poniedziałek, 9 września 2019

Skąd legalnie i za darmo czerpać podstawową wiedzę o kontrahencie?

Każdy przedsiębiorca zadaje sobie lub powinien zadawać sobie pytanie:
"Skąd mogę legalnie i za darmo czerpać wiedzę o moim kontrahencie?"

Jeżeli nasz kontrahent prowadzi działalność na podstawie wpisu do CEIDG możemy go sprawdzić TU. Przypominam na marginesie, że od ponad roku dane osobowe w CEIDG nie są wyłączone z reżimu ochrony danych osobowych. Więc sprawdzać można ale z głową bo RODO ;-)

Jeżeli nasz kontrahent jest wpisany w KRS to po pierwsze polecam sprawdzić wpisy w KRS TU. Odpis aktualny da nam podstawową wiedzę co i jak. Odpis pełny pozwoli spojrzeć w przeszłość. Poza tym warto zajrzeć też do Rejestru Dłużników niewypłacalnych.
Oczywiście istnieje ryzyko, że wpis będzie nie aktualny lub będziemy musieli pogrzebać głębiej. Wtedy trzeba zamówić akta danego podmiotu, np. spółki SA we właściwym KRS i pofatygować się do czytelni akt.
Po drugie możemy TU sprawdzić czy zostało złożone sprawozdanie finansowe. Niestety odkąd wprowadzono format xml jest to trochę utrudnione ale i tak można się paru rzeczy dowiedzieć. Chciałbym zwrócić uwagę, że nie złożenie przez podmiot sprawozdania finansowego powinien być dla nas sygnałem ostrzegającym. 
Oczywiście sprawozdania finansowe i sprawozdania z działalności trzeba umieć czytać i analizować. Jeżeli nie potrafisz to skorzystaj z pomocy specjalisty. 

Jeżeli nasz kontrahent jest płatnikiem VAT to warto go sprawdzić TU. Przy okazji sprawdzimy na jaki rachunek powinniśmy zapłacić by uniknąć problemów. Szkoda tylko że nie podają rachunku VAT.

Oczywiście poza tym mamy do pomocy wujka GOOGLE. Oczywiście jeżeli jakiegoś podmiotu nie ma w internecie to nie oznacza, że w rzeczywistości też go nie ma. Z drugiej strony czasami podmiot jest w internecie a w rzeczywistości go nie ma. Google bywa prawdziwą kopalnią informacji. Oczywiście trzeba do nich podchodzić z głową.
Oprócz wyszukiwarki mamy też GOOGLE MAPS. Warto np. czasami sobie popatrzeć czy te hale naprawdę istnieją.

Jeżeli już mowa o nieruchomościach.
Polecam sprawdzanie za damo ksiąg wieczystych - TU.
I map geodezyjnych - TU lub TU

Jeżeli kontrahent prowadzi stronę firmową lub bloga, to warto go przejrzeć i poczytać.

Oczywiście niniejszy post nie wymienia wszystkich możliwości i źródeł pozyskiwania legalnie i za darmo informacji o kontrahencie. Nie wspomniałem choćby o Monitorze Sądowym i Gospodarczym.
W niniejszym poście wskazuję tylko podstawowe źródła informacji. Znalezienie informacji o kontrahencie to tylko pierwszy krok. Informacje trzeba jeszcze m.in. zweryfikować, przeanalizować i wyciągnąć wnioski. No ale to już inna historia.

Już na zakończenie, chciałbym tylko podkreślić, że sprawdzając kontrahenta, pamiętajmy żeby zachować równowagę. Brak zaufania nie pozwoli nam prowadzić biznesu. Zbyt duże zaufanie może nas drogo kosztować.

A teraz mała prywata ;-)
Dobrym wyjściem jest konsultowanie każdej umowy lub transakcji z prawnikiem. Dziś już nie jest to drogie i są możliwe różne sposoby rozliczeń, a wcześniejsza konsultacja z prawnikiem pozwala uniknąć czasami dużych problemów.

czwartek, 5 września 2019

Microrecenzja narzędzia iP121 - Profilowanie osobowości zawodowej

Linkedln ma w sobie coś z magii. 
Na początku tygodnia zauważyłem, że znajomy testował narzędzie do analizy osobowości. Zacząłem go o nie podpytywać i na koniec usłyszałem pytanie czy nie chciałbym go sam przetestować.
Ponieważ:
  1. jestem osobą ciekawską
  2. bardzo rzadko miałem okazję korzystać z takich narzędzi 
  3. zgodnie z nauką pewnego starszego brodatego "minstrela" takie narzędzia są przydatne do samoanalizy, czyli poznania siebie - a to klucz do sukcesu
oczywiście się zgodziłem. 

Spółka Advisio Poland Sp. o.o. była taka uprzejma, że umożliwiła mi przetestowanie narzędzie iP121 - Profilowanie osobowości zawodowej. Cały test trwał około 30 minut, a po minucie miałem raport. Teraz od paru wieczorów analizuję wyniki raportu iP Coach.

Coach`em nie jestem, z podobnym narzędziem mam do czynienia po raz pierwszy w życiu (parę innych testów i to papierowych, a nie elektronicznych miałem robionych na miniMBA).
Dlatego nazwałem tą recenzję microrecenzją. Piszą ją z perspektywy osoby badanej.

Raport liczy 30 stron. Jest napisany prostym i precyzyjnym językiem.
Na początku parę rzeczy mnie w nim zdziwiło. W miarę jednak analizy i po wzięciu pod uwagę, że nie pokazuje on jaki jestem ani jak się widzę, ale jak wypadam na tle innych osób stwierdzam, że na 95% dobrze ocenil on :
  1. czynniki (de)motywujące do pracy
  2. zadatki do kształtowania kluczowych kompetencji zawodowych
  3. wewnętrzne ograniczenia
  4. cechy wyróżniające
  5. role w zespole
  6. itd.

Raport potwierdził, że posiadam m.in. bardzo wysokie kompetencje w obszarze pracy  w warunkach wysoce stymulujących i stresujących, podwyższone kompetencje w zakresie komunikatywności, myślenia strategicznego i kreatywnego, współpracy oraz planowania i organizowania.
Stwierdził też, że jestem "Arogancko pewny siebie" - jak bym powiedział, że bardzo pewny (lepiej brzmi ;-)))
Oczywiście jest tego dużo więcej :-)

Według mojej bardzo skromnej wiedzy w zakresie coach`ingu jest to ciekawe narzędzie do analizy osobowości.

Dobra wracam do dalszej analizy moich mocnych i słabych stron oraz potrzeb :-)

niedziela, 1 września 2019

Co lepsze? Krytyka czy pochlebstwo?

Ostatnio zacząłem się zastanawiać co bym wolał usłyszeć jako autor jakiegoś dzieła, np. książki prawniczej. Pochwałę czy krytykę?
I jaką pochwałę i jaką krytykę?
 
Z jednej strony pochwała łechce nasze ego. To miłe jak wszyscy nas chwalą. Ale pochwały jacy to jesteśmy SUPER niczego nas nie uczą. 
Natomiast szczera pozytywna opinia, np. "że napisane prostym zrozumiałym językiem, konkretnie ale z jajem" pozwala nam stwierdzić, że idziemy w dobrym kierunku.

Z drugiej strony krytyka budzi nasz opór i chęć obronny. Czasami rani nasze uczucia. Bo tyle się napracowaliśmy. Jesteśmy tacy wspaniali, wszyscy nas chwalą a np. taki wredny Ludwiczak nas krytykuje, że zasypia nad naszą książką (co ciekawe zasypiam nad ciekawymi książkami ale napisanymi ciut bez jaja. Nudnych w ogóle nie czytam. Szkoda mojego czasu). 
Trzeba jednak pamiętać, że szczera konstruktywna krytyka może nam pomóc się poprawić.
Pozwolę sobie wtrącić tu coś czego się ostatnio nauczyłem - NIE UDZIELAJ DOBRYCH RAD JEŻELI CIĘ O NIE NIE PROSZĄ.

Oczywiście krytyka krytyce nie równa. Może być merytoryczna lub zawierać dobre rady albo nie. Może być oczywiście słuszna lub nie.
Może podciąć skrzydła lub zmusić nas do bycia lepszym. Zależy od człowieka i krytyki.

Opowiem Ci pewną historię z mojego życia. W czwartej klasie liceum usłyszałem od nauczycieli, że lepiej jakbym zdawał na historię a nie prawo. Że zdają lepsi ode mnie, a nawet jak zdam na prawo to wylecę.
Troszkę mnie to wkurzyło. Za opinię jednak spokojnie podziękowałem. I stwierdziłem, że ja im jeszcze pokażę.
W odróżnieniu do tych podobno lepszych osób, zdałem na prawo i je skończyłem.
Co więcej po paru latach zdałem na aplikację radcowską, skończyłem ją i zdałem egzamin radcowski.
Przyznaję, że nie było łatwo. Nie raz upadłem. Ale zawsze podnosiłem się za każdym razem.
No cóż tak mam. Jak mam plan to się go trzymam. A jak ktoś we mnie nie wierzy to jego problem. Ja zawsze na końcu wygrywam (no dobra czasami przegrywam ale wtedy wracam na tarczy). W końcu nie ważne czy wygrasz czy przegrasz, ale jak grasz (choć wolę wygrywać).
  
No ale wracając do krytyki. Kiedyś przeczytałem zdanie "z krytyką sobie poradzę, wobec pochlebstw jestem bezbronny".
No cóż z krytyką radzę sobie prosto. Odpowiadam sobie na pytanie "czy jest choć trochę słuszna?". Jeżeli tak to poprawiam się. Jeżeli nie to o niej zapominam (no chyba że mnie wkurzy wtedy pokazuję tylko z satysfakcją, że jestem najlepszy).
Pochlebstwa mile łechcą me ego ale zawsze staram się pamiętać, że nie wolno spocząć na laurach. Że zawsze mogę przegrać, choćby przez zwykły pech. Jeżeli ktoś uwierzy, że jest najlepszy i nikt go nie pokonał to już przegrał. Pamiętam, że mój OVERCONFIDENCE musi być pod kontrolą. Bo z jednej strony pozwala mi mierzyć się z najlepszymi lub najbardziej znanymi a z drugiej strony może mnie zgubić.

A jak to się ma do prawa czy biznesu?
Jeżeli ktoś używa w dyskusji argumentu - "mam rację bo jestem profesorem prawa" lub "mam rację bo jestem Dyrektorem i zawsze mam rację" lub "Wszystkim się podoba i wszyscy mnie chwalą" i nie przyjmuje ani nie odpowiada merytorycznymi argumentami to najprawdopodobniej właśnie jest na prostej drodze ku upadku. Trzeba znać swą wartość. Ale potrzeba też mieć pokorę by przyjąć słuszną uwagę lub krytykę.

W prawie i w biznesie wymaga się pewności siebie. Ale zbyt często zapomina się o zdrowej pokorze. Nie wiem czy to kwestia Kultury czy czegoś innego. Nie jestem psychologiem. Fakt, że tytuł, sukces lub stanowisku nie jednemu przewrócił w głowie. 
Pociesza mnie to, że spotykam na swojej drodze wiele osób, które potrafią być dumne z tytułów, sukcesów i stanowisk ale zachowują pokorę.
Pamiętają, że kierownikiem/Prezesem się bywa. A człowiekiem się jest.
No ale starczy tej dygresji.

A co bym wolał usłyszeć? Krytykę czy pochlebstwo?
Szczerą opinię. I za każdą taką opinię jestem zawsze wdzięczny. Choć i mi czasami trudno słuchać krytyki.
A ty? Co wolisz słyszeć?

niedziela, 25 sierpnia 2019

Ciekawostki z prawa handlowego i nie tylko - odcinek nr 16


Dzisiaj będzie krótko. Dlaczego?
Bo minął dopiero tydzień odkąd zakończyłem trzy tygodniowy urlop i muszę nadrabiać różne zaległości.
Ale zachowując dyscyplinę stosuję zasadę - co najmniej co miesiąc ciekawostki z prawa handlowego.

Zacznijmy od nowelizacji Kodeksu Spółek Handlowych.

W dniu 2 sierpnia 2019 r. Prezydent podpisał ustawę z dnia 19 lipca 2019 r. o zmianie ustawy - Kodeks Spółek Handlowych i innych ustaw. W związku z czym od 1 marca 2020 r. w obrocie zaczną się pojawiać Proste Spółki Akcyjne. Oczywiście ustawa wprowadza też zmiany w paru innych ustawach. Wybaczcie ale dłuższy komentarz napiszę po wakacjach. Co ciekawe ustawy jeszcze nie opublikowano w Dzienniku Ustaw (albo jestem ślepy). Jakby ktoś chciał przeczytać ustawę to ma ją TUTAJ.

Znalazłem natomiast, w Dziennikach ustaw, ustawę z dnia 19 lipca 2019 r. o zmianie ustawy - Kodeks Spółek Handlowych, która wprowadza możliwość udziału w Zgromadzeniu Wspólników przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej. Jakby ktoś szukał ustawy to ma ją TUTAJ.

W dniu 6 sierpnia br., została opublikowana ustawa o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego i innych ustaw. W sumie 46 stron. Pełnomocnicy procesowi mają co czytać i analizować. Jakby ktoś  szukał ustawy to ma ją TUTAJ.
W tym momencie trudno mi ocenić te zmiany. Na pewno negatywnie oceniam wzrost opłat sądowych. Z mojego doświadczenia wiem, że zamknie to drogę do sądów wielu ludziom i podmiotom gospodarczym.

Dzisiaj przeczytałem w Gazecie Prawnej, że jest mało chętnych na fundusz Pekaesowy rządu.
Wcale mnie to nie dziwi. Jak pisałem wcześniej bez mądrych zmian w ustawie o publicznym transporcie drogowym nie da się odbudować połączeń w Polsce powiatowej. 

Podmiotom, które umieściły wtyczkę "Lubię to" na swoich witrynach polecam lekturę informacji na stronie UODO.
Ponadto możemy się dowiedzieć, że Prezes UODO wszczął szereg postępowań.
Wątpliwości, w tym prawne, budzą postanowienia Prezesa UODO dotyczące przetwarzania danych osobowych sędziów zawarte w wykazie sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa z dnia 29 lipca 2019 r. Treść postanowień pomija art. 86 RODO i orzecznictwo sądów w tej konkretnej sprawie. W rezultacie wydania ww. postanowień, Kancelaria Sejmu uzyskała wymówkę by nie udostępniać informacji ważnych dla debaty publicznej i nie wykonać prawomocnego wyroku Sądu. Niestety nie jest mi znane uzasadnienie merytoryczne tych decyzji. W świetle posiadanych informacji, w tym doniesień prasowych, w mojej ocenie, Prezes UODO przekroczył swoje kompetencje, złamał prawo i stanął po stronie organów Państwa przeciwko obywatelom realizującym swe Konstytucyjne prawo dostępu do informacji publicznej.


Na stronie Rządowego Centrum Legislacji pojawił się projekt ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu (LINK)

Postaram się niedługo napisać więcej o Dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie ochrony osób zgłaszających przypadki naruszenia prawa Unii. Uczulam, że niedługo temat sygnalistów będzie równie gorący jak nie dawno RODO.

No to już wszystkie najważniejsze ciekawostki z ostatniego miesiąca w telegraficznym skrócie.

niedziela, 11 sierpnia 2019

Luźne przemyślenia prawnika część 2. Po co komu zawodowy prawnik?

Podobno aby dojść do prawdy trzeba wiele razy pytać "Dlaczego?" lub "Co?" oraz spojrzeć na problem z wielu stron. Dziś postanowiłem się spytać "Po co komu zawodowy prawnik?", "Po co ludzie/firmy do mnie jako radcy prawnego przychodzą?"

Mógłbym odpowiedzieć po spartańsku: "po pomoc prawną".

A co to jest pomoc prawna?

Pomoc prawna polega w szczególności na udzielaniu porad i konsultacji prawnych, sporządzaniu opinii prawnych, opracowywaniu projektów aktów prawnych oraz występowaniu przed urzędami i sądami w charakterze pełnomocnika lub obrońcy. I to jest definicja ustawowa. 
Oczywiście w dzisiejszych czasach rola prawnika często wykracza poza tą ścisłą pomoc prawną. Od prawników wymaga się coraz częściej również wiedzy pozaprawniczej, bycia liderem itp. itd.

Mógłbym odpowiedzieć, na gruncie zarządzania ryzykiem, że ludziom/firmom prawnik jest potrzebny aby pomóc uniknąć problemów/ryzyk prawnych, zarządzać tym ryzykiem lub aby pomóc rozwiązać problemy prawne.

Ale dlaczego prawnik może pomóc uniknąć problemów/ryzyk lub może pomóc rozwiązać problemy?

Bo nikt, tak jak zawodowy prawnik, nie zna się tak dobrze prawa, nie rozumie tak prawa i nie potrafi się tak jak on poruszać w jego odmętach.
Dlaczego piszę o odmętach prawa? Bo w chwili obecnej wychodzi tyle nowych przepisów, tyle zmian do przepisów lub zmian do zmian, że nikt nie zna całego prawa. To po prostu jest fizycznie niemożliwe. Ale zawodowy prawnik wie czego, co, gdzie i jak szukać. Poza tym często mamy luki prawne, sprzeczne lub niejasne normy i przepisy, a zawodowy prawnik potrafi sobie z tym radzić.

Czyli prawnik ma wiedzę i twarde umiejętności, dzięki którym potrafi udzielić pomocy prawnej. No ale prawników są tysiące. Którego wybrać? A to zależy.

Od czego to zależy?
Prawnicy są większymi lub mniejszymi specjalistami w danych dziedzinach prawa. Mają mniejsze lub większe doświadczenie. Mają lub nie również inną wiedzę, doświadczenie lub umiejętności. Czyli jak mamy problem podatkowy to wybieramy specjalistę od podatków, jak problem karny to wybieramy karnistę itd.
No ale specjalistów od Spółek czy podatków są nadal setki, jak nie tysiące? Jak ludzie/firmy spośród nich wybierają tego jednego?

Możesz wybrać tańszego prawnika. No ale to nie jest dobra droga. No bo lekarza wybierasz najtańszego czy najlepszego na jakiego Cię stać? Należy wybierać nie najtańszego a najlepszego prawnika na jakiego cię stać.

Zwykle wybierzesz takiego prawnika, któremu ufasz. Myślę, że kwestia ZAUFANIA jest kluczowa. My prawnicy ponosimy często olbrzymią odpowiedzialność (za cudze życie lub majątek), a przecież możemy się pomylić (nie popełnia błędów tylko ten co nic nie robi). Powierzyłbyś swoje życiu lub majątek komuś komu nie ufasz?

Jak prawnicy zdobywają zaufanie klientów?
  1. wykonując zawód zaufania publicznego, przestrzegając zasad Etyki (mnie np. obowiązuje Kodeks Etyki Radcy Prawnego), mając obowiązkowe ubezpieczenie OC itp.
  2. swoim profesjonalizmem,
  3. dzięki rekomendacją innych klientów,
  4. dzieląc się z ludźmi swoją wiedzą np. na blogu lub na LI,
  5. komunikując się.
Chciałbym powiedzieć jedną rzecz o komunikacji. Prawnicy lubią często nadużywać języka prawnego lub języka prawniczego. Niektórzy prawnicy uważają, że jak będą używać niezrozumiałego żargonu prawniczego, łacińskich sentencji itd. to będą bardziej profesjonalni w oczach swoich klientów. Może to i racja. Ale mam wątpliwości czy takie zachowanie buduje zaufanie pomiędzy prawnikiem a klientem. Myślę, że o dobrej komunikacji to można by osobny artykuł napisać.

Wracając do pytania "Po co komu zawodowy prawnik?". Napisałem, że prawnik:
  1. zapobiega problemom/ryzykom prawnym,
  2. pomaga zarządzać ryzykiem prawnym
  3. pomaga rozwiązać problemy prawne.
Oczywiście zapobieganie jest tańsze i łatwiejsze. Niestety nadal większość ludzi i firm traktuje usługi prawników jako koszt, a nie inwestycję w bezpieczeństwo. Naprawdę, aż mnie boli czasami gdy przychodzą klienci z prawomocnym nakazem zapłaty lub prawomocnym wyrokiem i proszą o pomoc prawną. Z drugiej strony, jakbym patrzył na to ze strony czysto finansowej to lepszy jest klient, który ma miecz Damoklesa nad głową (pozew, wyrok pierwszej instancji, nakaz zapłaty) i bez marudzenia zapłaci wysokie wynagrodzenie. Ja jednak wolę klientów, którzy płacą mniej ale zgłaszają się do mnie wcześniej, dzięki czemu unikają tego miecza Damoklesa lub nie jest on tak groźny.

Mam takie marzenie. Aby każdy podmiot zbiorowy (Spółka, fundacja itp. itd) miało profesjonalną obsługę prawną. Aby każda osoba fizyczna podpisując umowę, idąc do Sądu itp. miała obok siebie swojego zawodowego prawnika. Aby większość sporów kończyła się negocjacjami lub mediacjami. Aby podmioty zbiorowe i zwykli ludzie zrozumieli po co im zawodowy prawnik i pozwolili mu sobie pomagać zanim wpadną w bagno po uszy. Mam takie marzenie.

niedziela, 4 sierpnia 2019

Recenzja książki Lidii Buksak "Szkola mówców - Myśl i prezentuj inaczej niż wszyscy"

Pamiętam jak miałem około 5 lat i byłem na wczasach z rodzicami. W ośrodku wczasowym, w celu dostarczenia rozrywki dzieciom zorganizowano zawody z wiedzy. Pan na scenie zadawał pytanie. Dzieci się zgłaszały do odpowiedzi, Pan wybierał jedno dziecko. Jeżeli odpowiedziało dobrze to dostawało zabawkę. W połowie konkursu miałem już połowę fantów. Raz bo dzieci bały się zgłaszać a ja nie. Dwa znałem odpowiedzi na wszystkie pytania. Pewnie bym zgarnął resztę zabawek ale wkroczył mój ojciec i ściągnął mnie ze sceny. Co przerwało mój blitzkrieg. 
No cóż nigdy nie bałem się wyjść na scenę i gadać. Dla mnie karą jest jak nie mogę gadać. Tak mam. Na szczęście nauczyłem się też słuchać ludzi. No i powstrzymuję swoją żądzę zdobycia wszystkich fantów ;-)

W ciągu ostatnich paru lat mam przyjemność prowadzić wiele szkoleń i warsztatów oraz wygłaszać prezentacje. Nie wiem czy jestem dobrym mówcą. Wiem, że chcę być lepszym.
Dlatego gdy wygrałem i dostałem od Pani Lidii Buksak jej książkę postanowiłem ją przeczytać. Zwłaszcza, że ludzie bardzo ją chwalili na LI. 

Książkę przeczytałem. I nie dołączę do chórów chwalących.

Z książkami jest tak. Są książki, od których nie można się oderwać. To książki, które zabierają cię do innego świata. Zaczynasz czytać taką książkę o godzinie 22 z myślą "Przeczytam parę stron przed snem", a potem orientujesz się, że skończyłeś książkę i jest ranek. Są też książki, że zaczynasz czytać i zasypiasz po paru kartkach. Normalnie jakby Ci ktoś prąd odłączył. 
Oczywiście to są dwa ekstrema, a większość książek jest gdzieś pomiędzy nimi.
Problem polega na tym, że czytając Szkołę mówców musiałem notorycznie walczyć z opadającymi powiekami. Sytuację ratowały ciut historie z życia. Niestety były nierówne. Testu magii i śpiocha to ta książka nie zdała. Tu nie chodzi, że jest nudna, bo nie jest. Po prostu zamiast porywać usypia. Ale jest tam spora dawka wiedzy. Dlatego radzę ją czytać kawałek po kawałku. 

Wypisałem sobie w notatniku uwagi co do książki oraz pozaznaczałem różne rzeczy karteczkami :-)
Oczywiści to moja subiektywna opinia :-) ale za to szczera. No to jedziemy, trochę chaotycznie i hasłowo z resztą uwag:
  1. nie należę do wyznawców Steve Jobsa. Od razu na wstępie autorka dostała minusa. Jeżeli chce się być wybitnym mówcą to najpierw należy być dobrym mówcą. Należy opanować warsztat a nie być innym. Bycie na siłę innym, gdy się nie ma podstaw równa się bycie złym
  2. wiem, że dobry cytat zwiększa siłę przekazu i pomaga wykorzystać autorytet kogoś innego, ale cytaty tej książce zaszkodziły. Jest ich za dużo i czasami nie wiadomo po co
  3. nie uważam, że prezentacje to są kluczowe umiejętności szefów. Zwykle szefom prezentacje robi ktoś inny. Powiem więcej spotkałem menedżerów robiących świetne prezentacje, super mówców a poza tym ...... lepiej nie mówić
  4. nie wiem czemu autorka bardzo często próbuje przekonać czytelnika, że jest profesjonalistką i wystąpienia są mega ważne. Jakbym nie uważał, że autorka się zna i napisała wartościową pozycję to bym nie tracił czasu i nie czytał książki od deski do deski (zwłaszcza, że nie porywa a usypia)
  5. zamieszczone wypowiedzi menedżerów - to czysty marketing. Według mnie zbędny
  6. w książce mamy cytaty, dużo cytatów i złotych myśli, często prostych. Parę sobie zaznaczyłem na później. Ale trochę tego za dużo
  7. autorka twierdzi, że ludzie szukają liderów. Ja uważam, że raczej wiedzy, inspiracji lub odpowiedzi. Oprócz tego ludzie od prehistorii kochają ludzi potrafiących opowiadać i zabierać ich do innego świata
  8. poruszone kwestie: nauki o mózgu, emocji, pasji, samoświadomości są ważne
  9. powtórzenia, powtórzenia, powtórzenia i powtórzenia. Ja nie wiem skąd ostatnio bierze się maniera w książkach by coś non stop powtarzać. Rozumiem na szkoleniach lub warsztatach. Ale to jest książka. Dużej liczbie powtórzeń mówię NIE
  10. w książce podano podstawy podstaw, np. myśl podczas prezentacji (i to nie jest zarzut tylko pochwała). Niestety te podstawy, czasami ocierające się o banał z jednej strony. Z drugiej strony opisane ćwiczenia (mogą one pomóc wielu osobom) ale moim zdaniem trudno prawidłowo wykonać ćwiczenia tylko na podstawie książki. Ale szacun za ich opisanie
  11. fun to podstawa. Na końcu książki mamy porównanie wystąpienia do seksu. SUPER. To był FUN i to z jajem. Szkoda, że tylko, że takich momentów było w książce mało
  12. dużo pytań, mało historii,  a jak już są to są krótkie i mało porywających. Autentyczne ale nie porywające
  13. koncepcja 5 K ciekawa. Ale jakoś mnie nie przekonała. Mam wypracowany własny styl i metody. Może to dlatego. Natomiast ta koncepcja może bardzo pomóc początkującym mówcom
  14. o tym nagrywaniu to muszę kiedyś z autorką pogadać face to face. Koncepcja ciekawa choć oprócz zalet widzę wady
Teraz dla odmiany trochę pochwalę. Ciut.
Nie da się ukryć, że autorka ma dużą wiedzę. Zwłaszcza wiedzę trenerską. Wiedzę logopedy też ma. Choć osobiście uważam, że ćwiczenia trzeba robić z trenerem, a nie na podstawie książki. Natomiast nie wiem skąd się wzięła u autorki wiedza psychologa. Coś mi umknęło?

Na pewno autorka dobrze przemyślała konstrukcję książki. Choć mam wrażenie, że chciała w niej zawrzeć jak najwięcej. Może zabrakło selekcji materiału?

Bibliografia na końcu. I to z książkami po polsku. Gotowa lista lektur dla mówców o wystąpieniach. PLUS :-)

Dla kogo jest ta książka? No cóż zmieniłbym tytuł na "Szkoła podstawowa mówców". To książka głównie dla ludzi, którzy swoją przygodę mówcy zaczynają lub chcą zacząć. Dla ludzi, którzy się boją i sobie nie radzą.
Oczywiście doświadczeni mówcy też coś dla siebie znajdą. Ja sobie rzeczy ciekawe pozaznaczałem by do nich ewentualnie wrócić. Drugi raz od deski do deski na pewno tej książki czytać nie będę. 
Osobiście wydaje mi się, że warsztaty z Panią Lidią były by super. Może kiedyś to sprawdzę :-)

A jak oceniam książkę?
Biorąc wszystko pod uwagę, książce wystawiam ocenę końcową - 4.


Myśli, które mnie naszły w trakcie lektury:
  1. Chcesz się dobrze poruszać na scenie. Zapisz się na kurs tańca towarzyskiego. Nauczysz się wchodzić na parkiet i patrzeć kto będzie drugi. A i na treningu tańca nauczą cię jak trzymać sylwetkę i się poruszać.
  2. Jak ktoś cierpi już na overconfidence niech nie słucha rad o budowaniu pewności siebie bo się nabawi pychy lub megalomani ;-)
Ps w recenzjach stosuję szkolną skalę ocen 1-6.

niedziela, 28 lipca 2019

Dyskryminacja - do czego prowadzi tolerowanie tego ZŁA i jak należy z nią walczyć

Pamiętam, jak w 1996 r., będąc jeszcze w liceum, obejrzałem dramat pod tytułem "Czas zabijania". 
Akcja filmu dzieje się na południu USA, gdzie działa Ku Klux Klan. Młody prawnik broni Afroamerykanina, który zabił gwałcicieli swojej małej córki. 
Cała ława przysięgłych jest biała i nieprzychylnie do niego nastawiona, podobnie mieszkańcy jednego z najbardziej rasistowskich stanów USA. Los ojca, który samodzielnie wymierzył sprawiedliwość sprawcom zbrodni, bo wymiar sprawiedliwości zawiódł w tym względzie jest przesądzony. Nie ma co liczyć na sprawiedliwość z rąk rasistów.
W mowie końcowej, adwokat opowiada ławie przysięgłych historię swego klienta i jego córki (storytelling i charyzma na najwyższym poziomie), zmieniając w ostatnim zdaniu jeden szczegół: "Wyobraź sobie, że dziewczynka jest biała. Wyobraź sobie że to twoja córka. Pozwoliłbyś sprawcom odejść wolno czy sam wymierzyłbyś sprawiedliwość?".
Każdy kto jest ojcem rozumie, że odpowiedź może być tylko jedna. 
Gdy oglądałem ten film ponad 20 lat temu oczywiście nie byłem ojcem. Ale ten film odcisnął na mnie swe piętno. Dotarło do mnie, że dyskryminacja bierze się z braku empatii i pychy. W momencie, gdy adwokatowi udało się sprawić, że ława przysięgłych zrozumiała i zaczęła podzielać emocje oskarżonego, sprawa była wygrana.
Emocje i prawda pokonały rasizm i pychę.
Druga rzecz, o której zawsze pamiętam po tym filmie (i filmie "Adwokat Diabła"), to to że prawnik ma moralny obowiązek stać po stronie zasad, sprawiedliwości i dobra. Nawet jeżeli musi przeciwstawić się całej swej społeczności.

Czym jest dyskryminacja?
Definicja z Wikipedii mówi: 
Dyskryminacja – forma nieuzasadnionej marginalizacji (wykluczenia społecznego), objawiająca się poprzez traktowanie danej osoby mniej przychylnie, niż innej w porównywalnej sytuacji ze względu na jakąś cechę, np. okres rozwojowy, niepełnosprawność, orientację seksualną, płeć, wyznawaną religię, światopogląd, narodowość lub rasę.
Do przejawów dyskryminacji zalicza się między innymi:
  1. szklanego sufitu polegający na spowalnianiu rozwoju osobistego/kariery dyskryminowanych grup społecznych,
  2. molestowanie,
  3. odmawianie wynajmu nieruchomości,
  4. odmawianie świadczenie usług.
Jak pokonać dyskryminację?
Trzeba uświadomić ludziom, że tak naprawdę więcej nasz łączy niż dzieli. Świetnie uświadamia to TEN filmik. Polecam.

Edukacja to podstawa. Jakbym kiedyś (nie daj Boże) został Premierem to bym kazał powiesić nad biurkiem wielki napis "EDUKACJA GŁUPCZE" 

Mimo tego, że się różnimy (przypominam, że więcej nas łączy niż dzieli), to nikt nie jest z tego powodu ani lepszy ani gorszy. Każdy z nas ma te same Prawa, Wolności i Obowiązki. Każdy zasługuje na szacunek i godne traktowanie. I mimo, że bardzo cenię Wolność słowa to nie pozwala ona na pozbawianie innych Godności. Dlatego nie toleruję i nie będę tolerował hejtu.
Jeżeli ktoś mówi, że kobiety, niepełnosprawni, geje itd. są gorsi, to raz że kłamie, dwa popełnia grzech PYCHY. Bo w oczach Boga czy Bogów, na gruncie etyki, na gruncie genetyki itd. jesteśmy równi i tacy sami co do swej istoty.

Dlaczego o tym piszę?
Wszyscy chyba słyszeli o sprawie drukarza, który odmówił wykonania usługi na rzecz organizacji LGBT. Wszyscy też słyszeli o zwolnieniu pracownika przez IKEA za mowę nienawiści na blogu firmowym. Pewnie nie wszyscy wiedzą, że od paru lat rośnie lawinowo ilość tzw. przestępstw z nienawiści.

Za równo drukarz jak i zwolniony pracownik tłumaczył się, że kazała mu tak jego katolicka wiara. 
A teraz mnie posłuchaj!
Zgodnie z nauką Jezusa, Chrześcijanin powinien być pełen miłosierdzia i pokory, a nie pychy i pogardy. Chrześcijanin powinien kochać bliźniego a nienawidzić go.
Jeżeli ktoś żywi pogardę dla innej osoby bo jest inna. Jeżeli ktoś nienawidzi bliźniego bo jest inny.
To postępuje wbrew naukom Jezusa i nie jest Chrześcijaninem.
Zasłanianie się przez Drukarza i tego zwolnionego pracownika wiarą chrześcijańską jest wymówką. To nie wiara kazała im odmówić wykonania usługi na rzecz organizacji LGBT, czy głosić mowę nienawiści wobec innych, ale pycha i nienawiść.
I nie boję się tego powiedzieć, bo kto milczy w obliczy zła ten je popiera.

Ten artykuł pisałem, przez parę tygodni. W między czasie doszło do ataków na marsz równości. Spokojnie, pokojowo maszerujący w obronie Wolności, Równości i Godności ludzie byli atakowani przez łobuzów. Łobuzów zachęcanych przez obecnie rządzących i cześć Kościoła Katolickiego. 
Co będzie kolejne? Nakaz noszenia żółtych trójkątów? Getta? Pogromy?

Zupełnie nie rozumiem osób, które próbują bronić dyskryminacji lub ją tłumaczyć.
Dyskryminacja to ZŁO.
Jeżeli ją się toleruje lub wspiera to:
Zaczyna się od mowy nienawiści
Potem zaczyna się odmawianie usług i przemoc fizyczna lub psychiczna
A kończy się na eksterminacji.

Hitlerowcy najpierw atakowali i mordowali LGBT, potem niepełnosprawnych, żydów a potem każdego kto stanął im na drodze. Naprawdę Polacy, których podczas II WŚ, zginęło ponad 6 milionów, przez nienawiść, przez Nacjonalizm, przez dyskryminację, zapomnieli o tym? ponad 70 lat pokoju zatarło już pamięć Polaków do czego prowadzi tolerowanie tego ZŁA?

Tak było w przeszłości, tak się dzieje teraz na świecie, nie pozwólmy by w Polsce tak było.
Już mamy w Polsce mowę nienawiści
Już pozbawia się ofiary (uchodźców, LGBT, sędziów, opozycję itd) czci, wiary, człowieczeństwa
Już mamy ataki fizyczne 
Już mamy pierwsze zabójstwo (śp. Prezydenta Gdańska)
Powtarza się scenariusz z lat trzydziestych XX wieku
Kto będzie następną ofiarą?

"Kiedy atakowali uchodźców milczałem, nie byłem uchodzcą
Kiedy atakowali sędziów milczalem, nie byłem sędzią
Kiedy atakowali LGBT milczałem, nie byłem LGBT
Kiedy atakowali niepełnosprawnych milczałem, nie byłem niepełnosprawny
Kiedy atakowali opozycję milczałem, nie interesowałem się Polityką,
Kiedy zaatakowali mnie, nikogo już nie było"
(przeróbka wierszu "Kiedy przyszli..", Martin Niemöller"

Ja nie zamierzam milczeć. Zło będę nazywał po imieniu.
Jeszcze możemy z powrotem zamknąć w butelce, wypuszczonego przez obecnie rządzących, Dżina nienawiści i przemocy
Jeszcze możemy zapewnić bezpieczeństwo naszym dzieciom
Jeszcze
Ps.
Pamiętaj, żyj i daj żyć innym
Tylko tyle i aż tyle

niedziela, 21 lipca 2019

Ciekawostki z prawa handlowego i nie tylko - odcinek nr 15

Mamy lipiec, sezon wakacyjny w pełni ale minął miesiąc i czas na kolejny odcinek "Ciekawostek z prawa handlowego i nie tylko".

Dziś zacznę od ochrony danych osobowych. 

Przypominam, że na stronie Urzędu Ochrony Danych Osobowych możemy znaleźć wiele przydatnych wiadomości. Ostatnio wpadła mi w oko informacja, że do 9 września 2019 r. Europejska Rada Ochrony Danych (EROD) przyjmuje uwagi do Wytycznych 3/2019 w sprawie przetwarzania danych osobowych przez urządzenia wideo. Ponieważ monitoring jest używany coraz powszechniej zalecam śledzenie tematu.

Polski Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych i jego odpowiednicy w innych krajach unijnych nakładają coraz więcej kar. Jakie z tego należy wyciągnąć wnioski?
Należy m.in.:
  1. szkolić pracowników w tym kadrę kierowniczą
  2. przeprowadzić audyty powdrożeniowe
  3. cały czas udoskonalać system ochrony danych osobowych
  4. traktować wydatki na ochronę danych osobowych jako niezbędną inwestycję a nie zbędny koszt
  5. pamiętać, że dobry Inspektor Ochrony Danych jest bezcenny. Trzeba go dobrze wynagradzać, szkolić, rozmawiać z nim i słuchać. 
Warto też rozważyć stworzenie kodeksów postępowania. Z tego co wiem pracują nad takimi kodeksami banki i rejestry kredytowe, biobanki, małe placówki medyczne, branża rekrutacyjna, branża reklamy internetowej oraz branża marketingu bezpośredniego. Na co czekają pozostałe branże???
 
Ponadto audyty due diligence powinny obejmować też kwestie związane z ochroną danych osobowych (o ile jeszcze tego nie robią) oraz kwestie związane z szeroko pojętym Compliance. W przeciwnym na razie możemy wejść na minę. I to jest nauka wynikająca z czyjegoś błędu.

A skoro mowa o Compliance. Projekt ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary od stycznia tego roku nie otrzymał jeszcze numeru druku. Obstawiam, że wejdzie w życie za jakieś 2 lata gdy zacznie obowiązywać Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie ochrony osób zgłaszających przypadki naruszenia prawa Unii (o Dyrektywie pisałem w poprzednim odcinku - LINK). Niestety bez tego projektu rozwój Compliance w branżach nieregulowanych będzie nadal się ślimaczył.

W dniu 17 lipca br. została opublikowana Krajowa Ocena Ryzyka Prania Pieniędzy oraz Finansowania Terroryzmu. TU znajdziesz jej treść wraz  z załącznikami. Łącznie kilkaset stron do czytania. Życzę sobie i wam ciekawej lektury.

Trwają prace nad nowelizacją Kodeksu Spółek Handlowych. Ostatnio Senat wniósł poprawki. Zainteresowani mogą śledzić proces legislacyjny TUTAJ. W momencie wprowadzenia Prostej Spółki Akcyjnej wróżę jej sukces kosztem spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. I to nie startupy będą z niej najczęściej korzystać.

Do sejmu trafił projekt nowego Prawa Zamówień Publicznych. Projekt ustawy znajdziecie TU a przepisy wprowadzające TU.

niedziela, 14 lipca 2019

Luźne przemyślenia prawnika część 1. Co ludzie zarzucają prawnikom?

Mam 41 lat i od paru lat prowadzę kancelarię radcowską.
Prawnikiem, jestem nietypowym, bo aplikację radcowską nie robiłem tuż po studiach ale 7 lat później.
A żeby było jeszcze bardziej oryginalnie, to nie pracowałem nigdy w żadnej kancelarii (nie licząc własnej), za to w trakcie aplikacji byłem kierownikiem projektu w dużym przedsiębiorstwie (m.in. nadzorowałem Grupę Kapitałową) i przewodniczącym Rady Nadzorczej w innej Spółce. Co powodowało, że w trakcie zajęć z kodeksu spółek handlowych, jako jeden z niewielu, miałem doświadczenie praktyczne.

Moja droga do zawodu prawnika powoduje, że patrzę na problemy prawne z ciut innej perspektywy niż większość radców prawnych czy adwokatów. Ja po prostu znam z autopsji perspektywę przedsiębiorcy, który przychodzi do prawnika z problemem.

Tyle słowem wstępu, a teraz pora na danie główne ;-)

Zastrzegam tylko, że to są moje luźne przemyślenia i obserwacje :-) i mogę się mylić :-)
w końcu nawet Bogowie są omylni, a ja jestem "tylko" prawnikiem :-)

Co ludzie zarzucają prawnikom?
1) prawnicy za dużo gadają i za dużo piszą, zamiast udzielić krótkiej odpowiedzi,
2) za dużo obiecują albo nie dają gwarancji,
3) są mało komunikatywni/nie rozumiem co napisali lub powiedzieli,
4) są za drodzy,
5) nie rozumieją biznesu.

Ad 1) Czasami mam wrażenie, że niektórzy prawnicy uważają, że płaci im się od strony a nie za odpowiedź. Kilkudziesięcio stronicowe opinie bywają bardzo ciekawe i pouczające ale dla biznesu są mało pożyteczne. Z drugiej strony moje 1-2 stronicowe opinie pewnie budzą grozę u prawników u których tyle zajmuje wstęp :-))
Często trzeba jednak klientowi wyjaśnić skomplikowany stan faktyczny i prawny.
Wtedy oczywiście opinia musi zająć te kilka-kilkanaście stron.

Ad 2) No cóż, ja zaliczam się do tej drugiej kategorii. Nigdy nie daję gwarancji, że wygram sprawę w Sądzie. Zawsze ostrzegam, że możliwa jest inna interpretacja. A szanse są w najlepszym razie fifty-fifty.
W życiu jest pewna tylko śmierć.
Prawnikowi płaci się za pomoc prawną. Za profesjonalną pomoc. A nie za wynik.

Ad 3) Jak usłyszałem ostatnio należy pisać prostymi słowami o skomplikowanych rzeczach.
Z prawnikami jest jednak tak, że jesteśmy przez ponad 8 lat uczeni by mówić i pisać językiem prawnym i prawniczym, powoływać się na orzecznictwo itp. itd.. To powoduje, że z jednej strony moi koledzy i koleżanki często inaczej nie potrafią. Z drugiej niektórzy uważają że inaczej nie wypada.
No cóż. Ja uważam że dobra komunikacja to podstawa. Ja piszę dla klientów a nie innych prawników. A klient ma zrozumieć to co dla niego napisałem.

Ad 4) To jest częsty mit. Z jednej strony jakość kosztuje. My prawnicy uczymy się 5 lat na studiach, 3 lata na aplikacji a potem przez całe życie. A to kosztuje. Mamy koszty kancelarii itd. I musimy na to zarobić (a przy okazji zarobić na życie).
Z drugiej strony wydatek na pomoc prawną to inwestycja w bezpieczeństwo a nie koszt. Taniej jest zapłacić kilkaset złotych za analizę umowy niż kilkaset tysięcy kary umownej. Lepiej zapłacić tysiące za pomoc prawną w procesie niż miliony w razie przegrania procesu.
Oczywiście prawnik nie daje gwarancji sukcesu ale zmniejsza ryzyko porażki.

Ad 5) Czasami prawnicy nie rozumieją biznesu. Ale zawsze można znaleźć takiego który rozumie.
Poza tym radzę rozmawiać z prawnikiem.
Ja uczę swoich klientów i uczę się od nich. Dzięki temu buduje zaufanie i mogę świadczyć lepszą pomoc prawną.

poniedziałek, 8 lipca 2019

Czy na czele Działu prawnego powinien stać prawnik?

Czy na czele Działu prawnego powinien stać prawnik? Powiem więcej prawnik z uprawnieniami, a więc radca prawny (adwokaci nie mogą pozostawać w stosunku pracy).

Jeszcze kilkanaście lat temu nikomu by nie przyszło do głowy stawiać takiego pytania. Było oczywistą oczywistością, że na czele Działu prawnego powinien stać radca prawny. Najlepiej najstarszy lub najbardziej szanowany. Każdy kto ośmieliłby się podstawić takie pytanie zostałby potraktowany jak heretyk.

Ale czasy się zmieniają i od szefa Działu prawnego wymaga się by był Przywódcą, znał się na zarządzaniu, zachowaniach ludzi w organizacji itd. Czy prawnicy są na to gotowi?

W poście "Po co zawodowemu prawnikowi MBA - czyli mocne i słabe strony zawodowych prawników" pisałem jakie są mocne i słabe strony zawodowych prawników.

Mocne strony to udzielanie pomocy prawnej. Tego nas uczą i to jest esencją naszego zawodu. To robimy w kancelariach i Działach prawnych - udzielamy pomocy prawnej.

Takie obszary jak zarządzanie, zachowanie ludzi w organizacji, przywództwo itp. są obce większości prawnikom. To są słabe strony naszej grupy zawodowej (oczywiście są wyjątki).

Dlatego coraz częściej na czele Działów prawnych stają nie prawnicy, a osoby które skończyły np. zarządzanie i znają się na tym, a nie na prawie. Ma to plusy - mamy do czynienia z profesjonalnym zarządzaniem komórką organizacyjną. Mamy minusy - taki szef nie ma wiedzy merytorycznej by nadzorować prawników i nie ma szansy by pełnił rolę partnera dla biznesu tak jak prawnik.

A co na to ustawa? (notabene to ukochane pytanie prawników).
Ustawa z dnia 6 lipca 1982 r. o radcach prawnych w art. 9 ust 1 mówi, że radca prawny wykonujący zawód w ramach stosunku pracy zajmuje samodzielne stanowisko podległe bezpośrednio kierownikowi jednostki organizacyjnej. Czytaj członkowi Zarządu (oczywiście w przypadku spółek w których jest Zarząd, w innych przypadkach będzie to Dyrektor, wspólnik, Prezydent Miasta itp. itd.).
Ustęp 2 mówi, że jeżeli jednostka organizacyjna zatrudnia dwóch lub więcej radców prawnych, jednemu z nich powierza się koordynację pomocy prawnej w tej jednostce. 
Z przepisów wynika, że na czele Działu prawnego powinien stać jednak radca prawny. I ten szef Działu prawnego powinien bezpośrednio podlegać pod członka Zarządu.

No ale żeby nie było tak prosto. Zgodnie z ust. 4 radcy prawnemu nie można polecać wykonania czynności wykraczającej poza zakres pomocy prawnej. A przecież zarządzanie Działem prawnym wykracza poza pomoc prawną. Nie mówiąc o tym, że zakres obowiązków Działów prawnych i radców prawnych w firmach powoduje, że zakres pojęcia pomocy prawnej cały czas się de facto rozszerza. A czasami wykonują oni czynności przekraczające pojęcie pomocy prawnej sensu stricto.

Powyżej jednak przedstawiłem wykładnię językową. Prawnik powinien jednak używać jednak również wykładni funkcjonalnej i celowościowej. 

Jeżeli zgodnie z art. 9 ust 2 radca prawny powinien koordynować pomoc prawną w jednostce organizacyjnej w której zatrudniono 2 lub więcej prawników to oznacza, że radca prawny powinien być kierownikiem Działu prawnego. Jeżeli powinien to może też wykonywać inne obowiązki kierownika. Bo inaczej przepis byłby bezsensu. A zakładamy, że mamy do czynienia z racjonalnym ustawodawcą.

Druga rzecz, że w prawie brak definicji pomocy prawnej. Art. 6 w ust 1. ustawy o radcach prawnych mówi, że świadczenie pomocy prawnej przez radcę prawnego polega w szczególności na udzielaniu porad i konsultacji prawnych, sporządzaniu opinii prawnych, opracowywaniu projektów aktów prawnych oraz występowaniu przed urzędami i sądami w charakterze pełnomocnika lub obrońcy.
Czyli sam ustawodawca zakłada, że są również inne czynności (nie wymienione w art. 6 ust 1) mieszczą się w pojęciu pomocy prawnej.
Według mnie pomocą prawną są też np. szkolenia z prawa (choć niektórzy prawnicy mają inne zdanie) lub kierowanie Działem prawnym, którego przecież głównym zadaniem jest świadczenie pomocy prawnej na rzecz jednostki organizacyjnej.

Co jednak z Działami prawnymi, którymi nie kieruje radca prawny lub radcami prawnymi nie podlegającymi bezpośrednio pod Zarząd. 
Na pewno koordynację pomocy prawnej powinien zajmować się radca prawny.
Na pewno radca prawny powinien być niezależny.
Na pewno radcy prawnemu nie można polecać wykonania czynności wykraczającej poza zakres pomocy prawnej (art. 9 ust 4 ustawy). 
Choć to co jest pomocą prawną a co wykracza poza nią bywa przedmiotem sporu.

No i nie ma de facto sankcji za to, że:
A) na czele Działu prawnego nie stoi radca prawny,
B) radca prawny nie podlega bezpośrednio pod kierownika jednostki organizacyjnej.

W niniejszym poście nie poruszam innych kwestii i problemów. Na przykład powierzanie Działowi prawnemu innych zadań, np. Compliance (choć akurat Compliance to według mnie pomoc prawna sensu largo).

Osobiście uważam, że na czele Działów prawnych powinien stać radca prawny, który łączy znajomość prawa z umiejętnościami z innych zawodów, np. zarządzaniem. Dobrze jeżeli ma ukończony kurs MBA i inne doświadczenie niż radca prawny.

A wy jak uważacie? Na czele Działu Prawnego powinien stać:
A) radca prawny posiadający największą wiedzę prawną i doświadczenie?
B) radca prawny posiadający umiejętności z innych zawodów?
C) doświadczony manager, a nie radca prawny?

wtorek, 25 czerwca 2019

Strategia w social mediach - próba polemiki

Kiedyś po popełnionym błędzie powiedziałem "Nobody is perfect"
Na co stary mądry nauczyciel mi odpowiedział "Who wants to nobody?"

Muszę się, przyznać, że moją drugą największą wadą, po ciekawości, jest umiłowanie dyskusji. W wyniku ostatniej dyskusji na LI zobowiązałem się napisać post o "Strategii w social mediach" jako pewną polemikę  i trochę jako uzupełnienie postu Pana Dariusza Użyckiego "Strategia w sieci - Armia Czerwona, Snajper, Hobbysta?" (LINK).

Na wstępie muszę się przyznać, że mimo, że planuję cykl o strategii ale o strategii w social mediach nie planowałem pisać. Pomimo tego, że trochę się tym zajmuję (na własne potrzeby) i trochę o tym czasami mówię (np. na ostatniej konferencji ILC - LINK).
Dlaczego nie planowałem pisać? Bo jest wiele więcej ciekawych tematów, no ale słowo się rzekło, a ja wyznaję zasadę "że pomiędzy ludźmi honoru umowa ustna jak pisemna".
Od razu zastrzegam, że usług w zakresie doradztwa marketingowe i social mediów nie świadczę. Są ludzie lepsi ode mnie w tych klockach.
Niniejszy artykuł powstał na podstawie moich paroletnich obserwacji, przemyśleń i działalności w social mediach. 

Ach ci prawnicy i ich asekuracja :-)
No dobra, po tym nudnym wstępie czas przejść do meritum.

Zacznę od tego, że autor artykułu "Strategia w social mediach" słusznie zauważył trzy główne strategie: Armia Czerwona, Snajper, Hobbysta. Mógłbym się czepiać, że brak strategii nie ma mnie (nazwijmy ją Uchodźca). No ale nie będę taki. Jakby stworzyć z nich trójkąt (lub z opcją Uchodźca stworzyli kwadrat) gdzie rogi wyznaczają czyste wersje wymienionych strategii to każdy z nas gdzieś na obszarze tej figury mógłby się znaleźć. Sądzę, że osób w samych rogach było by bardzo mało. 

No autor jest inżynierem i wojskowym, a Ci lubię wszystko upraszczać do przesady. Więc autor zrobił dwa błędy:
  1. zaliczył błędnie wszystko co nie jest armią czerwoną lub snajperem, w tym wszystko pomiędzy oraz wszystko co zmienia strategię (co nie jest zwykle dobrym pomysłem) do hobbystów,
  2. zapomniał/pominął wszystkie inne strategie.
Błąd nr 1 (i przy okazji nr 2) rozwiązała by koncepcja trójkąta (ewentualnie kwadratu), którą przedstawiłem powyżej.

Z błędem nr 2 jest taki problem, że strategii można by wymienić i z 1000, tylko było by to tworzenie bytów poza miarę. Postaram się więc stworzyć własną listę strategii obecności w social mediach. Tak by było krótko ale nie za krótko. 

Jaką według mnie ludzie mają strategię obecności w social mediach?
  1. top secret - nie ma ich w social mediach. Osoby te maksymalnie dbają o swoją prywatność. Niestety coraz częściej jest tak, że jak nie ma cię w internecie to nikt cię nie znajdzie. Po prostu w realnym świecie też cię nie ma. 
  2. szpieg Szoguna - podają o sobie minimum danych albo wcale, za to wszystko i wszystkich obserwują. I potem taka osoba zaprasza. Jedyne informacje to imię i  nazwisko (w wersji hard pseudonim). Innych danych i zdjęcia brak. No cóż. Nikt szpiegów nie zna i nie lubi.
  3. wojska paradne - te wypieszczone profile. Na LI wyglądają jak z żurnala. Normalnie profesjonalista w 200% aż mucha nie siada. Tylko nie wiadomo czy to ładny żołnierzyk czy gwardzista. Wygląda ślicznie. A w boju? No cóż nie wiadomo.
    Jest jeszcze wersja hard. Profil bez skazy. Posty tylko merytoryczne. Jak ktoś napisze coś z pogranicza biznesu np. o Polityce zaraz rzuca hasło "To nie FB". Normalnie jakby kij połknął.
  4. armia czerwona - każdy kto czytał post Pana Użyckiego wie o co chodzi. Oczywiście natężenie ognia, jego siła, skupienie, precyzja itp. bywa różna.
  5. snajper - jw.
  6. wojak Szwejk - to inaczej hobbysta. Zdjęcie kotka lub jakiś cytat umieści. Wakacjami się pochwali. Czasami coś podlinkuje ciekawego. Zresztą jw. 
  7. marines/specnaz - tu zagregowałem dość szeroka kategorię. To ludzie, którzy łączą różne narzędzia i taktyki by wykorzystać efekt synergii. Potrafią oddać snajperskie strzały by upolować konkretny cel. Potrafią też  zrobić burzę ogniową by maksymalnie szeroko zarzucić sieci lub zwrócić na siebie uwagę. Zwykle jednak walą krótkimi precyzyjnymi seriami. Planują ale i potrafią improwizować. Adoptują się do zmiennych warunków by wygrać. Radzą sobie w każdych warunkach. Zwykle zajmują się w pracy różnymi tematami. Więc napiszą trochę i o RODO i o Compliance i o prawie karnym i o prawie handlowym itp. Zależy co jest na topie lub akurat ich zajmuje,
  8. social ninja - eksperci i esperci od LI lub innych social mediów. Uczący innych jak z nich korzystać. Czasami powiedzą coś mądrego. Czasami dla rozrywki lub treningu ścieram się z nimi. 
Ja widzę siebie, na LI, jako marines (do speznazu lub Fok trochę mi brakuje - może w przyszłości). Narzędzia dobieram w zależności od potrzeb i możliwości. Napiszę i mocno specjalistyczny artykuł o publicznym transporcie zbiorowym do wąskiego grona i pochwalę się konferencją lub dyplomem miniMBA by zbudować zasięgi. Zwykle jednak piszę posty dla szeroko pojętego biznesu.
Zresztą w grach fabularnych, moje postaci to też postacie, które potrafią sobie poradzić w różnych warunkach. I Bossa pokonają i hordę. Walczą i z dystansu i w zwarciu. No ale miało być o social mediach a nie grach :-)

Oczywiście każdy może skrócić, rozbudować lub zmodyfikować powyższą listę strategii w social mediach.  

Na koniec chciałbym poruszyć jeszcze jedną kwestię. Po co jesteśmy na LI?
By znaleźć klientów? By znaleźć pracę? Poznać ciekawych ludzi? Nauczyć się czegoś? Utrzymać kontakt ze znajomymi? 
Strategia w social mediach powinna wynikać z tego po co jesteśmy w social mediach i kim jesteśmy.
 




środa, 19 czerwca 2019

Ciekawostki z prawa handlowego i nie tylko - odcinek nr 14

Za oknem blisko 30 stopni. Jednym słowem nie jest lekko. No ale nikt nie obiecywał, że będzie.
W prawie też nie jest łatwo. A od ostatniego odcinka Ciekawostek z prawa handlowego minął już miesiąc. No dobra to jedziemy z tematem. Dziś styl spartański, czyli krótko i na temat.

Ustawa o funduszu rozwoju przewozów autobusowych o charakterze użyteczności publicznej została ogłoszona przedwczoraj a wczoraj (18.06.2019 r.) weszła w życie. Treść ustawy znajdziesz TU. Z tą ustawą (jak pisałem wcześniej - TU) jest trochę tak jakby strażak najpierw coś podpalił a potem udawał, że gasi. Nawet wodę by lał, tyle, że nie tam gdzie trzeba. W Polsce od kilkunastu lat obserwuję zapaść publicznego transportu zbiorowego w Polsce powiatowej. O powodach pisałem już wielokrotnie. Jakby ktoś był zainteresowany dyskusją to zapraszam do kontaktu.

W dniu 5 czerwca br. zostało ogłoszone rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów w sprawie trybu i sposobu realizacji zadań przez inspektora ochrony danych. Treść rozporządzenia znajdziesz TU.

Kończą się prace legislacyjne nad dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie ochrony osób zgłaszających przypadki naruszenia prawa Unii, potocznie zwanej Dyrektywą o sygnalistach. TU znajdziesz informacje na temat. Jak tylko zacznie cykać zegar, odliczający 2 lata napiszę więcej co to oznacza dla podmiotów zbiorowych.

Kontynuując temat sygnalistów polecam raport Fundacji Batorego na ten temat (LINK) oraz artykuł Pana Marcina Waszaka (LINK). Tak jak sam pisałem (TUTAJ) półtora roku temu wdrożenie skutecznych systemów whistlebloweringu (zgłaszania nieprawidłowości) będzie trudne, praco i czasochłonne w Polsce ze względu na Kulturę. Niezbędna będzie edukacja i zmiana Kultury a to zabiera czas. Jednocześnie cieszę się, bo lubię takie wyzwania :-) Na pewno będę o tym więcej pisał (i czytał :-))) )

Ostatnio przeczytałem ciekawy artykuł o  Dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/1919 z dnia 26 października 2016 r. w sprawie pomocy prawnej z urzędu dla podejrzanych i oskarżonych w postępowaniu karnym oraz dla osób, których dotyczy wniosek w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania. Wynika z niego, że każdemu zatrzymanemu przysługuje od momentu zatrzymania prawnik z urzędu. Jednocześnie wynika, to wprost z Dyrektywy, bo Polska nie wprowadziła stosownych przepisów w Kodeksie postępowania karnego (kpk). Ponieważ nasze organy lubią stosować np. areszt w sprawach gospodarczych oraz zatrzymania polecam każdemu managerowi noszenie przy sobie numeru telefonu do dobrego karnisty. Siebie osobiście w tym zakresie nie polecam (postępowania karne to nie moja specjalność poza tym nie mogę być obecnie obrońcą w sprawach karnych) ale mogę polecić parę nazwisk w razie czego. W razie zatrzymania domagamy się telefonu do swojego prawnika i czekamy na niego. 

Zbliżają się do końca prace legislacyjne nad nowelizacją Kodeksu Spółek Handlowych (ksh), które mają między innymi wprowadzić do obrotu Prostą Spółkę Akcyjną (ku zgrozie doktryny - profesorów prawa handlowego) - TU znajdziesz informację o przebiegu prac i treść.  A TU mamy kolejny projekt zmiany ksh. Kodeksy powinno się zmieniać rzadko, powoli i w sposób przemyślany.
O Prostej Spółce Akcyjnej jeszcze napiszę.

Do tego forsowane jest mocno w Parlamencie zniszczenie Polskiego dorobku z zakresy prawa karnego materialnego. Nowelizację Kodeksu Karnego (kk) oceniam podobnie jak reszta doktryna jednoznacznie negatywnie. (TU link do procesu legislacyjnego, a TU link do opinii profesorów Uniwersytetu Jagielońskiego). Dziś więcej o tej fatalnej nowelizacji kk nie napiszę bo mam ochotę użyć słów powszechnie uważanych za wulgarne i obraźliwa, a jako radcy prawnemu nie wypada mi tego robić.

Natomiast projekt nowej ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych od stycznia br. leży w Sejmie i nawet nie został mu nadany numer druku. Może i dobrze.

Nie wiem jak moi czytelnicy, ale już wcześniej często negatywnie oceniałem proces legislacji w Polsce, ale to co się dzieje od 3 lat to tragedia. Wspomniany przeze mnie Kodeks karny był pisany przez parę lat przez wybitnych prawników (teoretyków i praktyków) a okres vacatio legis wynosił rok. Teraz zmiany uchwala się wbrew głosom ekspertów. Często cały proces legislacyjny skracając, wbrew przepisom, regulaminom i zwyczajom do jednej nocy. 
U Państwa w firmach i urzędach też rewolucyjne zmiany wprowadza się w nocy, bez przygotowania i pomijając ostrzeżenia oraz zastrzeżenia ekspertów?
Czy coś takiego może się dobrze skończyć? 




niedziela, 16 czerwca 2019

Co powinien zrobić przedsiębiorca by uniknąć błędów i czy jest to w ogóle możliwe?

W poprzednim poście zastanawiałem się czy Przedsiębiorca powinien mieć prawo do błędu (LINK).
Dziś chciałbym spróbować odpowiedzieć na pytanie: "Co powinien zrobić przedsiębiorca by uniknąć błędu i czy jest to w ogóle możliwe?".

Zacznijmy od końca. Czy można, jako przedsiębiorca w ogóle uniknąć błędów?

Prowadzenie biznesu wiąże się z ryzykiem. Z podejmowaniem 1001 decyzji w często niepewnej sytuacji i bez znajomości wszystkich faktów, powiązań, relacji itp. Dlatego każdy przedsiębiorca wcześniej lub później popełni błąd. Pytanie tylko:
1) Kiedy?
2) Jaki?
3) Jakie będą skutki?
4) Jak sobie z nimi poradzi?
Jednym słowem pytanie jak będzie zarządzał tym ryzykiem. Przed, w trakcie i po kryzysie.

Celem oczywiście jest minimalizowanie ryzyka. Niestety można je tylko minimalizować bo zlikwidować ryzyka się nie da. 

Jak zarządzać ryzykiem?

Na to najlepiej odpowiedzą osoby, które zawodowo się tym zajmują. Ponieważ jest RODO podam tylko linka do bloga o ryzyku (LINK). Choć naprawdę dobrych specjalistów nie jest dużo mam szczęście znać paru z nich :-))))

No ale miałem odpowiedzieć na pytanie: "Co powinien zrobić przedsiębiorca by uniknąć ryzyka?".

Krótka odpowiedź to: Ryzyka nie da się uniknąć, ale można je minimalizować, zarządzając nim. 

Komu się podoba ta odpowiedź? 

Naprawdę się nie podoba. Przecież jest taka profesjonalna. 

Dobra udzielę ciut dłuższej :-) i na pytanie "Jak przedsiębiorca powinien minimalizować ryzyka/błędy?".

Czy wiesz co jest najsłabszym ogniwem w każdej organizacji?
Człowiek

A czy wiesz co jest najsilniejszym ogniwem w każdej organizacji?
Też człowiek

Paradoks. Ale nie pierwszy i nie ostatni w życiu.

Uwaga - skupię się na małych i średnich przedsiębiorstwach. Duże przedsiębiorstwa raczej to wiedzą (no dobra powinny i nie moja wina, że bywa inaczej), a mikroprzedsiębiorstwa są mikro (mniej niż 10 pracowników lub obroty mniejsze niż 2 miliony euro) i faktycznie często na inwestycje je nie stać - choć są wyjątki.

Przypomniały mi się, w tym momencie, powiedzenia "Biednych ludzi nie stać na tanie rzeczy" i "Jeżeli prowadzenie Spółki profesjonalnie i zgodnie z prawem jest według ciebie za drogie to spróbuj to robić nieprofesjonalnie lub niezgodnie z prawem. Tylko potem nie płacz". Hmm. Zmieniłem zdanie - mikroprzedsiębiorców też to dotyczy.

Najkrótsza odpowiedź to przedsiębiorca powinien zatrudniać odpowiednich ludzi (o tym że powinien im odpowiednio płacić, szkolić, dbać, wymagać itp itd to nie będę pisał, bo to powinna być oczywistość - choć często nie jest). 

No i z tym zatrudnianiem odpowiednich ludzi przez przedsiębiorców to jest różnie.

Po pierwsze to przedsiębiorcy chcą płacić jak najmniej lub w ogóle nie płacić. Jakoś nie dociera do sporej ilości przedsiębiorców, że lepszy pracownik kosztuje więcej, ale to inwestycja a nie koszt.

Po drugie nie każdy przedsiębiorca wie kogo zatrudnić. 

Oczywiście każdy wie, że musi zatrudnić pracowników merytorycznych - ktoś na niego musi robić.

Zdecydowana większość wie, że z Urzędem Skarbowym nie ma żartów i zatrudnia księgową. O tym by zatrudnić doradcę podatkowego lub audytora już raczej większość nie pomyśli.

Podobnie większość wie, że kadrowa/HR się przyda. W końcu to wypełnianie papierów, prowadzenie teczek itp jest upierdliwe.

Dalej zaczynają się schody.

Spora część przedsiębiorców nie korzysta ze stałej profesjonalnej pomocy prawnej. Mnóstwo razy tłumaczę, że "Taniej jest zapobiegać niż leczyć" a stała pomoc prawna nie musi być droga i to jest inwestycja w bezpieczeństwo a nie koszt. I mnóstwo razy widzę, że ktoś płaci np. kilkudziesięciotysięczne kary umowne lub nie może wyegzekwować czegoś z umowy bo zaoszczędził kilkaset złotych miesięcznie na pomoc prawną (lub zaoszczędził tysiące a grozi mu strata milionów). 

A teraz spróbuj wytłumaczyć takiemu przedsiębiorcy, który nie korzysta ze stalej pomocy prawnej radcy prawnego/adwokata, że ma zatrudnić Oficera Compliance. Mission Impossible. Oj będzie wesoło jak w końcu uchwalą nową ustawę o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych i powołanie oficera Compliance będzie obligatoryjne w średnich i dużych przedsiębiorstwach.

Oczywiście jest jeszcze parę rodzajów specjalistów, którzy powinni być w przedsiębiorstwach a ich często nie ma, ale niech się sami dopiszą :-))) Obecne upały zbyt mnie wykańczają.

Oczywiście oprócz odpowiednich ludzi bardzo ważna jest Kultura Organizacyjna, Etyka, procedury, polityki itd. itp. Ale to jest post a nie książka.

Więc krótko. 
Przedsiębiorco chcesz unikać błędów i minimalizować ryzyka?
Zatrudniaj odpowiednich ludzi i dbaj o Kulturę swej organizacji.
A o szczegóły pytaj ekspertów i fachowców.
Zgodnie z przysłowiem "Kto pyta ten nie błądzi"






 
 
 

wtorek, 11 czerwca 2019

Czy przedsiębiorca powinien mieć prawo do błędu? A pracownik powinien mieć prawo do błędu?

W dzieciństwie, po lekturze mitologii greckiej Parandowskiego utkwiło mi w głowie zdanie: "Nawet Bogowie są omylni".
Dziś mając kilkadziesiąt lat doświadczenia życiowego i prawie 20 zawodowego wiem, że każdy się myli. Czasami mówię, że "Nie myli się tylko ten co nic nie robi", ale tak naprawdę  nic nie robienie bywa czasami większym błędem niż zrobienie czegoś źle.
Dziś chciałbym spojrzeć na prawo do błędu przedsiębiorcy i prawo do błędu pracownika z jednej strony wieloaspektowo, a z drugiej strony w pewien skrócony sposób.

Dlaczego przedsiębiorca w Polsce nie ma prawa do błędu?
Dlaczego jest często bezlitośnie ścigany przez administrację, w tym przez organy podatkowe za swe błędy?
Często niezawinione lub rzekome błędy.

Przecież zarówno np. w kodeksie karnym i kodeksie karnym skarbowym  jest między innymi zapisane, że nie stanowi przestępstwa czyn:
  1. którego społeczna szkodliwość jest znikoma,
  2. sprawcy, któremu nie można przypisać winy.
Do tego wszystkiego przepisy, zwłaszcza podatkowe są napisane fatalnie, niezrozumiale, non  stop ulegają zmianie. Co gorsze Organy potrafią nagle zmienić interpretację na niekorzystną dla podatnika/przedsiębiorcy.

Zasada, że wątpliwości rozstrzyga się na korzyść podatnika/przedsiębiorcy jest martwa, bo organ zwykle nie ma wątpliwości, że przedsiębiorca /podatnik jest winny i powinien zapłacić.

Co gorsze, w wyniku Kultury Braku Zaufania, co do zasady organy zakładają złą wolę podatnika/przedsiębiorcy.

Myślę, że to że przedsiębiorca nie ma w Polsce prawa do błędu wynika nie z przepisów a z Kultury.

My, Polacy, co do zasady nie ufamy sobie nawzajem. A przedsiębiorcę widzimy jako oszusta, złodzieja i drania. Mimo trzydziestu lat Demokracji i kapitalizmu nadal tkwi w mentalności urzędników, że przedsiębiorcę trzeba ścigać. Że kontrola, która nie zakończyła się nałożeniem kary finansowej to zła kontrola.

Cierpią w wyniku tego przedsiębiorcy, ich rodziny i my wszyscy. Bo to przedsiębiorcy są lokomotywą napędową gospodarki i kraju.

Oczywiście przedsiębiorcy też mają swoje za uszami. Spora część z nich robi co może by nie płacić podatków lub płacić jak najniższe. Wielu zarządza swymi przedsiębiorstwami jak folwarkiem. Zdarzają się wśród przedsiębiorców oszuści i złodzieje (jak wszędzie). Każdy z przedsiębiorców ponosi jednak ryzyko gospodarcze. A z ryzykiem związane są błędy. Jak mówi przysłowie "Kto nie ryzykuje ten nie wygrywa". Jednak przedsiębiorca powinien być karany gdy umyślnie i rażąco złamie prawo, a nie za błąd (zwłaszcza usprawiedliwiony i naprawiony).

Organy administracyjne, w tym podatkowe, powinny przede wszystkim pomagać i doradzać. Jeżeli ktoś się pomylił to powinien po zauważeniu tego lub po zwróceniu uwagi przez organ swój błąd naprawić - złożyć poprawiony druk, dopłacić itp. bez ryzyka i obawy poniesienia sankcji.
Organy powinny ścigać tylko tych, którzy naprawdę są przestępcami.
Niestety dziś zdarza się, że przestępcy są bezkarni a cierpią niewinni. 

Oczywiście prawo też wymaga zmian. Wiele błędów bierze się z jego kiepskiej jakości i ciągłej zmiany. Prawo podatkowe powinno być napisane od nowa. Powinno być proste, jasne, zrozumiałe i sprawiedliwe. Najlepiej jakby:
  1. były maks dwie stawki podatkowe
  2. opodatkowani byli by wszyscy (nie rozumiem, dlaczego np rolnicy nie płacą) na jednolitych zasadach
  3. opodatkowane były by wszystkie przychody i benefity (bo obecnie ludzie bogaci de facto nie płacą w ogóle podatków lub płacą bardzo niskie)
  4. roczna kwota wolna od podatku wynosiła dwunastokrotność minimalnego wynagrodzenia
  5. z ulg powinna zostać tylko ulga na dzieci lub rodzice powinni móc rozliczać się z nimi
  6. prawo podatkowe było zmieniane nie częściej niż raz do roku a vacatio legis trwało minimum półroku
  7. organy podatkowe za darmo wydawały interpretacje, wyjaśnienia itd - jeżeli ilość wniosków była by duża, to przepis powinien być uznany za niejasny i poprawiony
  8. itd.
Podobno w Cesarstwie Austro-Węgierskim było tak, że w parlamencie siedział zwykły człowiek (np. szewc, piekarz itp.). Jak parlament uchwalił ustawę to ten zwykły człowiek miał ją przeczytać i powiedzieć czy ją rozumie czy też nie. Jeżeli czegoś nie rozumiał to przepisy szły do poprawki. Mam wrażenie, że u nas większość ostatnio uchwalonych przepisów poszła by do poprawki.

Obecnie, niektórych przepisów prawa podatkowego nie rozumieją nawet prawnicy lub mają do nich wątpliwości. A co ma powiedzieć przedsiębiorca który, nie jest prawnikiem, a nie ma prawa się pomylić?

Reasumując nieważne czy duży czy mały, każdy przedsiębiorca powinien mieć prawo do pomyłki. Zwłaszcza, jeżeli w wyniku tej pomyłki nie wyrządził szkody lub jest ona mała i zostanie naprawiona.

No dobra a czy pracownik powinien mieć prawo do błędu?
Pracownik, który nic nie robi to pracownik, który nie pracuje. Zgodnie z zasadą "nie myli się tylko ten co nic nie robi" każdy pracownik wcześniej lub później się pomyli.
Należy więc postawić pytania:
  1. Czy i jak szybko pracownik poinformował o swoim błędzie?
  2. Czy pracownik zaproponował jak może/można naprawić błąd/zminimalizować koszty błędu? 
  3. Jakie były koszty błędu? 
  4. Czy błąd się powtarza? 
  5. Z czego wynikł błąd?
  6. itp.
A przede  wszystkim powinniśmy sobie postawić pytanie: Jaką Kulturę organizacyjną chcemy stworzyć?

Jeżeli pracownik bezzwłocznie poinformował o swoim błędzie, przedstawił od razu rozwiązanie problemu, koszty błędu nie były wysokie, błąd się nie powtarza i nie wynikł z rażącego naruszenia zasad to jestem w stanie warunkowo przyznać pracownikowi prawo do błędu. Oczywiście każdą sytuację należy oceniać indywidualnie.

Chciałbym zwrócić uwagę, że jeżeli pracownikom nie damy prawa do błędu, to błędy będą popełniać ale i ukrywać przed nami. W wyniku tego koszty błędów będą rosły i to bardzo. 
Jednocześnie jeżeli pracownikom nie damy marginesu na popełniania błędów to zabijemy ich samodzielności i asertywność. Z każdą duperelą będą nam zawracali głowę. Każdy kto zna się choć ciut na zarządzaniu, wie że ta droga prowadzi w jedną stronę - w przepaść.
 
Dlatego radzę w Kulturze organizacji pozwolić na błędy pracownikom - oczywiście w pewnych granicach, jednocześnie ucząc ich odpowiedzialności, samodzielności i umiejętności rozwiązywania problemów.

A co ty myślisz na ten temat?


poniedziałek, 13 maja 2019

Ciekawostki z prawa handlowego i nie tylko - odcinek nr 13

W 2010 r. została opublikowana ustawa o publicznym transporcie zbiorowym. Odpowiadałem wtedy od strony formalno-prawnej za Grupę Kapitałową w skład której wchodziły m.in. 3 PKS`y. Byliśmy pełni nadziei, że w końcu skończy się dzika konkurencja na drogach i rynek publicznego transportu zbiorowego zostanie ucywilizowany i uporządkowany. W końcu widzieliśmy szansę na przeżycie i rozwój PKS`ów.
Niestety ustawodawca zdecydował, że ustawa wejdzie w pełni w życie w 1 stycznia 2017 r. 
Dlaczego niestety? Bo oznaczało to zagładę wielu PKS`ów i likwidację tysięcy połączeń.
 
Pamiętam jak w 2015 r. otwierałem Kancelarię. Pełny nadziei, że ustawa lada moment wejdzie w życie i moja unikalna wiedza, jak udzielać zamówień na podstawie ustawy o publicznym transporcie zbiorowym przyniesie mi olbrzymie zyski. Zmontowałem zespół itd., zacząłem startować w przetargach, zaczęły wpływać zaproszenia do składania ofert i ..................................
W ostatniej chwili Ustawodawca przełożył termin pełnego wejścia w życie ustawy o rok, a później jeszcze o rok i jeszcze o rok ......
Cały pomysł na biznes okazał się nieaktualny. Ja sobie poradziłem. Gorzej, że zaczęły upadać kolejne PKS`y a duzi przewoźnicy typy Mobilis, Arriva zaczęli się wycofywać z tego rynku. Można powiedzieć, że w Polsce publiczny transport zbiorowy (poza miejskim i między dużymi miastami) dotknęła apokalipsa.

Rok przed wyborami rząd, który dorżnął publiczny transport zbiorowy (poprzez odroczenie wejścia w życie ustawy) ogłosił, że reaktywuje PKS`y na wsi. O projekcie ustawy pisałem parokrotnie (np. TU i TU).
W dniu 7 maja 2019 r. projekt ustawy o funduszu rozwoju przewozów autobusowych trafił do Sejmu i został skierowany do pierwszego czytania (TU masz link do druku sejmowego).
Ku mojemu zdziwieniu projekt uległ w trakcie prac legislacyjnych w rządzie dużym zmianom. Ale według mnie nie uratuje publicznego transportu zbiorowego w Polsce. Do tego potrzebna jest mądra zmiana ustawy o publicznym transporcie zbiorowym i jej pełne wejście w życie. A na razie nie widzę na to szans. Obym się mylił.


No ale przejdźmy do czegoś co tygryski lubią najbardziej, czyli Compliance i RODO.

Polskie Stowarzyszenie Prawników Przedsiębiorstw oraz kancelaria WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr opublikowali raport "WEWNĘTRZNY DZIAŁ PRAWNY A COMPLIANCE - RAZEM CZY OSOBNO?". Oto LINK do raportu. Polecam lekturę. 
Dwie ważne myśli
  1. oficer compliance musi mieć odpowiednio wysoka pozycję w podmiocie (najczęściej jest na stanowisku Dyrektora),
  2. Compliance musi mieć zapewniony odpowiedni budżet,
inaczej grozi to, że system Compliance zostanie uznany np. przez pracowników, za pozorny.


Najwyższa Izba Kontroli opublikowała informację o zarządzaniu bezpieczeństwem informacji w jednostkach samorządu terytorialnego (LINK). Cytuję:
"Dane gromadzone i przetwarzane w bazach i systemach komputerowych urzędów gmin i miast, a także w starostwach są słabo chronione. Niestety urzędnicy nie przywiązują dostatecznej wagi do tego aby zapewnić ich bezpieczeństwo. Najwyższa Izba Kontroli podkreśla, że pomimo upływu kilku lat w urzędach nie nastąpiła poprawa w tym obszarze. Rodzi to uzasadnione obawy o bezpieczeństwo danych obywateli, zwłaszcza, że coraz więcej spraw załatwianych jest drogą elektroniczną, a administracja publiczna gromadzi i przetwarza coraz więcej danych w postaci elektronicznej.".

Dla samorządów mam na początek dwie rady: 
  1. zlecenie audytów powdrożeniowych Systemów Zarządzania Bezpieczeństwem Danych Osobowych,
  2. szkolenie pracowników.
Jakby ktoś z czytelników chciał skorzystać z moich usług w zakresie np. ochrony danych osobowych lub RODO to zapraszam do kontaktu :-)


niedziela, 5 maja 2019

Recenzja książki: "Internet ludzi - organizacja jutra"


Książkę dostałem w prezencie na zakończenie studium miniMBA.
Ponieważ interesuję się internetem i zarządzaniem tytuł mnie zaintrygował.Książkę przeczytałem już jakiś czas temu, a dziś czas na recenzję.

Ta książka ma paru autorów i to czuć.
Parę różnych stylów pisania (na szczęście wszystkie dobre lub bardzo dobre) ale całość czyta się dobrze. Niezależnie od tego czy chcesz tą książkę przeczytać jednego wieczoru czy też czytać sobie po rozdziale do snu.

Ta książka to taki składak.
Mamy:
  • opowiadania psychologiczno-fantastyczne, 
  • omówienie rzeczywistego przypadku - kazusu
  • omówienie badań naukowych 
  • przedstawioną jedną ze szkół zarządzania.
Ale ten mix tworzy harmonijną całość. Brawo dla autorów.

Dla kogo ta książka?
Dla ludzi, którzy chcą wiedzieć co może czekać biznes w przyszłości. Można się zgadzać z wizją autorów albo nie. Warto na pewno ją poznać i ją przemyśleć.
Z faktami przedstawionymi w książce nie ma co dyskutować (można je sprawdzić), można za to dyskutować z interpretacją faktów i wnioskami autorów.

Książka zawiera sporo perełek.
Na końcu znajduje się bardzo ważne zdanie (tj. perełka): "NIE MA PRZYWÓDZTWA BEZ ODPOWIEDZIALNOŚCI". Każdy kto chce być Przywódcą/Liderem powinien o tym pamiętać.

Jednocześnie przyszła mi do głowy inna bardzo ważna myśl: "NIE MA ODPOWIEDZIALNOŚCI BEZ PRZYWÓDZTWA". Jeżeli ktoś nie ma władzy nie ponosi odpowiedzialności.

Książce wystawiam (w skali 1 -6, gdzie 1 to niedostateczny a 6 to celujący) mocną 4+ i zachęcam do jej przeczytania.