislacyjny skomentuję później.
 
Było o Compliance, było o Prawie zamówień publicznych, a kodeksie spółek handlowych dziś dla odmiany nic nie będzie (mam zbyt mieszane uczucia na temat Prostej Spółki Akcyjnej i muszę jeszcze przemyśleć tą konstrukcję prawną zanim ją ocenię), czas na RODO.
 
Po pierwsze polecam lekturę sprawozdania z działalności Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych w roku 2018.
LINK

Po drugie bardzo mnie cieszy że Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych prowadzi działalność edukacyjną. Polecam następujące artykuły na stronie PUODO:

Po trzecie parę dni temu czytałem artykuł o taryfikatorach w Holandii i w Niemczech za naruszenie RODO. Koncepcja jest ciekawa - podmiot wiedziałby, jaka mniej więcej kara (w jakich widełkach) mu grozi za dane naruszenie. Bardzo słusznie najwyższa kara w taryfikatorach jest za brak powiadomienia organu o naruszeniu. Natomiast za brak powołania IOD`a jest jedna z najniższych kar ale nadal bardziej opłaca się go powołać niż nie powoływać. Bardzo ciekawe. Muszę się temu bliżej przyjrzeć.


No to już wszystkie najważniejsze ciekawostki z ostatniego miesiąca w telegraficznym skrócie.

czwartek, 17 października 2019

Taniec towarzyski - nauka życia

Pamiętam jak w trzeciej klasie podstawówki, w grudniu, po raz pierwszy poszedłem na trening tańca towarzyskiego (a dokładniej zostałem zaprowadzony przez rodziców na własną prośbę).
Grupa miała już zajęcia od września i inne dzieciaki znały już kroki podstawowe. Na szczęście okazało się, że mam dwa talenty: 
Pierwszy: szybko uczę się kroków i pamiętam układy (do tego pamiętam swoje kroki i kroki partnerki),
Drugi (nawet ważniejszy): prowadzę w tańcu (i to jest zdolność wrodzona u mnie, a nie nabyta - a tysiące godzin na parkiecie tylko ją zwiększyły u mnie).

Dlaczego nawet ważniejszy? No cóż. 
Z tańcem to jest tak. 
15% kobiet wchodzi na parkiet i ŁAŁ. Wymiata. Ma talent, iskrę Bożą. 84% kobiet można nauczyć tańczyć. 1 % kobiet nie da się nauczyć tańczyć.
Z mężczyznami jest inaczej. 1% ma iskrę Bożą (do tańca i do prowadzenia w tańcu). 15% da radę się nauczyć tańczyć i prowadzić, a cała reszta niech nie wchodzi w ogóle na parkiet.
Bo na parkiecie od razu widać, kto jest mężczyzną i prowadzi. A kto jest dodatkiem do spodni.
Jeżeli partner nie prowadzi to para nie zatańczy żadnych bardziej skomplikowanych figur. O zagrożeniu dla zdrowia partnerki już nie wspominam. Jeżeli natomiast partner prowadzi to partnerka zatańczy wszystko. Opowiem Ci pewną historię.
Na treningach partnerki często mnie prosiły bym zatańczył z nimi jakiś układ. Pamiętam jak kiedyś zatańczyłem z jedną z nich dość skomplikowany i nowy układ na cztery ściany. Trener to zauważył i poprosił ją by pokazała kroki innym dziewczynom. Ona odpowiedziała że nie umie. On stwierdził, że przecież widział, że przed chwilą zatańczyła ze Standardem. Na co ona stwierdziła krótko: "Bo Standard poprowadził". (Standard to moja ksywa z kursu tańca).

Taniec bardzo szybko weryfikuje kim jesteś. Bo w tańcu nie da się ściemniać. Szybko wychodzi z jakiej jesteś gliny.

Trenowałem taniec towarzyski przez blisko 19 lat. W pewnym momencie, gdy startowałem w turniejach w klasie senior-hobby, ćwiczyłem po kilkanaście godzin tygodniowo. Poza tym sam czasami uczyłem innych.
Można powiedzieć, że taniec towarzyski w sporej części ukształtował mnie. Stanowił istotną część mojego życia.
Niestety lub stety do zawodowstwa zabrakło mi ..., no ale to inna historia.

Taniec towarzyski jak każdy sport uczy:
  1. wytrwałości i konsekwencji. Bo bez żmudnego powtarzania każdego ruchu aż do perfekcji nie ma sukcesów,
  2. pokory, bo zawsze może znaleźć się ktoś lepszy lub możesz mieć gorszy dzień.
Taniec towarzyski jest specyficzny pod tym względem, że tańczy się w parach. Oczywiście partner i partnerka mają różne role. Ale tańcząc z kimś po kilka-kilkanaście godzin tygodniowo, tydzień po tygodni człowiek uczy się co to oznacza:
  1. partnerstwo (sukcesy i porażki para ponosi wspólnie), 
  2. współpraca (jeżeli partner nie poprowadzi a partnerka nie da się poprowadzić to nie ma szans na sukces), 
  3. odpowiedzialność (osobista i jako zespołowa),
  4. przestrzeganie procedur/ znajomość figur - bo na turnieju należy tańczyć starannie ułożone układy taneczne,
  5. elastyczność/improwizacja - bo na parkiecie tańczy kilka-kilkanaście par i trzeba często coś zmienić w układzie i to tak by nie było tego widać,
  6. uważność zewnętrzna i wewnętrzna (patrz pkt. 5 - partner musi mieć oczy dookoła głowy i nawet na ułamek sekundy nie może tracić koncentracji),
  7. decyzyjność (często na podjęcie decyzji i jej realizację są ułamki sekund co powoduje, że nie raz trzeba się zdać na instynkt), 
  8. odporność na stres, zmęczenie itd. (do dziś pamiętam jak potrafi dać w kość 2 tygodnie treningów po 12 godzin dziennie, jaki jest stres na turniejach i że porażki i zwycięstwa trzeba przyjmować z pokorą), 
  9. tolerancja i umiejętność zawierania kompromisów. 
Jeżeli kilka, kilkanaście par tańczy razem pokaz to wymaga on jeszcze więcej tego o czym piszę powyżej. Bo wtedy liczy się nie wynik pary, a zespołu. I trzeba się dogadać w większej grupie. 

Co ciekawe z zajęć tanecznych, blisko 60% ludzi wykrusza się w ciągu roku. Potem co roku odpada około 10%.
Mało kto chodzi dłużej niż 4 lata. 
Ja w jednym klubie tańczyłem 11 lat. I osobiście znam tylko jeden podobny przypadek.

W klubie tańca towarzyskiego zawarłem przyjaźnie na całe życie. A umiejętności, które zdobyłem, hart ducha przydaje mi się wielokrotnie w życiu prywatnym i zawodowym.
Na przykład nie mam problemu by wyjść i szkolić kilkadziesiąt/kilkaset obcych osób. Powiem więcej, to dla mnie frajda bo przypomina mi turnieje, pokazy taneczne lub uczenie innych układów.
No i kto raz się nauczył wychodzić na parkiet i patrzeć kto dziś będzie drugim, już zawsze będzie miał to spojrzenie.
Kto umie sprawić by partnerka mu zaufała i dała się poprowadzić jest Liderem. Bo ludzie tak jak partnerka pójdą za nim.

No i taniec nauczył mnie też, że nie ważne ile razy upadasz. Ważne ile razy wstajesz.
Gdy uczysz się czy studiujesz, nie ważne ile razy upadniesz. Ważne ile razy wstaniesz.
Gdy jesteś przedsiębiorcą, nie ważne ile razy upadniesz. Ważne ile razy wstaniesz.
Gdy jesteś Liderem i idą za tobą ludzie, nie ważne ile razy upadniesz. Ważne ile razy wstaniesz.



niedziela, 29 września 2019

Szachy vs gry strategiczne - część 1 - czyli co jest niezbędne by odnieść sukces

Gry w warcaby nauczyłem się mając 4 lata. I nie licząc mojego ojca ogrywałem od tego czasu każdego w rodzinie.
Jak miałem 6 lat, na imieninach ojca, wujek nauczył mnie grać w szachy.
Mistrzem szachów nie jestem ale myślę, że kilka tysięcy partii mam zav sobą. Jak na amatora gram nienajgorzej.
Pamiętam jak w latach 80 zaczęły się pojawiać wydane na papierze gry strategiczne. Spędziłem nad nimi setki godzin mierząc się z kolegami.
Potem w liceum zacząłem grać w gry strategiczne na komputerze.
Po studiach zacząłem grać w tzw. bitewniaki. Mój ulubiony to Full Thrust. (LINK). I można powiedzieć, że jestem niezły (w Full Thrust'a niepokonany jak na razie :-)))
Nad grami strategicznymi spędziłem tysiące godzin.
Niestety dziś obowiązki rodzinne i zawodowe powodują, że mam o wiele mniej czasu na gry niż kiedyś. Właściwie to nie mam wcale.
Moje doświadczenie pozwala mi jednak porównać szachy do gier strategicznych.

Szachy to piękna gra. Ale w odróżnieniu od życia nie występuje w niej element losowy, a plansza jest mocno ograniczona i zawsze taka sama.
Powoduje to, że ilość strategii i taktyk jest ograniczona. Ale o strategii i taktyce napiszę innym razem.
Na przykład w Full Thrust'cie występuje czynnik losowy. Plansze się różnią. I siły wroga też się różnią. To wymaga dostosowania strategii i taktyki nie tylko do innych warunków, przeciwnika ale i losu.
Nie raz mi się zdarzało, że przeciwnicy i obserwatorzy byli już pewni, że Standard (Standard to ja) w końcu przegrał ale zawsze na końcu moja strategia i taktyka dawała mi na końcu zwycięstwo.
No dobra, parę razy szczęście w kluczowym momencie dawało mi zwycięstwo.

Dlaczego o tym piszę?
Życie nie przypomina szachów tylko gry strategiczne.
Raz że siły przeciwników zawsze się różnią. A w szachach zawsze masz tyle samo pionów i figur oraz są ustawione tak samo.
Dwa że szczęście ma znaczenie. A w szachach szczęście nie ma znaczenia. Jest czysta walka umysłów.
Trzy pole bitwy się zmienia. A w szachach to zawsze jest taka sama szachownica.
Dlatego gry strategiczne lepiej uczą życia i biznesu niż szachy. Bo uczą działać w różnych warunkach, z różnymi przeciwnikami i radzić sobie z nieprzewidywalnym.

Dlaczego więc szachy są bardziej cenione niż gry strategiczne?
Według ludzi:
Szachy to gra króli. Gry strategiczne to zabawa dużych chłopców.
A to czysty marketing. Po prostu szachy miały i mają lepszy marketing. Tyle.
Natomiast powoli biznes coraz bardziej docenia różne gry (nie tylko strategiczne, ale np. o grach fabularnych napiszę innym razem).
Tzw grywalizacja pomaga choćby w rekrutacji czy tworzeniu zgranych zespołów. Pomaga przećwiczyć różne scenariusze lub zwiększyć umiejętności.

Co decyduje o sukcesie w szachach? Wygrywa lepszy w danej grze. A jak gra dwóch równych graczy? Wygrywa ten co popełnił mniej błędów i lepiej wykorzysta błędy przeciwnika. Czyli był lepszy w danej partii.

A co decyduje o sukcesie w grach strategicznych i w życiu, biznesie itd.?
Inteligentnia? Mądrość? Bezwzględność? Pracowitość? Wytrwałość? Innowacyjność? Lepsza strategia? Jest tysiąc jeden odpowiedzi. Zapytajmy więc inaczej.
Co łączy wszystkich ludzi sukcesu, co łączy wszystkich zwycięzców?
Szczęście
Albo urodzili się w odpowiedniej rodzinie (według socjologów pozycję społeczną dziedziczy się co do zasady po rodzicach - najłatwiej więc zostać milionerem rodząc się w rodzinie milionerów) lub byli w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie z odpowiednimi ludźmi.
PLUS
Umieli w decydującym momencie podjąć tą odpowiednią decyzję.
Umieli wykorzystać swe szczęście.

Oczywiście szczęście to nie jedyny element. Ale bez niego moim zdaniem sukces jest niemożliwy. Szczęście jest niezbędne by odnieść sukces.
Z drugiej strony pamiętaj. Bóg pomaga temu co sam sobie pomaga. Jeżeli nie będziesz umiał wykorzystać swej szansy nigdy nie odniesiesz sukcesu. Nawet mając szczęście.

Więc co decyduje los czy my sami?
Życie to jest jak gra w karty. Bóg rozdaje karty ale to my decydujemy jak nimi zagramy.
To z jednej strony każe nam być pewnym siebie, podejmować decyzje i działać.
Z drugiej strony uczy nas pokory. Bo zwycięstwo nie zależy tylko od nas, a przegrać możemy nawet jak zagramy grę swego życia lecz los nam nie sprzyjał.
Najważniejsze nie jest zwycięstwo (choć kocham wygrywać).
Najważniejsze jak grasz.
A szczęście i pech? Kto wie co jest czym?
Ale to już inna historia.

środa, 25 września 2019

Ciekawostki z prawa handlowego i nie tylko - odcinek nr 17


Dziś mija miesiąc od ostatniego odcinka. Czas więc na kolejny, zgodnie z zasadą - co najmniej co miesiąc ciekawostki z prawa handlowego.

Najpierw trochę się pochwalę. Na INFOR.pl powstał nowy dział Compliance (LINK). Możesz na nim znaleźć moje artykuły. Oczywiście o Compliance :-) Znajdziecie tam m.in. obiecane artykuły o Dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie ochrony osób zgłaszających przypadki naruszenia prawa Unii.

Tak jak pisałem TU w dniu 14 października br. będę mówił o  zakresie podmiotowym i przedmiotowym ochrony na gruncie nowej Dyrektywy w sprawie ochrony osób zgłaszających przypadki naruszenia prawa Unii (Link do wydarzenia).

Ostatnio pisałem o nowelizacji Kodeksu Spółek Handlowych, a dokładniej o ustawie z dnia 19 lipca 2019 r. o zmianie ustawy - Kodeks Spółek Handlowych i innych ustaw. Mam dobrą wiadomość. Opublikowano ją. Tu macie LINK.
Ale to nie koniec nowelizacji Kodeksu Spółek Handlowych oprócz nowelizacji wprowadzającej możliwość udziału w Zgromadzeniu Wspólników przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej znalazłem kolejną nowelizację Kodeksu Spółek Handlowych. Tym razem ustawą z dnia 30 sierpnia 2019 r. o zmianie ustawy - Kodeks Spółek Handlowych i innych ustaw. Tu macie LINK.
Krótki komentarz do wszystkich zmian napiszę później. Chwilowo mam jeden - naprawdę tak trudno przygotować jedną a porządną nowelizację Kodeksu zamiast paru? 


Uzupełniając post "Skąd legalnie i za darmo czerpać wiedzę o kontrahencie" polecam stronę "Otwarte dane" to istna skarbnica różnych informacji i danych.


Ostatnio wszyscy piszą o olbrzymiej karze dla MORELE.net. Faktycznie kara jest najwyższa z dotychczas nałożonych przez PUODO. Ale do maksymalnej nadal jej jeszcze daleko. Zainteresowanych odsyłam do strony PUODO - LINK.
Wspomnę tylko, że osobiście uważam, że ta kara uczy, że należy stosować odpowiednie środki zabezpieczające.
Tak jak wielokrotnie mówiłem i pisałem. Wdrożenie i utrzymanie Systemu Bezpieczeństwa Danych Osobowych wymaga współpracy wielu ekspertów - prawnika, informatyka, osoby zarządzającej ryzykiem itd.
A przy okazji przypominam, że:
1) wdrożenie RODO to nie tylko dokumentacja,
2) zatrudnienie IOD`a nie zwalnia ADO z odpowiedzialności,
3) na Systemie Bezpieczeństwa i  IOD`ie nie ma sensu oszczędzać bo to się mści,
4) IOD nie może być tylko pro forma w organizacji. 


Nowe Prawo zamówień publicznych trafiło do Senatu. Pytanie czy wyrobią się przed wyborami?
Nie wiem. A LINK :-)


No to już wszystkie najważniejsze ciekawostki z ostatniego miesiąca w telegraficznym skrócie.

poniedziałek, 23 września 2019

Compliace Coaching Day


W dniu 14 X br. będę miał przyjemność być prelegentem na Compliance Coaching Day :-) To z kim się widzę?
#compliance #zgodność #bezpieczeństwoprawne #sygnalista

poniedziałek, 9 września 2019

Skąd legalnie i za darmo czerpać podstawową wiedzę o kontrahencie?

Każdy przedsiębiorca zadaje sobie lub powinien zadawać sobie pytanie:
"Skąd mogę legalnie i za darmo czerpać wiedzę o moim kontrahencie?"

Jeżeli nasz kontrahent prowadzi działalność na podstawie wpisu do CEIDG możemy go sprawdzić TU. Przypominam na marginesie, że od ponad roku dane osobowe w CEIDG nie są wyłączone z reżimu ochrony danych osobowych. Więc sprawdzać można ale z głową bo RODO ;-)

Jeżeli nasz kontrahent jest wpisany w KRS to po pierwsze polecam sprawdzić wpisy w KRS TU. Odpis aktualny da nam podstawową wiedzę co i jak. Odpis pełny pozwoli spojrzeć w przeszłość. Poza tym warto zajrzeć też do Rejestru Dłużników niewypłacalnych.
Oczywiście istnieje ryzyko, że wpis będzie nie aktualny lub będziemy musieli pogrzebać głębiej. Wtedy trzeba zamówić akta danego podmiotu, np. spółki SA we właściwym KRS i pofatygować się do czytelni akt.
Po drugie możemy TU sprawdzić czy zostało złożone sprawozdanie finansowe. Niestety odkąd wprowadzono format xml jest to trochę utrudnione ale i tak można się paru rzeczy dowiedzieć. Chciałbym zwrócić uwagę, że nie złożenie przez podmiot sprawozdania finansowego powinien być dla nas sygnałem ostrzegającym. 
Oczywiście sprawozdania finansowe i sprawozdania z działalności trzeba umieć czytać i analizować. Jeżeli nie potrafisz to skorzystaj z pomocy specjalisty. 

Jeżeli nasz kontrahent jest płatnikiem VAT to warto go sprawdzić TU. Przy okazji sprawdzimy na jaki rachunek powinniśmy zapłacić by uniknąć problemów. Szkoda tylko że nie podają rachunku VAT.

Oczywiście poza tym mamy do pomocy wujka GOOGLE. Oczywiście jeżeli jakiegoś podmiotu nie ma w internecie to nie oznacza, że w rzeczywistości też go nie ma. Z drugiej strony czasami podmiot jest w internecie a w rzeczywistości go nie ma. Google bywa prawdziwą kopalnią informacji. Oczywiście trzeba do nich podchodzić z głową.
Oprócz wyszukiwarki mamy też GOOGLE MAPS. Warto np. czasami sobie popatrzeć czy te hale naprawdę istnieją.

Jeżeli już mowa o nieruchomościach.
Polecam sprawdzanie za damo ksiąg wieczystych - TU.
I map geodezyjnych - TU lub TU

Jeżeli kontrahent prowadzi stronę firmową lub bloga, to warto go przejrzeć i poczytać.

Oczywiście niniejszy post nie wymienia wszystkich możliwości i źródeł pozyskiwania legalnie i za darmo informacji o kontrahencie. Nie wspomniałem choćby o Monitorze Sądowym i Gospodarczym.
W niniejszym poście wskazuję tylko podstawowe źródła informacji. Znalezienie informacji o kontrahencie to tylko pierwszy krok. Informacje trzeba jeszcze m.in. zweryfikować, przeanalizować i wyciągnąć wnioski. No ale to już inna historia.

Już na zakończenie, chciałbym tylko podkreślić, że sprawdzając kontrahenta, pamiętajmy żeby zachować równowagę. Brak zaufania nie pozwoli nam prowadzić biznesu. Zbyt duże zaufanie może nas drogo kosztować.

A teraz mała prywata ;-)
Dobrym wyjściem jest konsultowanie każdej umowy lub transakcji z prawnikiem. Dziś już nie jest to drogie i są możliwe różne sposoby rozliczeń, a wcześniejsza konsultacja z prawnikiem pozwala uniknąć czasami dużych problemów.

czwartek, 5 września 2019

Microrecenzja narzędzia iP121 - Profilowanie osobowości zawodowej

Linkedln ma w sobie coś z magii. 
Na początku tygodnia zauważyłem, że znajomy testował narzędzie do analizy osobowości. Zacząłem go o nie podpytywać i na koniec usłyszałem pytanie czy nie chciałbym go sam przetestować.
Ponieważ:
  1. jestem osobą ciekawską
  2. bardzo rzadko miałem okazję korzystać z takich narzędzi 
  3. zgodnie z nauką pewnego starszego brodatego "minstrela" takie narzędzia są przydatne do samoanalizy, czyli poznania siebie - a to klucz do sukcesu
oczywiście się zgodziłem. 

Spółka Advisio Poland Sp. o.o. była taka uprzejma, że umożliwiła mi przetestowanie narzędzie iP121 - Profilowanie osobowości zawodowej. Cały test trwał około 30 minut, a po minucie miałem raport. Teraz od paru wieczorów analizuję wyniki raportu iP Coach.

Coach`em nie jestem, z podobnym narzędziem mam do czynienia po raz pierwszy w życiu (parę innych testów i to papierowych, a nie elektronicznych miałem robionych na miniMBA).
Dlatego nazwałem tą recenzję microrecenzją. Piszą ją z perspektywy osoby badanej.

Raport liczy 30 stron. Jest napisany prostym i precyzyjnym językiem.
Na początku parę rzeczy mnie w nim zdziwiło. W miarę jednak analizy i po wzięciu pod uwagę, że nie pokazuje on jaki jestem ani jak się widzę, ale jak wypadam na tle innych osób stwierdzam, że na 95% dobrze ocenil on :
  1. czynniki (de)motywujące do pracy
  2. zadatki do kształtowania kluczowych kompetencji zawodowych
  3. wewnętrzne ograniczenia
  4. cechy wyróżniające
  5. role w zespole
  6. itd.

Raport potwierdził, że posiadam m.in. bardzo wysokie kompetencje w obszarze pracy  w warunkach wysoce stymulujących i stresujących, podwyższone kompetencje w zakresie komunikatywności, myślenia strategicznego i kreatywnego, współpracy oraz planowania i organizowania.
Stwierdził też, że jestem "Arogancko pewny siebie" - jak bym powiedział, że bardzo pewny (lepiej brzmi ;-)))
Oczywiście jest tego dużo więcej :-)

Według mojej bardzo skromnej wiedzy w zakresie coach`ingu jest to ciekawe narzędzie do analizy osobowości.

Dobra wracam do dalszej analizy moich mocnych i słabych stron oraz potrzeb :-)

niedziela, 1 września 2019

Co lepsze? Krytyka czy pochlebstwo?

Ostatnio zacząłem się zastanawiać co bym wolał usłyszeć jako autor jakiegoś dzieła, np. książki prawniczej. Pochwałę czy krytykę?
I jaką pochwałę i jaką krytykę?
 
Z jednej strony pochwała łechce nasze ego. To miłe jak wszyscy nas chwalą. Ale pochwały jacy to jesteśmy SUPER niczego nas nie uczą. 
Natomiast szczera pozytywna opinia, np. "że napisane prostym zrozumiałym językiem, konkretnie ale z jajem" pozwala nam stwierdzić, że idziemy w dobrym kierunku.

Z drugiej strony krytyka budzi nasz opór i chęć obronny. Czasami rani nasze uczucia. Bo tyle się napracowaliśmy. Jesteśmy tacy wspaniali, wszyscy nas chwalą a np. taki wredny Ludwiczak nas krytykuje, że zasypia nad naszą książką (co ciekawe zasypiam nad ciekawymi książkami ale napisanymi ciut bez jaja. Nudnych w ogóle nie czytam. Szkoda mojego czasu). 
Trzeba jednak pamiętać, że szczera konstruktywna krytyka może nam pomóc się poprawić.
Pozwolę sobie wtrącić tu coś czego się ostatnio nauczyłem - NIE UDZIELAJ DOBRYCH RAD JEŻELI CIĘ O NIE NIE PROSZĄ.

Oczywiście krytyka krytyce nie równa. Może być merytoryczna lub zawierać dobre rady albo nie. Może być oczywiście słuszna lub nie.
Może podciąć skrzydła lub zmusić nas do bycia lepszym. Zależy od człowieka i krytyki.

Opowiem Ci pewną historię z mojego życia. W czwartej klasie liceum usłyszałem od nauczycieli, że lepiej jakbym zdawał na historię a nie prawo. Że zdają lepsi ode mnie, a nawet jak zdam na prawo to wylecę.
Troszkę mnie to wkurzyło. Za opinię jednak spokojnie podziękowałem. I stwierdziłem, że ja im jeszcze pokażę.
W odróżnieniu do tych podobno lepszych osób, zdałem na prawo i je skończyłem.
Co więcej po paru latach zdałem na aplikację radcowską, skończyłem ją i zdałem egzamin radcowski.
Przyznaję, że nie było łatwo. Nie raz upadłem. Ale zawsze podnosiłem się za każdym razem.
No cóż tak mam. Jak mam plan to się go trzymam. A jak ktoś we mnie nie wierzy to jego problem. Ja zawsze na końcu wygrywam (no dobra czasami przegrywam ale wtedy wracam na tarczy). W końcu nie ważne czy wygrasz czy przegrasz, ale jak grasz (choć wolę wygrywać).
  
No ale wracając do krytyki. Kiedyś przeczytałem zdanie "z krytyką sobie poradzę, wobec pochlebstw jestem bezbronny".
No cóż z krytyką radzę sobie prosto. Odpowiadam sobie na pytanie "czy jest choć trochę słuszna?". Jeżeli tak to poprawiam się. Jeżeli nie to o niej zapominam (no chyba że mnie wkurzy wtedy pokazuję tylko z satysfakcją, że jestem najlepszy).
Pochlebstwa mile łechcą me ego ale zawsze staram się pamiętać, że nie wolno spocząć na laurach. Że zawsze mogę przegrać, choćby przez zwykły pech. Jeżeli ktoś uwierzy, że jest najlepszy i nikt go nie pokonał to już przegrał. Pamiętam, że mój OVERCONFIDENCE musi być pod kontrolą. Bo z jednej strony pozwala mi mierzyć się z najlepszymi lub najbardziej znanymi a z drugiej strony może mnie zgubić.

A jak to się ma do prawa czy biznesu?
Jeżeli ktoś używa w dyskusji argumentu - "mam rację bo jestem profesorem prawa" lub "mam rację bo jestem Dyrektorem i zawsze mam rację" lub "Wszystkim się podoba i wszyscy mnie chwalą" i nie przyjmuje ani nie odpowiada merytorycznymi argumentami to najprawdopodobniej właśnie jest na prostej drodze ku upadku. Trzeba znać swą wartość. Ale potrzeba też mieć pokorę by przyjąć słuszną uwagę lub krytykę.

W prawie i w biznesie wymaga się pewności siebie. Ale zbyt często zapomina się o zdrowej pokorze. Nie wiem czy to kwestia Kultury czy czegoś innego. Nie jestem psychologiem. Fakt, że tytuł, sukces lub stanowisku nie jednemu przewrócił w głowie. 
Pociesza mnie to, że spotykam na swojej drodze wiele osób, które potrafią być dumne z tytułów, sukcesów i stanowisk ale zachowują pokorę.
Pamiętają, że kierownikiem/Prezesem się bywa. A człowiekiem się jest.
No ale starczy tej dygresji.

A co bym wolał usłyszeć? Krytykę czy pochlebstwo?
Szczerą opinię. I za każdą taką opinię jestem zawsze wdzięczny. Choć i mi czasami trudno słuchać krytyki.
A ty? Co wolisz słyszeć?

niedziela, 25 sierpnia 2019

Ciekawostki z prawa handlowego i nie tylko - odcinek nr 16


Dzisiaj będzie krótko. Dlaczego?
Bo minął dopiero tydzień odkąd zakończyłem trzy tygodniowy urlop i muszę nadrabiać różne zaległości.
Ale zachowując dyscyplinę stosuję zasadę - co najmniej co miesiąc ciekawostki z prawa handlowego.

Zacznijmy od nowelizacji Kodeksu Spółek Handlowych.

W dniu 2 sierpnia 2019 r. Prezydent podpisał ustawę z dnia 19 lipca 2019 r. o zmianie ustawy - Kodeks Spółek Handlowych i innych ustaw. W związku z czym od 1 marca 2020 r. w obrocie zaczną się pojawiać Proste Spółki Akcyjne. Oczywiście ustawa wprowadza też zmiany w paru innych ustawach. Wybaczcie ale dłuższy komentarz napiszę po wakacjach. Co ciekawe ustawy jeszcze nie opublikowano w Dzienniku Ustaw (albo jestem ślepy). Jakby ktoś chciał przeczytać ustawę to ma ją TUTAJ.

Znalazłem natomiast, w Dziennikach ustaw, ustawę z dnia 19 lipca 2019 r. o zmianie ustawy - Kodeks Spółek Handlowych, która wprowadza możliwość udziału w Zgromadzeniu Wspólników przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej. Jakby ktoś szukał ustawy to ma ją TUTAJ.

W dniu 6 sierpnia br., została opublikowana ustawa o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego i innych ustaw. W sumie 46 stron. Pełnomocnicy procesowi mają co czytać i analizować. Jakby ktoś  szukał ustawy to ma ją TUTAJ.
W tym momencie trudno mi ocenić te zmiany. Na pewno negatywnie oceniam wzrost opłat sądowych. Z mojego doświadczenia wiem, że zamknie to drogę do sądów wielu ludziom i podmiotom gospodarczym.

Dzisiaj przeczytałem w Gazecie Prawnej, że jest mało chętnych na fundusz Pekaesowy rządu.
Wcale mnie to nie dziwi. Jak pisałem wcześniej bez mądrych zmian w ustawie o publicznym transporcie drogowym nie da się odbudować połączeń w Polsce powiatowej. 

Podmiotom, które umieściły wtyczkę "Lubię to" na swoich witrynach polecam lekturę informacji na stronie UODO.
Ponadto możemy się dowiedzieć, że Prezes UODO wszczął szereg postępowań.
Wątpliwości, w tym prawne, budzą postanowienia Prezesa UODO dotyczące przetwarzania danych osobowych sędziów zawarte w wykazie sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa z dnia 29 lipca 2019 r. Treść postanowień pomija art. 86 RODO i orzecznictwo sądów w tej konkretnej sprawie. W rezultacie wydania ww. postanowień, Kancelaria Sejmu uzyskała wymówkę by nie udostępniać informacji ważnych dla debaty publicznej i nie wykonać prawomocnego wyroku Sądu. Niestety nie jest mi znane uzasadnienie merytoryczne tych decyzji. W świetle posiadanych informacji, w tym doniesień prasowych, w mojej ocenie, Prezes UODO przekroczył swoje kompetencje, złamał prawo i stanął po stronie organów Państwa przeciwko obywatelom realizującym swe Konstytucyjne prawo dostępu do informacji publicznej.


Na stronie Rządowego Centrum Legislacji pojawił się projekt ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu (LINK)

Postaram się niedługo napisać więcej o Dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie ochrony osób zgłaszających przypadki naruszenia prawa Unii. Uczulam, że niedługo temat sygnalistów będzie równie gorący jak nie dawno RODO.

No to już wszystkie najważniejsze ciekawostki z ostatniego miesiąca w telegraficznym skrócie.

niedziela, 11 sierpnia 2019

Luźne przemyślenia prawnika część 2. Po co komu zawodowy prawnik?

Podobno aby dojść do prawdy trzeba wiele razy pytać "Dlaczego?" lub "Co?" oraz spojrzeć na problem z wielu stron. Dziś postanowiłem się spytać "Po co komu zawodowy prawnik?", "Po co ludzie/firmy do mnie jako radcy prawnego przychodzą?"

Mógłbym odpowiedzieć po spartańsku: "po pomoc prawną".

A co to jest pomoc prawna?

Pomoc prawna polega w szczególności na udzielaniu porad i konsultacji prawnych, sporządzaniu opinii prawnych, opracowywaniu projektów aktów prawnych oraz występowaniu przed urzędami i sądami w charakterze pełnomocnika lub obrońcy. I to jest definicja ustawowa. 
Oczywiście w dzisiejszych czasach rola prawnika często wykracza poza tą ścisłą pomoc prawną. Od prawników wymaga się coraz częściej również wiedzy pozaprawniczej, bycia liderem itp. itd.

Mógłbym odpowiedzieć, na gruncie zarządzania ryzykiem, że ludziom/firmom prawnik jest potrzebny aby pomóc uniknąć problemów/ryzyk prawnych, zarządzać tym ryzykiem lub aby pomóc rozwiązać problemy prawne.

Ale dlaczego prawnik może pomóc uniknąć problemów/ryzyk lub może pomóc rozwiązać problemy?

Bo nikt, tak jak zawodowy prawnik, nie zna się tak dobrze prawa, nie rozumie tak prawa i nie potrafi się tak jak on poruszać w jego odmętach.
Dlaczego piszę o odmętach prawa? Bo w chwili obecnej wychodzi tyle nowych przepisów, tyle zmian do przepisów lub zmian do zmian, że nikt nie zna całego prawa. To po prostu jest fizycznie niemożliwe. Ale zawodowy prawnik wie czego, co, gdzie i jak szukać. Poza tym często mamy luki prawne, sprzeczne lub niejasne normy i przepisy, a zawodowy prawnik potrafi sobie z tym radzić.

Czyli prawnik ma wiedzę i twarde umiejętności, dzięki którym potrafi udzielić pomocy prawnej. No ale prawników są tysiące. Którego wybrać? A to zależy.

Od czego to zależy?
Prawnicy są większymi lub mniejszymi specjalistami w danych dziedzinach prawa. Mają mniejsze lub większe doświadczenie. Mają lub nie również inną wiedzę, doświadczenie lub umiejętności. Czyli jak mamy problem podatkowy to wybieramy specjalistę od podatków, jak problem karny to wybieramy karnistę itd.
No ale specjalistów od Spółek czy podatków są nadal setki, jak nie tysiące? Jak ludzie/firmy spośród nich wybierają tego jednego?

Możesz wybrać tańszego prawnika. No ale to nie jest dobra droga. No bo lekarza wybierasz najtańszego czy najlepszego na jakiego Cię stać? Należy wybierać nie najtańszego a najlepszego prawnika na jakiego cię stać.

Zwykle wybierzesz takiego prawnika, któremu ufasz. Myślę, że kwestia ZAUFANIA jest kluczowa. My prawnicy ponosimy często olbrzymią odpowiedzialność (za cudze życie lub majątek), a przecież możemy się pomylić (nie popełnia błędów tylko ten co nic nie robi). Powierzyłbyś swoje życiu lub majątek komuś komu nie ufasz?

Jak prawnicy zdobywają zaufanie klientów?
  1. wykonując zawód zaufania publicznego, przestrzegając zasad Etyki (mnie np. obowiązuje Kodeks Etyki Radcy Prawnego), mając obowiązkowe ubezpieczenie OC itp.
  2. swoim profesjonalizmem,
  3. dzięki rekomendacją innych klientów,
  4. dzieląc się z ludźmi swoją wiedzą np. na blogu lub na LI,
  5. komunikując się.
Chciałbym powiedzieć jedną rzecz o komunikacji. Prawnicy lubią często nadużywać języka prawnego lub języka prawniczego. Niektórzy prawnicy uważają, że jak będą używać niezrozumiałego żargonu prawniczego, łacińskich sentencji itd. to będą bardziej profesjonalni w oczach swoich klientów. Może to i racja. Ale mam wątpliwości czy takie zachowanie buduje zaufanie pomiędzy prawnikiem a klientem. Myślę, że o dobrej komunikacji to można by osobny artykuł napisać.

Wracając do pytania "Po co komu zawodowy prawnik?". Napisałem, że prawnik:
  1. zapobiega problemom/ryzykom prawnym,
  2. pomaga zarządzać ryzykiem prawnym
  3. pomaga rozwiązać problemy prawne.
Oczywiście zapobieganie jest tańsze i łatwiejsze. Niestety nadal większość ludzi i firm traktuje usługi prawników jako koszt, a nie inwestycję w bezpieczeństwo. Naprawdę, aż mnie boli czasami gdy przychodzą klienci z prawomocnym nakazem zapłaty lub prawomocnym wyrokiem i proszą o pomoc prawną. Z drugiej strony, jakbym patrzył na to ze strony czysto finansowej to lepszy jest klient, który ma miecz Damoklesa nad głową (pozew, wyrok pierwszej instancji, nakaz zapłaty) i bez marudzenia zapłaci wysokie wynagrodzenie. Ja jednak wolę klientów, którzy płacą mniej ale zgłaszają się do mnie wcześniej, dzięki czemu unikają tego miecza Damoklesa lub nie jest on tak groźny.

Mam takie marzenie. Aby każdy podmiot zbiorowy (Spółka, fundacja itp. itd) miało profesjonalną obsługę prawną. Aby każda osoba fizyczna podpisując umowę, idąc do Sądu itp. miała obok siebie swojego zawodowego prawnika. Aby większość sporów kończyła się negocjacjami lub mediacjami. Aby podmioty zbiorowe i zwykli ludzie zrozumieli po co im zawodowy prawnik i pozwolili mu sobie pomagać zanim wpadną w bagno po uszy. Mam takie marzenie.

niedziela, 4 sierpnia 2019

Recenzja książki Lidii Buksak "Szkola mówców - Myśl i prezentuj inaczej niż wszyscy"

Pamiętam jak miałem około 5 lat i byłem na wczasach z rodzicami. W ośrodku wczasowym, w celu dostarczenia rozrywki dzieciom zorganizowano zawody z wiedzy. Pan na scenie zadawał pytanie. Dzieci się zgłaszały do odpowiedzi, Pan wybierał jedno dziecko. Jeżeli odpowiedziało dobrze to dostawało zabawkę. W połowie konkursu miałem już połowę fantów. Raz bo dzieci bały się zgłaszać a ja nie. Dwa znałem odpowiedzi na wszystkie pytania. Pewnie bym zgarnął resztę zabawek ale wkroczył mój ojciec i ściągnął mnie ze sceny. Co przerwało mój blitzkrieg. 
No cóż nigdy nie bałem się wyjść na scenę i gadać. Dla mnie karą jest jak nie mogę gadać. Tak mam. Na szczęście nauczyłem się też słuchać ludzi. No i powstrzymuję swoją żądzę zdobycia wszystkich fantów ;-)

W ciągu ostatnich paru lat mam przyjemność prowadzić wiele szkoleń i warsztatów oraz wygłaszać prezentacje. Nie wiem czy jestem dobrym mówcą. Wiem, że chcę być lepszym.
Dlatego gdy wygrałem i dostałem od Pani Lidii Buksak jej książkę postanowiłem ją przeczytać. Zwłaszcza, że ludzie bardzo ją chwalili na LI. 

Książkę przeczytałem. I nie dołączę do chórów chwalących.

Z książkami jest tak. Są książki, od których nie można się oderwać. To książki, które zabierają cię do innego świata. Zaczynasz czytać taką książkę o godzinie 22 z myślą "Przeczytam parę stron przed snem", a potem orientujesz się, że skończyłeś książkę i jest ranek. Są też książki, że zaczynasz czytać i zasypiasz po paru kartkach. Normalnie jakby Ci ktoś prąd odłączył. 
Oczywiście to są dwa ekstrema, a większość książek jest gdzieś pomiędzy nimi.
Problem polega na tym, że czytając Szkołę mówców musiałem notorycznie walczyć z opadającymi powiekami. Sytuację ratowały ciut historie z życia. Niestety były nierówne. Testu magii i śpiocha to ta książka nie zdała. Tu nie chodzi, że jest nudna, bo nie jest. Po prostu zamiast porywać usypia. Ale jest tam spora dawka wiedzy. Dlatego radzę ją czytać kawałek po kawałku. 

Wypisałem sobie w notatniku uwagi co do książki oraz pozaznaczałem różne rzeczy karteczkami :-)
Oczywiści to moja subiektywna opinia :-) ale za to szczera. No to jedziemy, trochę chaotycznie i hasłowo z resztą uwag:
  1. nie należę do wyznawców Steve Jobsa. Od razu na wstępie autorka dostała minusa. Jeżeli chce się być wybitnym mówcą to najpierw należy być dobrym mówcą. Należy opanować warsztat a nie być innym. Bycie na siłę innym, gdy się nie ma podstaw równa się bycie złym
  2. wiem, że dobry cytat zwiększa siłę przekazu i pomaga wykorzystać autorytet kogoś innego, ale cytaty tej książce zaszkodziły. Jest ich za dużo i czasami nie wiadomo po co
  3. nie uważam, że prezentacje to są kluczowe umiejętności szefów. Zwykle szefom prezentacje robi ktoś inny. Powiem więcej spotkałem menedżerów robiących świetne prezentacje, super mówców a poza tym ...... lepiej nie mówić
  4. nie wiem czemu autorka bardzo często próbuje przekonać czytelnika, że jest profesjonalistką i wystąpienia są mega ważne. Jakbym nie uważał, że autorka się zna i napisała wartościową pozycję to bym nie tracił czasu i nie czytał książki od deski do deski (zwłaszcza, że nie porywa a usypia)
  5. zamieszczone wypowiedzi menedżerów - to czysty marketing. Według mnie zbędny
  6. w książce mamy cytaty, dużo cytatów i złotych myśli, często prostych. Parę sobie zaznaczyłem na później. Ale trochę tego za dużo
  7. autorka twierdzi, że ludzie szukają liderów. Ja uważam, że raczej wiedzy, inspiracji lub odpowiedzi. Oprócz tego ludzie od prehistorii kochają ludzi potrafiących opowiadać i zabierać ich do innego świata
  8. poruszone kwestie: nauki o mózgu, emocji, pasji, samoświadomości są ważne
  9. powtórzenia, powtórzenia, powtórzenia i powtórzenia. Ja nie wiem skąd ostatnio bierze się maniera w książkach by coś non stop powtarzać. Rozumiem na szkoleniach lub warsztatach. Ale to jest książka. Dużej liczbie powtórzeń mówię NIE
  10. w książce podano podstawy podstaw, np. myśl podczas prezentacji (i to nie jest zarzut tylko pochwała). Niestety te podstawy, czasami ocierające się o banał z jednej strony. Z drugiej strony opisane ćwiczenia (mogą one pomóc wielu osobom) ale moim zdaniem trudno prawidłowo wykonać ćwiczenia tylko na podstawie książki. Ale szacun za ich opisanie
  11. fun to podstawa. Na końcu książki mamy porównanie wystąpienia do seksu. SUPER. To był FUN i to z jajem. Szkoda, że tylko, że takich momentów było w książce mało
  12. dużo pytań, mało historii,  a jak już są to są krótkie i mało porywających. Autentyczne ale nie porywające
  13. koncepcja 5 K ciekawa. Ale jakoś mnie nie przekonała. Mam wypracowany własny styl i metody. Może to dlatego. Natomiast ta koncepcja może bardzo pomóc początkującym mówcom
  14. o tym nagrywaniu to muszę kiedyś z autorką pogadać face to face. Koncepcja ciekawa choć oprócz zalet widzę wady
Teraz dla odmiany trochę pochwalę. Ciut.
Nie da się ukryć, że autorka ma dużą wiedzę. Zwłaszcza wiedzę trenerską. Wiedzę logopedy też ma. Choć osobiście uważam, że ćwiczenia trzeba robić z trenerem, a nie na podstawie książki. Natomiast nie wiem skąd się wzięła u autorki wiedza psychologa. Coś mi umknęło?

Na pewno autorka dobrze przemyślała konstrukcję książki. Choć mam wrażenie, że chciała w niej zawrzeć jak najwięcej. Może zabrakło selekcji materiału?

Bibliografia na końcu. I to z książkami po polsku. Gotowa lista lektur dla mówców o wystąpieniach. PLUS :-)

Dla kogo jest ta książka? No cóż zmieniłbym tytuł na "Szkoła podstawowa mówców". To książka głównie dla ludzi, którzy swoją przygodę mówcy zaczynają lub chcą zacząć. Dla ludzi, którzy się boją i sobie nie radzą.
Oczywiście doświadczeni mówcy też coś dla siebie znajdą. Ja sobie rzeczy ciekawe pozaznaczałem by do nich ewentualnie wrócić. Drugi raz od deski do deski na pewno tej książki czytać nie będę. 
Osobiście wydaje mi się, że warsztaty z Panią Lidią były by super. Może kiedyś to sprawdzę :-)

A jak oceniam książkę?
Biorąc wszystko pod uwagę, książce wystawiam ocenę końcową - 4.


Myśli, które mnie naszły w trakcie lektury:
  1. Chcesz się dobrze poruszać na scenie. Zapisz się na kurs tańca towarzyskiego. Nauczysz się wchodzić na parkiet i patrzeć kto będzie drugi. A i na treningu tańca nauczą cię jak trzymać sylwetkę i się poruszać.
  2. Jak ktoś cierpi już na overconfidence niech nie słucha rad o budowaniu pewności siebie bo się nabawi pychy lub megalomani ;-)
Ps w recenzjach stosuję szkolną skalę ocen 1-6.

niedziela, 28 lipca 2019

Dyskryminacja - do czego prowadzi tolerowanie tego ZŁA i jak należy z nią walczyć

Pamiętam, jak w 1996 r., będąc jeszcze w liceum, obejrzałem dramat pod tytułem "Czas zabijania". 
Akcja filmu dzieje się na południu USA, gdzie działa Ku Klux Klan. Młody prawnik broni Afroamerykanina, który zabił gwałcicieli swojej małej córki. 
Cała ława przysięgłych jest biała i nieprzychylnie do niego nastawiona, podobnie mieszkańcy jednego z najbardziej rasistowskich stanów USA. Los ojca, który samodzielnie wymierzył sprawiedliwość sprawcom zbrodni, bo wymiar sprawiedliwości zawiódł w tym względzie jest przesądzony. Nie ma co liczyć na sprawiedliwość z rąk rasistów.
W mowie końcowej, adwokat opowiada ławie przysięgłych historię swego klienta i jego córki (storytelling i charyzma na najwyższym poziomie), zmieniając w ostatnim zdaniu jeden szczegół: "Wyobraź sobie, że dziewczynka jest biała. Wyobraź sobie że to twoja córka. Pozwoliłbyś sprawcom odejść wolno czy sam wymierzyłbyś sprawiedliwość?".
Każdy kto jest ojcem rozumie, że odpowiedź może być tylko jedna. 
Gdy oglądałem ten film ponad 20 lat temu oczywiście nie byłem ojcem. Ale ten film odcisnął na mnie swe piętno. Dotarło do mnie, że dyskryminacja bierze się z braku empatii i pychy. W momencie, gdy adwokatowi udało się sprawić, że ława przysięgłych zrozumiała i zaczęła podzielać emocje oskarżonego, sprawa była wygrana.
Emocje i prawda pokonały rasizm i pychę.
Druga rzecz, o której zawsze pamiętam po tym filmie (i filmie "Adwokat Diabła"), to to że prawnik ma moralny obowiązek stać po stronie zasad, sprawiedliwości i dobra. Nawet jeżeli musi przeciwstawić się całej swej społeczności.

Czym jest dyskryminacja?
Definicja z Wikipedii mówi: 
Dyskryminacja – forma nieuzasadnionej marginalizacji (wykluczenia społecznego), objawiająca się poprzez traktowanie danej osoby mniej przychylnie, niż innej w porównywalnej sytuacji ze względu na jakąś cechę, np. okres rozwojowy, niepełnosprawność, orientację seksualną, płeć, wyznawaną religię, światopogląd, narodowość lub rasę.
Do przejawów dyskryminacji zalicza się między innymi:
  1. szklanego sufitu polegający na spowalnianiu rozwoju osobistego/kariery dyskryminowanych grup społecznych,
  2. molestowanie,
  3. odmawianie wynajmu nieruchomości,
  4. odmawianie świadczenie usług.
Jak pokonać dyskryminację?
Trzeba uświadomić ludziom, że tak naprawdę więcej nasz łączy niż dzieli. Świetnie uświadamia to TEN filmik. Polecam.

Edukacja to podstawa. Jakbym kiedyś (nie daj Boże) został Premierem to bym kazał powiesić nad biurkiem wielki napis "EDUKACJA GŁUPCZE" 

Mimo tego, że się różnimy (przypominam, że więcej nas łączy niż dzieli), to nikt nie jest z tego powodu ani lepszy ani gorszy. Każdy z nas ma te same Prawa, Wolności i Obowiązki. Każdy zasługuje na szacunek i godne traktowanie. I mimo, że bardzo cenię Wolność słowa to nie pozwala ona na pozbawianie innych Godności. Dlatego nie toleruję i nie będę tolerował hejtu.
Jeżeli ktoś mówi, że kobiety, niepełnosprawni, geje itd. są gorsi, to raz że kłamie, dwa popełnia grzech PYCHY. Bo w oczach Boga czy Bogów, na gruncie etyki, na gruncie genetyki itd. jesteśmy równi i tacy sami co do swej istoty.

Dlaczego o tym piszę?
Wszyscy chyba słyszeli o sprawie drukarza, który odmówił wykonania usługi na rzecz organizacji LGBT. Wszyscy też słyszeli o zwolnieniu pracownika przez IKEA za mowę nienawiści na blogu firmowym. Pewnie nie wszyscy wiedzą, że od paru lat rośnie lawinowo ilość tzw. przestępstw z nienawiści.

Za równo drukarz jak i zwolniony pracownik tłumaczył się, że kazała mu tak jego katolicka wiara. 
A teraz mnie posłuchaj!
Zgodnie z nauką Jezusa, Chrześcijanin powinien być pełen miłosierdzia i pokory, a nie pychy i pogardy. Chrześcijanin powinien kochać bliźniego a nienawidzić go.
Jeżeli ktoś żywi pogardę dla innej osoby bo jest inna. Jeżeli ktoś nienawidzi bliźniego bo jest inny.
To postępuje wbrew naukom Jezusa i nie jest Chrześcijaninem.
Zasłanianie się przez Drukarza i tego zwolnionego pracownika wiarą chrześcijańską jest wymówką. To nie wiara kazała im odmówić wykonania usługi na rzecz organizacji LGBT, czy głosić mowę nienawiści wobec innych, ale pycha i nienawiść.
I nie boję się tego powiedzieć, bo kto milczy w obliczy zła ten je popiera.

Ten artykuł pisałem, przez parę tygodni. W między czasie doszło do ataków na marsz równości. Spokojnie, pokojowo maszerujący w obronie Wolności, Równości i Godności ludzie byli atakowani przez łobuzów. Łobuzów zachęcanych przez obecnie rządzących i cześć Kościoła Katolickiego. 
Co będzie kolejne? Nakaz noszenia żółtych trójkątów? Getta? Pogromy?

Zupełnie nie rozumiem osób, które próbują bronić dyskryminacji lub ją tłumaczyć.
Dyskryminacja to ZŁO.
Jeżeli ją się toleruje lub wspiera to:
Zaczyna się od mowy nienawiści
Potem zaczyna się odmawianie usług i przemoc fizyczna lub psychiczna
A kończy się na eksterminacji.

Hitlerowcy najpierw atakowali i mordowali LGBT, potem niepełnosprawnych, żydów a potem każdego kto stanął im na drodze. Naprawdę Polacy, których podczas II WŚ, zginęło ponad 6 milionów, przez nienawiść, przez Nacjonalizm, przez dyskryminację, zapomnieli o tym? ponad 70 lat pokoju zatarło już pamięć Polaków do czego prowadzi tolerowanie tego ZŁA?

Tak było w przeszłości, tak się dzieje teraz na świecie, nie pozwólmy by w Polsce tak było.
Już mamy w Polsce mowę nienawiści
Już pozbawia się ofiary (uchodźców, LGBT, sędziów, opozycję itd) czci, wiary, człowieczeństwa
Już mamy ataki fizyczne 
Już mamy pierwsze zabójstwo (śp. Prezydenta Gdańska)
Powtarza się scenariusz z lat trzydziestych XX wieku
Kto będzie następną ofiarą?

"Kiedy atakowali uchodźców milczałem, nie byłem uchodzcą
Kiedy atakowali sędziów milczalem, nie byłem sędzią
Kiedy atakowali LGBT milczałem, nie byłem LGBT
Kiedy atakowali niepełnosprawnych milczałem, nie byłem niepełnosprawny
Kiedy atakowali opozycję milczałem, nie interesowałem się Polityką,
Kiedy zaatakowali mnie, nikogo już nie było"
(przeróbka wierszu "Kiedy przyszli..", Martin Niemöller"

Ja nie zamierzam milczeć. Zło będę nazywał po imieniu.
Jeszcze możemy z powrotem zamknąć w butelce, wypuszczonego przez obecnie rządzących, Dżina nienawiści i przemocy
Jeszcze możemy zapewnić bezpieczeństwo naszym dzieciom
Jeszcze
Ps.
Pamiętaj, żyj i daj żyć innym
Tylko tyle i aż tyle

niedziela, 21 lipca 2019

Ciekawostki z prawa handlowego i nie tylko - odcinek nr 15

Mamy lipiec, sezon wakacyjny w pełni ale minął miesiąc i czas na kolejny odcinek "Ciekawostek z prawa handlowego i nie tylko".

Dziś zacznę od ochrony danych osobowych. 

Przypominam, że na stronie Urzędu Ochrony Danych Osobowych możemy znaleźć wiele przydatnych wiadomości. Ostatnio wpadła mi w oko informacja, że do 9 września 2019 r. Europejska Rada Ochrony Danych (EROD) przyjmuje uwagi do Wytycznych 3/2019 w sprawie przetwarzania danych osobowych przez urządzenia wideo. Ponieważ monitoring jest używany coraz powszechniej zalecam śledzenie tematu.

Polski Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych i jego odpowiednicy w innych krajach unijnych nakładają coraz więcej kar. Jakie z tego należy wyciągnąć wnioski?
Należy m.in.:
  1. szkolić pracowników w tym kadrę kierowniczą
  2. przeprowadzić audyty powdrożeniowe
  3. cały czas udoskonalać system ochrony danych osobowych
  4. traktować wydatki na ochronę danych osobowych jako niezbędną inwestycję a nie zbędny koszt
  5. pamiętać, że dobry Inspektor Ochrony Danych jest bezcenny. Trzeba go dobrze wynagradzać, szkolić, rozmawiać z nim i słuchać. 
Warto też rozważyć stworzenie kodeksów postępowania. Z tego co wiem pracują nad takimi kodeksami banki i rejestry kredytowe, biobanki, małe placówki medyczne, branża rekrutacyjna, branża reklamy internetowej oraz branża marketingu bezpośredniego. Na co czekają pozostałe branże???
 
Ponadto audyty due diligence powinny obejmować też kwestie związane z ochroną danych osobowych (o ile jeszcze tego nie robią) oraz kwestie związane z szeroko pojętym Compliance. W przeciwnym na razie możemy wejść na minę. I to jest nauka wynikająca z czyjegoś błędu.

A skoro mowa o Compliance. Projekt ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary od stycznia tego roku nie otrzymał jeszcze numeru druku. Obstawiam, że wejdzie w życie za jakieś 2 lata gdy zacznie obowiązywać Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie ochrony osób zgłaszających przypadki naruszenia prawa Unii (o Dyrektywie pisałem w poprzednim odcinku - LINK). Niestety bez tego projektu rozwój Compliance w branżach nieregulowanych będzie nadal się ślimaczył.

W dniu 17 lipca br. została opublikowana Krajowa Ocena Ryzyka Prania Pieniędzy oraz Finansowania Terroryzmu. TU znajdziesz jej treść wraz  z załącznikami. Łącznie kilkaset stron do czytania. Życzę sobie i wam ciekawej lektury.

Trwają prace nad nowelizacją Kodeksu Spółek Handlowych. Ostatnio Senat wniósł poprawki. Zainteresowani mogą śledzić proces legislacyjny TUTAJ. W momencie wprowadzenia Prostej Spółki Akcyjnej wróżę jej sukces kosztem spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. I to nie startupy będą z niej najczęściej korzystać.

Do sejmu trafił projekt nowego Prawa Zamówień Publicznych. Projekt ustawy znajdziecie TU a przepisy wprowadzające TU.

niedziela, 14 lipca 2019

Luźne przemyślenia prawnika część 1. Co ludzie zarzucają prawnikom?

Mam 41 lat i od paru lat prowadzę kancelarię radcowską.
Prawnikiem, jestem nietypowym, bo aplikację radcowską nie robiłem tuż po studiach ale 7 lat później.
A żeby było jeszcze bardziej oryginalnie, to nie pracowałem nigdy w żadnej kancelarii (nie licząc własnej), za to w trakcie aplikacji byłem kierownikiem projektu w dużym przedsiębiorstwie (m.in. nadzorowałem Grupę Kapitałową) i przewodniczącym Rady Nadzorczej w innej Spółce. Co powodowało, że w trakcie zajęć z kodeksu spółek handlowych, jako jeden z niewielu, miałem doświadczenie praktyczne.

Moja droga do zawodu prawnika powoduje, że patrzę na problemy prawne z ciut innej perspektywy niż większość radców prawnych czy adwokatów. Ja po prostu znam z autopsji perspektywę przedsiębiorcy, który przychodzi do prawnika z problemem.

Tyle słowem wstępu, a teraz pora na danie główne ;-)

Zastrzegam tylko, że to są moje luźne przemyślenia i obserwacje :-) i mogę się mylić :-)
w końcu nawet Bogowie są omylni, a ja jestem "tylko" prawnikiem :-)

Co ludzie zarzucają prawnikom?
1) prawnicy za dużo gadają i za dużo piszą, zamiast udzielić krótkiej odpowiedzi,
2) za dużo obiecują albo nie dają gwarancji,
3) są mało komunikatywni/nie rozumiem co napisali lub powiedzieli,
4) są za drodzy,
5) nie rozumieją biznesu.

Ad 1) Czasami mam wrażenie, że niektórzy prawnicy uważają, że płaci im się od strony a nie za odpowiedź. Kilkudziesięcio stronicowe opinie bywają bardzo ciekawe i pouczające ale dla biznesu są mało pożyteczne. Z drugiej strony moje 1-2 stronicowe opinie pewnie budzą grozę u prawników u których tyle zajmuje wstęp :-))
Często trzeba jednak klientowi wyjaśnić skomplikowany stan faktyczny i prawny.
Wtedy oczywiście opinia musi zająć te kilka-kilkanaście stron.

Ad 2) No cóż, ja zaliczam się do tej drugiej kategorii. Nigdy nie daję gwarancji, że wygram sprawę w Sądzie. Zawsze ostrzegam, że możliwa jest inna interpretacja. A szanse są w najlepszym razie fifty-fifty.
W życiu jest pewna tylko śmierć.
Prawnikowi płaci się za pomoc prawną. Za profesjonalną pomoc. A nie za wynik.

Ad 3) Jak usłyszałem ostatnio należy pisać prostymi słowami o skomplikowanych rzeczach.
Z prawnikami jest jednak tak, że jesteśmy przez ponad 8 lat uczeni by mówić i pisać językiem prawnym i prawniczym, powoływać się na orzecznictwo itp. itd.. To powoduje, że z jednej strony moi koledzy i koleżanki często inaczej nie potrafią. Z drugiej niektórzy uważają że inaczej nie wypada.
No cóż. Ja uważam że dobra komunikacja to podstawa. Ja piszę dla klientów a nie innych prawników. A klient ma zrozumieć to co dla niego napisałem.

Ad 4) To jest częsty mit. Z jednej strony jakość kosztuje. My prawnicy uczymy się 5 lat na studiach, 3 lata na aplikacji a potem przez całe życie. A to kosztuje. Mamy koszty kancelarii itd. I musimy na to zarobić (a przy okazji zarobić na życie).
Z drugiej strony wydatek na pomoc prawną to inwestycja w bezpieczeństwo a nie koszt. Taniej jest zapłacić kilkaset złotych za analizę umowy niż kilkaset tysięcy kary umownej. Lepiej zapłacić tysiące za pomoc prawną w procesie niż miliony w razie przegrania procesu.
Oczywiście prawnik nie daje gwarancji sukcesu ale zmniejsza ryzyko porażki.

Ad 5) Czasami prawnicy nie rozumieją biznesu. Ale zawsze można znaleźć takiego który rozumie.
Poza tym radzę rozmawiać z prawnikiem.
Ja uczę swoich klientów i uczę się od nich. Dzięki temu buduje zaufanie i mogę świadczyć lepszą pomoc prawną.

poniedziałek, 8 lipca 2019

Czy na czele Działu prawnego powinien stać prawnik?

Czy na czele Działu prawnego powinien stać prawnik? Powiem więcej prawnik z uprawnieniami, a więc radca prawny (adwokaci nie mogą pozostawać w stosunku pracy).

Jeszcze kilkanaście lat temu nikomu by nie przyszło do głowy stawiać takiego pytania. Było oczywistą oczywistością, że na czele Działu prawnego powinien stać radca prawny. Najlepiej najstarszy lub najbardziej szanowany. Każdy kto ośmieliłby się podstawić takie pytanie zostałby potraktowany jak heretyk.

Ale czasy się zmieniają i od szefa Działu prawnego wymaga się by był Przywódcą, znał się na zarządzaniu, zachowaniach ludzi w organizacji itd. Czy prawnicy są na to gotowi?

W poście "Po co zawodowemu prawnikowi MBA - czyli mocne i słabe strony zawodowych prawników" pisałem jakie są mocne i słabe strony zawodowych prawników.

Mocne strony to udzielanie pomocy prawnej. Tego nas uczą i to jest esencją naszego zawodu. To robimy w kancelariach i Działach prawnych - udzielamy pomocy prawnej.

Takie obszary jak zarządzanie, zachowanie ludzi w organizacji, przywództwo itp. są obce większości prawnikom. To są słabe strony naszej grupy zawodowej (oczywiście są wyjątki).

Dlatego coraz częściej na czele Działów prawnych stają nie prawnicy, a osoby które skończyły np. zarządzanie i znają się na tym, a nie na prawie. Ma to plusy - mamy do czynienia z profesjonalnym zarządzaniem komórką organizacyjną. Mamy minusy - taki szef nie ma wiedzy merytorycznej by nadzorować prawników i nie ma szansy by pełnił rolę partnera dla biznesu tak jak prawnik.

A co na to ustawa? (notabene to ukochane pytanie prawników).
Ustawa z dnia 6 lipca 1982 r. o radcach prawnych w art. 9 ust 1 mówi, że radca prawny wykonujący zawód w ramach stosunku pracy zajmuje samodzielne stanowisko podległe bezpośrednio kierownikowi jednostki organizacyjnej. Czytaj członkowi Zarządu (oczywiście w przypadku spółek w których jest Zarząd, w innych przypadkach będzie to Dyrektor, wspólnik, Prezydent Miasta itp. itd.).
Ustęp 2 mówi, że jeżeli jednostka organizacyjna zatrudnia dwóch lub więcej radców prawnych, jednemu z nich powierza się koordynację pomocy prawnej w tej jednostce. 
Z przepisów wynika, że na czele Działu prawnego powinien stać jednak radca prawny. I ten szef Działu prawnego powinien bezpośrednio podlegać pod członka Zarządu.

No ale żeby nie było tak prosto. Zgodnie z ust. 4 radcy prawnemu nie można polecać wykonania czynności wykraczającej poza zakres pomocy prawnej. A przecież zarządzanie Działem prawnym wykracza poza pomoc prawną. Nie mówiąc o tym, że zakres obowiązków Działów prawnych i radców prawnych w firmach powoduje, że zakres pojęcia pomocy prawnej cały czas się de facto rozszerza. A czasami wykonują oni czynności przekraczające pojęcie pomocy prawnej sensu stricto.

Powyżej jednak przedstawiłem wykładnię językową. Prawnik powinien jednak używać jednak również wykładni funkcjonalnej i celowościowej. 

Jeżeli zgodnie z art. 9 ust 2 radca prawny powinien koordynować pomoc prawną w jednostce organizacyjnej w której zatrudniono 2 lub więcej prawników to oznacza, że radca prawny powinien być kierownikiem Działu prawnego. Jeżeli powinien to może też wykonywać inne obowiązki kierownika. Bo inaczej przepis byłby bezsensu. A zakładamy, że mamy do czynienia z racjonalnym ustawodawcą.

Druga rzecz, że w prawie brak definicji pomocy prawnej. Art. 6 w ust 1. ustawy o radcach prawnych mówi, że świadczenie pomocy prawnej przez radcę prawnego polega w szczególności na udzielaniu porad i konsultacji prawnych, sporządzaniu opinii prawnych, opracowywaniu projektów aktów prawnych oraz występowaniu przed urzędami i sądami w charakterze pełnomocnika lub obrońcy.
Czyli sam ustawodawca zakłada, że są również inne czynności (nie wymienione w art. 6 ust 1) mieszczą się w pojęciu pomocy prawnej.
Według mnie pomocą prawną są też np. szkolenia z prawa (choć niektórzy prawnicy mają inne zdanie) lub kierowanie Działem prawnym, którego przecież głównym zadaniem jest świadczenie pomocy prawnej na rzecz jednostki organizacyjnej.

Co jednak z Działami prawnymi, którymi nie kieruje radca prawny lub radcami prawnymi nie podlegającymi bezpośrednio pod Zarząd. 
Na pewno koordynację pomocy prawnej powinien zajmować się radca prawny.
Na pewno radca prawny powinien być niezależny.
Na pewno radcy prawnemu nie można polecać wykonania czynności wykraczającej poza zakres pomocy prawnej (art. 9 ust 4 ustawy). 
Choć to co jest pomocą prawną a co wykracza poza nią bywa przedmiotem sporu.

No i nie ma de facto sankcji za to, że:
A) na czele Działu prawnego nie stoi radca prawny,
B) radca prawny nie podlega bezpośrednio pod kierownika jednostki organizacyjnej.

W niniejszym poście nie poruszam innych kwestii i problemów. Na przykład powierzanie Działowi prawnemu innych zadań, np. Compliance (choć akurat Compliance to według mnie pomoc prawna sensu largo).

Osobiście uważam, że na czele Działów prawnych powinien stać radca prawny, który łączy znajomość prawa z umiejętnościami z innych zawodów, np. zarządzaniem. Dobrze jeżeli ma ukończony kurs MBA i inne doświadczenie niż radca prawny.

A wy jak uważacie? Na czele Działu Prawnego powinien stać:
A) radca prawny posiadający największą wiedzę prawną i doświadczenie?
B) radca prawny posiadający umiejętności z innych zawodów?
C) doświadczony manager, a nie radca prawny?