poniedziałek, 9 września 2019

Skąd legalnie i za darmo czerpać podstawową wiedzę o kontrahencie?

Każdy przedsiębiorca zadaje sobie lub powinien zadawać sobie pytanie:
"Skąd mogę legalnie i za darmo czerpać wiedzę o moim kontrahencie?"

Jeżeli nasz kontrahent prowadzi działalność na podstawie wpisu do CEIDG możemy go sprawdzić TU. Przypominam na marginesie, że od ponad roku dane osobowe w CEIDG nie są wyłączone z reżimu ochrony danych osobowych. Więc sprawdzać można ale z głową bo RODO ;-)

Jeżeli nasz kontrahent jest wpisany w KRS to po pierwsze polecam sprawdzić wpisy w KRS TU. Odpis aktualny da nam podstawową wiedzę co i jak. Odpis pełny pozwoli spojrzeć w przeszłość. Poza tym warto zajrzeć też do Rejestru Dłużników niewypłacalnych.
Oczywiście istnieje ryzyko, że wpis będzie nie aktualny lub będziemy musieli pogrzebać głębiej. Wtedy trzeba zamówić akta danego podmiotu, np. spółki SA we właściwym KRS i pofatygować się do czytelni akt.
Po drugie możemy TU sprawdzić czy zostało złożone sprawozdanie finansowe. Niestety odkąd wprowadzono format xml jest to trochę utrudnione ale i tak można się paru rzeczy dowiedzieć. Chciałbym zwrócić uwagę, że nie złożenie przez podmiot sprawozdania finansowego powinien być dla nas sygnałem ostrzegającym. 
Oczywiście sprawozdania finansowe i sprawozdania z działalności trzeba umieć czytać i analizować. Jeżeli nie potrafisz to skorzystaj z pomocy specjalisty. 

Jeżeli nasz kontrahent jest płatnikiem VAT to warto go sprawdzić TU. Przy okazji sprawdzimy na jaki rachunek powinniśmy zapłacić by uniknąć problemów. Szkoda tylko że nie podają rachunku VAT.

Oczywiście poza tym mamy do pomocy wujka GOOGLE. Oczywiście jeżeli jakiegoś podmiotu nie ma w internecie to nie oznacza, że w rzeczywistości też go nie ma. Z drugiej strony czasami podmiot jest w internecie a w rzeczywistości go nie ma. Google bywa prawdziwą kopalnią informacji. Oczywiście trzeba do nich podchodzić z głową.
Oprócz wyszukiwarki mamy też GOOGLE MAPS. Warto np. czasami sobie popatrzeć czy te hale naprawdę istnieją.

Jeżeli już mowa o nieruchomościach.
Polecam sprawdzanie za damo ksiąg wieczystych - TU.
I map geodezyjnych - TU lub TU

Jeżeli kontrahent prowadzi stronę firmową lub bloga, to warto go przejrzeć i poczytać.

Oczywiście niniejszy post nie wymienia wszystkich możliwości i źródeł pozyskiwania legalnie i za darmo informacji o kontrahencie. Nie wspomniałem choćby o Monitorze Sądowym i Gospodarczym.
W niniejszym poście wskazuję tylko podstawowe źródła informacji. Znalezienie informacji o kontrahencie to tylko pierwszy krok. Informacje trzeba jeszcze m.in. zweryfikować, przeanalizować i wyciągnąć wnioski. No ale to już inna historia.

Już na zakończenie, chciałbym tylko podkreślić, że sprawdzając kontrahenta, pamiętajmy żeby zachować równowagę. Brak zaufania nie pozwoli nam prowadzić biznesu. Zbyt duże zaufanie może nas drogo kosztować.

A teraz mała prywata ;-)
Dobrym wyjściem jest konsultowanie każdej umowy lub transakcji z prawnikiem. Dziś już nie jest to drogie i są możliwe różne sposoby rozliczeń, a wcześniejsza konsultacja z prawnikiem pozwala uniknąć czasami dużych problemów.

czwartek, 5 września 2019

Microrecenzja narzędzia iP121 - Profilowanie osobowości zawodowej

Linkedln ma w sobie coś z magii. 
Na początku tygodnia zauważyłem, że znajomy testował narzędzie do analizy osobowości. Zacząłem go o nie podpytywać i na koniec usłyszałem pytanie czy nie chciałbym go sam przetestować.
Ponieważ:
  1. jestem osobą ciekawską
  2. bardzo rzadko miałem okazję korzystać z takich narzędzi 
  3. zgodnie z nauką pewnego starszego brodatego "minstrela" takie narzędzia są przydatne do samoanalizy, czyli poznania siebie - a to klucz do sukcesu
oczywiście się zgodziłem. 

Spółka Advisio Poland Sp. o.o. była taka uprzejma, że umożliwiła mi przetestowanie narzędzie iP121 - Profilowanie osobowości zawodowej. Cały test trwał około 30 minut, a po minucie miałem raport. Teraz od paru wieczorów analizuję wyniki raportu iP Coach.

Coach`em nie jestem, z podobnym narzędziem mam do czynienia po raz pierwszy w życiu (parę innych testów i to papierowych, a nie elektronicznych miałem robionych na miniMBA).
Dlatego nazwałem tą recenzję microrecenzją. Piszą ją z perspektywy osoby badanej.

Raport liczy 30 stron. Jest napisany prostym i precyzyjnym językiem.
Na początku parę rzeczy mnie w nim zdziwiło. W miarę jednak analizy i po wzięciu pod uwagę, że nie pokazuje on jaki jestem ani jak się widzę, ale jak wypadam na tle innych osób stwierdzam, że na 95% dobrze ocenil on :
  1. czynniki (de)motywujące do pracy
  2. zadatki do kształtowania kluczowych kompetencji zawodowych
  3. wewnętrzne ograniczenia
  4. cechy wyróżniające
  5. role w zespole
  6. itd.

Raport potwierdził, że posiadam m.in. bardzo wysokie kompetencje w obszarze pracy  w warunkach wysoce stymulujących i stresujących, podwyższone kompetencje w zakresie komunikatywności, myślenia strategicznego i kreatywnego, współpracy oraz planowania i organizowania.
Stwierdził też, że jestem "Arogancko pewny siebie" - jak bym powiedział, że bardzo pewny (lepiej brzmi ;-)))
Oczywiście jest tego dużo więcej :-)

Według mojej bardzo skromnej wiedzy w zakresie coach`ingu jest to ciekawe narzędzie do analizy osobowości.

Dobra wracam do dalszej analizy moich mocnych i słabych stron oraz potrzeb :-)

niedziela, 1 września 2019

Co lepsze? Krytyka czy pochlebstwo?

Ostatnio zacząłem się zastanawiać co bym wolał usłyszeć jako autor jakiegoś dzieła, np. książki prawniczej. Pochwałę czy krytykę?
I jaką pochwałę i jaką krytykę?
 
Z jednej strony pochwała łechce nasze ego. To miłe jak wszyscy nas chwalą. Ale pochwały jacy to jesteśmy SUPER niczego nas nie uczą. 
Natomiast szczera pozytywna opinia, np. "że napisane prostym zrozumiałym językiem, konkretnie ale z jajem" pozwala nam stwierdzić, że idziemy w dobrym kierunku.

Z drugiej strony krytyka budzi nasz opór i chęć obronny. Czasami rani nasze uczucia. Bo tyle się napracowaliśmy. Jesteśmy tacy wspaniali, wszyscy nas chwalą a np. taki wredny Ludwiczak nas krytykuje, że zasypia nad naszą książką (co ciekawe zasypiam nad ciekawymi książkami ale napisanymi ciut bez jaja. Nudnych w ogóle nie czytam. Szkoda mojego czasu). 
Trzeba jednak pamiętać, że szczera konstruktywna krytyka może nam pomóc się poprawić.
Pozwolę sobie wtrącić tu coś czego się ostatnio nauczyłem - NIE UDZIELAJ DOBRYCH RAD JEŻELI CIĘ O NIE NIE PROSZĄ.

Oczywiście krytyka krytyce nie równa. Może być merytoryczna lub zawierać dobre rady albo nie. Może być oczywiście słuszna lub nie.
Może podciąć skrzydła lub zmusić nas do bycia lepszym. Zależy od człowieka i krytyki.

Opowiem Ci pewną historię z mojego życia. W czwartej klasie liceum usłyszałem od nauczycieli, że lepiej jakbym zdawał na historię a nie prawo. Że zdają lepsi ode mnie, a nawet jak zdam na prawo to wylecę.
Troszkę mnie to wkurzyło. Za opinię jednak spokojnie podziękowałem. I stwierdziłem, że ja im jeszcze pokażę.
W odróżnieniu do tych podobno lepszych osób, zdałem na prawo i je skończyłem.
Co więcej po paru latach zdałem na aplikację radcowską, skończyłem ją i zdałem egzamin radcowski.
Przyznaję, że nie było łatwo. Nie raz upadłem. Ale zawsze podnosiłem się za każdym razem.
No cóż tak mam. Jak mam plan to się go trzymam. A jak ktoś we mnie nie wierzy to jego problem. Ja zawsze na końcu wygrywam (no dobra czasami przegrywam ale wtedy wracam na tarczy). W końcu nie ważne czy wygrasz czy przegrasz, ale jak grasz (choć wolę wygrywać).
  
No ale wracając do krytyki. Kiedyś przeczytałem zdanie "z krytyką sobie poradzę, wobec pochlebstw jestem bezbronny".
No cóż z krytyką radzę sobie prosto. Odpowiadam sobie na pytanie "czy jest choć trochę słuszna?". Jeżeli tak to poprawiam się. Jeżeli nie to o niej zapominam (no chyba że mnie wkurzy wtedy pokazuję tylko z satysfakcją, że jestem najlepszy).
Pochlebstwa mile łechcą me ego ale zawsze staram się pamiętać, że nie wolno spocząć na laurach. Że zawsze mogę przegrać, choćby przez zwykły pech. Jeżeli ktoś uwierzy, że jest najlepszy i nikt go nie pokonał to już przegrał. Pamiętam, że mój OVERCONFIDENCE musi być pod kontrolą. Bo z jednej strony pozwala mi mierzyć się z najlepszymi lub najbardziej znanymi a z drugiej strony może mnie zgubić.

A jak to się ma do prawa czy biznesu?
Jeżeli ktoś używa w dyskusji argumentu - "mam rację bo jestem profesorem prawa" lub "mam rację bo jestem Dyrektorem i zawsze mam rację" lub "Wszystkim się podoba i wszyscy mnie chwalą" i nie przyjmuje ani nie odpowiada merytorycznymi argumentami to najprawdopodobniej właśnie jest na prostej drodze ku upadku. Trzeba znać swą wartość. Ale potrzeba też mieć pokorę by przyjąć słuszną uwagę lub krytykę.

W prawie i w biznesie wymaga się pewności siebie. Ale zbyt często zapomina się o zdrowej pokorze. Nie wiem czy to kwestia Kultury czy czegoś innego. Nie jestem psychologiem. Fakt, że tytuł, sukces lub stanowisku nie jednemu przewrócił w głowie. 
Pociesza mnie to, że spotykam na swojej drodze wiele osób, które potrafią być dumne z tytułów, sukcesów i stanowisk ale zachowują pokorę.
Pamiętają, że kierownikiem/Prezesem się bywa. A człowiekiem się jest.
No ale starczy tej dygresji.

A co bym wolał usłyszeć? Krytykę czy pochlebstwo?
Szczerą opinię. I za każdą taką opinię jestem zawsze wdzięczny. Choć i mi czasami trudno słuchać krytyki.
A ty? Co wolisz słyszeć?