niedziela, 31 maja 2026

Luźne przemyślenia prawnika - część 14 - Za co płacisz prawnikowi i czego nie da ci AI

W weekend uświadomiłem sobie dwie rzeczy:
1) już w 2023 r, pisałem o Legal Design i prostym języku (nie używając tych pojęć) w poście "Luźne przemyślenia prawnika - część 13 - prostota vs Bizancjum"
2) stworzyłem całkiem fajny cykl o byciu prawnikiem, a potem zostawiłem go na 3 lata - polecam "Luźnym okiem prawnika - część 12 - skąd idą i dokąd zdążam? ". I teraz tak czytam po 3 latach i stwierdzam, że jestem ofiarą własnego sukcesu. Bo dostaję kolejne zadania, a ponieważ daję radę to dostaję kolejne. Jednocześnie cały czas napędza mnie ciekawość, żądza działania i sprawdzania się. 
 
No ale czas napisać kolejny odcinek cyklu. Tym razem "Za co płacisz prawnikowi i czego nie da ci AI". 

 Za co płacisz prawnikowi?

Najpierw dwie krótkie odpowiedzi:
1) za pomoc prawną,
2) za zmniejszenie ryzyk.

A tak w 10 punktach to płacisz m.in. za:
1) udzielanie porad i konsultacji prawnych,
2) sporządzanie opinii prawnych,
3) sporządzanie lub opiniowanie projektów pism, uchwał itp. 
4) opracowywanie i negocjowanie umów,
5) reprezentacja przed sądami powszechnymi, administracyjnymi i organami (pełnomocnik/obrońca), w tym sporządzanie i podpisywanie pism procesowych oraz prowadzenie czynności procesowych w toku sprawy,
6) stała obsługa prawna podmiotów i instytucji, 
7) pświadczanie odpisów dokumentów za zgodność z oryginałem,
8) szkolenia, 
9) mediacje 
10) negocjacje 
 
A ile kosztuje pomoc prawną?
Hmmm, różnie. Opowiem Ci dwie historie.
 
Ostatnio zadzwonił do mnie telefon. Średniej wielkości firma z Warszawy (ale z raz czy dwa miałem podobne rozmowy z firmami z miast powiatowych), że potrzebuje audytu systemu ochrony danych osobowych. Krótki wywiad by ocenić zakres prac (i OSINT) i podałem swoje wynagrodzenie oraz jak widzę wykonanie zlecenia - w sumie kilkanaście tysięcy plus VAT. Na co usłyszałem, że takie stawki to wołają od nich kancelarie Warszawskie a ja jestem z Łodzi. Do tego nie jestem dużą kancelarią. Spokojnie odpowiedziałem, że w sumie ma Pani rację i zmieniam wycenę na dwadzieścia parę tysięcy plus VAT bo:
a) muszę dojechać na dwudniowy audyt do Państwa i gdzie się przespać. Dziękuję za przypomnienie, że mam świadczyć usługi na miejscu i poza Łodzią,
b) jestem widocznie lepszy niż duże kancelarie Warszawskie, skoro do mnie Państwo dzwonią, a za jakoś się płaci.
Pani się rozłączyła bez słowa.
Na szczęście już od paru lat nie muszę obsługiwać buraków. Wyrobiłem sobie markę i renomę, więc na brak ciekawych lub dobrze płatnych zleceń nie narzekam (najchętniej biorę i ciekawe i dobrze płatne). Do tego mam paru klientów wiernych mi od dekady, którym zawsze mogę.

Inna historia - dzwoni klient i pyta ile kosztuje wdrożenie systemu ochrony danych osobowych. Parę pytań i podaję kwotę (10 000 + VAT). Na co słyszę, że radca od nich dał im ofertę, że sprzeda im dokumentację za 5000 zł. Życzyłem powodzenia dodając, że ja pomagam wdrożyć system a nie sprzedaję dokumentacji. I jak klient będzie gotowy do wdrożenia systemu to zapraszam ponownie.

Parę rzeczy jednak niepokoi mnie na rynku prawnym (i nie jest to AI).
Po pierwsze nieuczciwa i niezgodna z prawem konkurencja polegająca na świadczeniu pomocy prawnej przez spółki z o.o. lub spółki akcyjne (bywa że zakładane przez radców prawnych lub adwokatów co stanowi naruszenie ustaw o naszych zawodach).  Często z naruszeniem praw konsumentów i konkurenci. 
Po drugie zdarzająca się rywalizacja ceną a nie jakością wśród prawników. 
Po trzecie branie się przez moich kolegów i koleżanki za sprawy w których brak im doświadczenia. Naprawdę jak ktoś zna się na RODO (nawet ma doktorat lub profesora z tego) to nie znaczy np. że zna się też na sygnalistach.
A potem słyszę lub czytam np. że pracownik zgłaszający korupcję nie jest sygnalistą jeżeli dokonał w dobrej wierze, w związku ze swą pracą, zgłoszenia w sposób nie przewidziany w wewnętrznej procedurze przyjmowania zgłoszeń wewnętrznych, np. wysłał list lub emaila do oficera Compliance zamiast skorzystać z dedykowanej aplikacji do zgłoszeń. A uzasadnienie jest takie, że nie jest sygnalistą mimo spełnienia przesłanek ustawowych bo "nie zgłosił kanałem przewidzianym w procedurze".
Serio?
A jak nie ma procedury i sygnalista dokona zgłoszenia np. korupcji to co nie jest sygnalistą.

Ja mam zasadę nie znam się to nie przyjmuję zlecenia ale polecam eksperta (o ile znam). Nie znam się praktycznie i teoretycznie na zagadnieniu - to z tego nie szkolę ani nie mówię o tym na konferencjach.
Niestety nie wszyscy tak mają.

Ale co ci da prawnik a nie da AI?
Radca prawny i adwokat mają OC i ponoszą odpowiedzialność. A AI nie.
Radca prawny i adwokat są w stanie zrozumieć kontekst, zwrócić uwagę na ryzyka lub skutki o których AI nigdy ci nie powie.
Z radcą prawnym i adwokatem możesz porozmawiać a z AI nie.
Radca prawna i adwokat mogą cię reprezentować w sądzie, w tym realnie uczestniczyć w rozprawie i reagować na dynamiczny przebieg posiedzeń, a AI nie.
Radca prawna i adwokat mają tajemnicę zawodową, a AI nie.
Radca prawna i adwokat są w stanie opracować kompleksową strategię procesową i ocenić wiarygodność dowodów/świadków, a AI nie.
Radca prawna i adwokat są w stanie prowadzić negocjacje i mediacje wymagające umiejętności interpersonalnych, a AI nie.
Radca prawna i adwokat  mają dostęp do akt sprawy oraz mogą dokonywać czynności zastrzeżonych dla pełnomocników zawodowych.
Radca prawna i adwokat bywają kreatywni, a AI nie.
 
Temat AI będę kontynuował. 

Niech moc sprawiedliwości i prawa będzie z wami.

niedziela, 3 maja 2026

Recenzja książki Tomasza Karwatka "The Five Pierwsze pięć lat prowadzenia firmy"


W dniu 10 grudnia 2025 r., za namową przyjaciela zacząłem oglądać streaming z premiery książki Tomasza Karwatka "The Five Pierwsze pięć lat prowadzenia firmy". On trwał ponad 9 godzin. Zwykle po godzinie lub dwóch streamingu mam dosyć i zajmuję się czymś innym. Tym razem siedziałem twardo i oglądałem do końca. Szacun. Choć wątpię bym drugi raz to oglądał

Dobra jedziemy z recenzją książki Tomasza Karwatka "The Five Pierwsze pięć lat prowadzenia firmy". 

Najpierw test śpiocha. Widać, że autor rozwijał się pisarsko w trakcie pisania (niewielkie fragmenty pisał jego brat), momentami mam wrażenie pomagał mu AI i nie pisał jej chronologicznie po kolei rozdziałami. Są fragmenty, od których nie mogłem się oderwać i było parę momentów gdy zaczynałem zapadać w drzemkę. W sumie nie było źle. Czytało się nieźle. Z testu śpiocha 4.

Dla kogo ta książka? Hmmm, po pierwsze to książka dla ludzi chcących otworzyć własny biznes (samodzielnie lub z kimś). Po drugie dla ludzi prowadzących biznes, którym brak doświadczenia. Doświadczeni menadżerowie jednak też znajdą dla siebie parę perełek lub inspiracji. 
Książka ma pięć rozdziałów:
1) ROZDZIAŁ 1. PRZEDSIĘBIORCZOŚĆ
2) ROZDZIAŁ 2. ZAKŁADANIE FIRMY
3) ROZDZIAŁ 3. ROZWIJANIE FIRMY
4) ROZDZIAŁ 4. TRUDNE CHWILE
5) ROZDZIAŁ 5. SUKCES I CO DALEJ
Takie podstawy podstaw ale większość zwykłych ludzi nie ma o tym pojęcia. 
 
W tym miejscu mam dwie uwagi.
Primo autor pisze na podstawie swojej branży programistyczno-informatycznej. Więc nie wszystko pasuje do innych branż.
Secundo widać, że autor przeszedł drogę od ucznia do doświadczonego menadżera i mentora o wyjątkowo wysokiej świadomości (jak na Polskę) czym jest Kultura, Etyka i zasady. Szacun.  W sumie to w pewnym momencie postawiłem sobie pytanie jakby to było pracować dla autora lub otworzyć z nim biznes. I miałem zgryz - z jednej strony mamy podobnie wysokie poczucie ważności Etyki, zasad, uczciwości i Kultury organizacyjnej oraz odpowiedzialności. Z drugiej strony mam chyba mniejszy apetyt na ryzyko i bardziej cenię balans w życiu.  
Dobra koniec dygresji, za merytorykę stawiam jej mocne 5 +.

W sumie książkę oceniam na 5 + (ten plus na zachętę)

Czy czytać?

CZYTAĆ

Czy warto kupić? Według mnie jeśli chcesz otworzyć biznes zwłaszcza w branży programistyczno-informatycznej to powinieneś obowiązkowo przeczytać a i obejrzeć nagranie LINK Jeżeli działasz w innej branży to książkę polecam ale obowiązku nie ma.

Ps Autor opisuje swą drogę. I pięknie widać jak dzięki szczęściu (np, brat) odniósł sukces i to parokrotnie. Jednocześnie widać jak dzięki uczeniu się, pracowitości, uporowi itd. nie zmarnował szczęścia, które parę razy się do niego uśmiechnęło.