czwartek, 30 lipca 2020

Luźne przemyślenia prawnika - część 6 - Co są warte zapewnienia? Po co ci pomoc ekspertów?

Stara maksyma mówi, że pomiędzy ludźmi honoru, umowa ustna jest jak pisemna.
Sam głoszę podobną zasadę, tj. pacta sunt servanda, czyli umów należy dotrzymywać.

Niestety nie wszyscy ludzie są uczciwi.

Do tego zawsze zdarzają się błędy.

Co są warte zapewnienia?
No cóż między ludźmi honoru wiele. W biznesie zależy. Osobiście zawsze sprawdzam i testuję moich partnerów i kontrahentów.
Z drugiej strony zapewniam tylko o tym o czym jestem na 200% przekonany. Ponieważ nie wszystko zależy tylko od nas często mówię, że się"postaram". Co oznacza, że zrobię wszystko co się da (zgodnie z prawem i etyką) ale reszta zależy od losu. Choć np. jak podejmuję się napisania opinii lub sprawdzenia umowy to pytam na kiedy i to po uzgodnieniu warunków mówię, że napiszę/zrobię.
Czasami słyszę, że inny Mecenas daje gwarancje wygrania sprawy a ja nie (ponieważ rzadko chodzę do Sądu, bo wolę negocjacje, mediacje itp. itd. to na szczęście nie słyszę tego często). Wtedy mówię, że proszę skorzystać z usług tego Mecenasa tylko poprosić o gwarancję wygrania sprawy na piśmie.
Ja tam nigdy decyzji Sądu nie jestem pewien. Mogę tylko szacować prawdopodobieństwa określonych rozstrzygnięć.

Co do nieuczciwych kontrahentów i partnerów to odsyłam do recenzji książki "Jak kraść? Podręcznik złodzieja”i postu "Skąd legalnie i za darmo czerpać podstawową wiedzę o kontrahencie"

Mam takie skrzywienie zawodowe. Na organizacje i różne rozwiązania patrzę m.in. pod względem ich zgodności z prawem i ryzyk prawnych jakie mogą wygenerować.
Często słyszę, że wszystko jest Legis artis, czyli zgodne z przepisami.
Osobiście uważam, że ludziom należy ufać, dopóki nie udowodnią, że jest inaczej. Ale ja ufam i SPRAWDZAM.  

I moi klienci często mi za to sprawdzanie płacą, np.
1) za audyt systemów bezpieczeństwa danych osobowych,
2) za audyt Compliance,
3) za due diligence,
4) itd.
I po to są eksperci. By pomagać ci zarządzać ryzykami (przy czym przez ryzyka rozumiem i zagrożenia i szanse).

Osobiście czytam wszystko to co podpisuję. A wielu tego nie robi.
Gdy w grę wchodzą pieniądze lub bezpieczeństwo zawsze weryfikuję dane i informacje. Czasami wielokrotnie sprawdzając dokumentację.

Zastanawiam się jak można podpisać umowę na grube pieniądze nie pokazując jej prawnikowi, nie weryfikując podstawowych dokumentów (np. danych w księdze wieczystej w przypadku nieruchomości lub danych z KRS w przypadku spółek). Porada prawnika kosztuje od kilkaset zł w górę. W zależności od wartości i komplikacji umowy. A taka porada pozwala zaoszczędzić tysiące jak nie miliony. Nie mówiąc o czasie i spokoju ducha.

Często słyszę, że obsługa prawna to zbędny koszt, a prawnicy wszystko komplikują. A do tego są drodzy. Owszem prawnikom trzeba płacić. Ale to nie koszt a inwestycja w bezpieczeństwo.


Na koniec przysłowie, które często powtarzam:
"Strzeżonego Pan Bóg strzeże"

piątek, 24 lipca 2020

IOD - mistrz Jedi, rycerz Jedi czy padawan? A oficer Compliance?

W ramach treningu intelektualnego spróbujmy odpowiedzieć na pytanie: "IOD to mistrze Jedi, rycerz Jedi czy padawan?". Brak miecza świetlnego i mocy pomińmy.

Ale najpierw wstęp :-)
W grudniu 2019 r. popełniłem artykuł: "Inspektor Ochrony Danych - kiedy musi być, kim powinien być a kim bywa - czyli 7 pytań o IOD`a". O IOD`ach pisałem też w innych artykułach na blogu (np. "Ciekawostki z prawa handlowego i nie tylko - odcinek nr 26") lub na Inforze (np. "Łączenie funkcji oficera Compliance lub Inspektora Ochrony Danych z innymi funkcjami w organizacji"). Dlaczego pomimo ponad dwóch lat obowiązywania RODO cały czas piszę o Inspektorach Ochrony Danych?

Inspektor Ochrony Danych ma kluczowe znaczenie dla funkcjonowania systemu bezpieczeństwa danych osobowych. Podobnie jak oficer Compliance w przypadku Systemów Compliance. A niestety często brak go, jest nim nieodpowiednia osoba lub najczęściej brak mu odpowiednich zasobów i umocowania. Może moja edukacja na temat IOD`ów coś pozwoli zmienić na lepsze w tym zakresie.

No ale co z tymi Jedi?

IOD w organizacji pełni funkcję mistrza Jedi. To on zgodnie z RODO między innymi dostarcza wiedzy organizacji i udziela zaleceń. Bez niego w podmiocie brak by było wiedzy. A wiedza to do potęgi i bezpieczeństwa klucz.

IOD w organizacji pełni też funkcję rycerza Jedi. To on monitoruje przestrzeganie przepisów, współpracuje z PUODO i pełni funkcję punktu kontaktowego. To on kieruje walką i jest często na pierwszej linii walki z zagrożeniami (dla organizacji oraz praw i wolności osób) związanych z przetwarzaniem przez organizację danych osobowych.

IOD jest też padawanem. Musi cały czas się uczyć i doskonalić swój warsztat, ponieważ: 
1) prawo się zmienia lub jego interpretacja,
2) organizacje się zmieniają i procesy przetwarzania danych osobowych się zmieniają (w tym powstają nowe),
3) ryzyka ewoluują,
4) środki zabezpieczeń się zmieniają,
5) itd. 
A kto nie rozwija się, ten się cofa. A IOD swą wiedzę utrzymywać musi. A najlepiej by coraz mocniejszy w wiedzy był.

No i na Inspektorów Ochrony Danych woła się czasami IOD`a. A chyba każdy wie kim był mistrz YODA :-)

Z oficerem Compliance jest tak samo. Tylko on się zajmuje zarządzaniem ryzykami prawnymi a nie ochroną danych osobowych.

Wiele podmiotów oszczędza na ochronie danych osobowych i na Compliance. Traktując to jako koszt. A to inwestycja w bezpieczeństwo, przewagę konkurencyjną, markę i w budowę lepszej, odporniejszej i bardziej etycznej organizacji.

Niech moc RODO i Compliance będzie z wami i was prowadzi 

czwartek, 16 lipca 2020

Bezpieczeństwo w firmie. Co to jest Compliance , po co komu prawnik i procedury ? Co warto wiedzieć - krótki film

Dziś polecam obejrzenie krótkiego wywiadu on-line ze mną: "Bezpieczeństwo w firmie. Co to jest Compliance, po co komu prawnik i procedury? Co warto wiedzieć" - LINK do filmu
Można mnie posłuchać i pooglądać przez 18 minut :-)

Jeżeli chcesz mnie poczytać to zapraszam na INFOR lub na Linkedin

Ps. w następnym tygodniu obiecuję tradycyjny post

wtorek, 7 lipca 2020

Ciekawostki z prawa handlowego i nie tylko - odcinek nr 26

Nie wiem jak ty ale ja upływ czasu widzę po tym jak:
a) szybko rosną moje dzieci,
b) muszę znowu napisać ciekawostki z prawa handlowego.

Na szczęście lub nieszczęście materiału na ciekawostki jest zawsze dużo, a ostatnio aż za dużo.
Na szczęście z selekcją materiałów nie mam problemów. Choć oczywiście mój wybór jest czysto subiektywny. No to jedziemy

Po pierwsze przypominam, o obowiązku zgłaszania informacji o beneficjentach rzeczywistych do Centralnego Rejestru Beneficjentów Rzeczywistych (CRBR). Nowe Spółki mają na to 7 dni od dnia wpisu podmiotów do Krajowego Rejestru Sądowego (KRS). Spółki wpisane do KRS przed dniem wejścia przepisów o CRBR mają czas do 13 lipca 2020 r.
W przypadku aktualizacji informacji przekazanych do KRS podmioty mają 7. dni od ich zmiany. 
Wszystkie informacje znajdziecie TU.

Zostając w temacie Rad Nadzorczy przypominam członkom Rad Nadzorczych o:
1) Compliance i sygnalistach,
2) ochronie danych osobowych,
3) kulturze organizacyjnej,
4) zarządzaniu ryzykiem,
5) sukcesji na kluczowych stanowiskach (i nie mam tu na myśli tylko Zarządu),
6) cyberbezpieczeństwie,
7) CSR.
To według mnie takie 7 głównych priorytetów Rad Nadzorczych (kolejność dowolna). Niestety to też często siedem grzechów Rad Nadzorczych 

Jak już jesteśmy przy cyberbezpieczeństwie to Krajowa Izba Radców Prawnych upublikowała
"Księgę bezpieczeństwa" - (Link: - https://kirp.pl/ksiega-bezpieczenstwa-juz-dostepna/).
Polecam lekturę. Przypominam, że każda kancelaria o cyberbezpieczeństwo MUSI dbać.
A pierwszym krokiem jest kultura i wiedza,

Co do wiedzy i Kultury. To w zakresie RODO ważną funkcję pełni to Prezes UODO. Wydaje on stanowiska. Dziś chciałbym na trzy z nich zwrócić wam uwagę:
1) Administrator, a  nie IOD, powinien opracować wewnętrzną politykę ochrony danych osobowych. IOD tylko doradza i nadzoruje - LINK - kiedyś uważałem inaczej, dziś PUODO i moi koledzy i koleżanki mnie przekonali do tego stanowiska. Znam sporo podmiotów, gdzie polityki opracowuje IOD,
2)  to nie IOD powinien nadawać upoważnienia ale Administrator, IOD tylko nadzoruje - LINK - bardzo ciekawa teza. Znam trochę podmiotów gdzie jest inaczej,
3) należy dopełniać obowiązku informacyjnego na mocy art. 13 i 14 RODO wobec osób upoważnionych do reprezentacji spółek np. członków zarządu (organów spółek) bądź osób uprawnionych do składania oświadczeń w imieniu określonego podmiotu - LINK - bardzo kontrowersyjne stanowisko PUODO. Jak na razie to uważam je za błędne. Ale na pewno będę się jeszcze zastanawiał co jest na rzeczy.

Mam wrażenie, że w zakresie ochrony danych osobowych zachodzą dwa niepokojące zjawiska. Z jednej strony lekceważenie ochrony danych osobowych przez coraz większą ilość podmiotów. Z drugiej strony narastający formalizm.
A przecież w RODO chodzi o ochronę praw i wolności osób fizycznych. A systemu ochrony danych powinny być adekwatne i elastyczne (reagować odpowiednio na zmiany).

Jako przykład lekceważenia RODO można wymienić bezpodstawne przetwarzanie danych osobowych przez Pocztę Polską na potrzeby wyborów 10 maja br (pisałem o tym TU).
Dziś wyczytałem, że Fundacja Panoptykon pozwała o to Pocztę. Brawo i trzymam za was kciuki. Zobaczymy jak się teraz zachowa PUODO. Czy zda ten test apolityczności i niezależności?

Na wdrożenie systemów przyjmowania zgłoszeń od Sygnalistów i podejmowania działań następczych zostało zgodnie z tzw. Dyrektywą o Sygnalistach 17 miesięcy. A na razie nawet projektu ustawy ani widu ani słychu. Tym samym ziszcza się czarny scenariusz. Abym się mylił.

Niech moc Compliance i RODO będzie z wami.

czwartek, 25 czerwca 2020

Compliance przypomina parasol

Zawsze noszę ze sobą parasol (chyba że jadę na rowerze, wtedy mam przy sobie wielkie przeciwdeszczowe ponczo). Przez ostatnie 11 lat był to duży, czarny parasol firmy Zest. Druty z kompozytu wyginają się ale nie łamią. Rdzeń ze stali nie jedno wytrzymał. Wcześniej niszczyłem parę parasoli co roku. Ten dał radę przez 11 lat. Od paru miesięcy zastępuje go nowy model parasola. Też firmy Zest.

Ludzie widząc mnie z parasolem, zwłaszcza w słoneczne dni pytali czemu go codziennie noszę.
Czasami jeszcze niektórzy mnie o to pytają.
Od paru lat odpowiadam "Ten typ tak ma".

Dziś zdradzę ten sekret. Codziennie noszę ten parasol bo:
1) chroni przed deszczem jak pada,
2) pozwala zachować się jak gentleman i np. gdy pada i trzeba zaprowadzić córkę bezpiecznie i sucho na zajęcia,
3) służy jako laska, gdy jestem zmęczony,
4) służy jako broń,
5) wyróżnia mnie i jest kolejnym elementem po którym ludzie mnie kojarzą,
6) jest dostosowany do mnie i moich potrzeb,
7) weszło to mi w nawyk, a nawyk to druga natura człowieka.

System Compliance powinien przypominać taki parasol. Ponieważ:
1) Compliance powinien chronić przed naruszeniami prawa i norm, a więc przed kłopotami,
2) Compliance powinien pomagać zachowywać się etycznie i chronić ludzi w organizacji, przed, w trakcie i po kryzysie,
3) Compliance powinien służyć jako wsparcie dla zarządzania,
4) Compliance powinien służyć jako broń przeciwko nieuczciwym,
5) Compliance wyróżnia uczciwe podmioty,
6) Compliance powinien być dostosowany do organizacji i jej potrzeb,
7) bycie Compliance powinno stać się częścią DNA organizacji, czyli na stałe wpisać się w jej Kulturę.

Czemu więc większość ludzi nie nosi codziennie parasolów  lub nosi małe niby parasoleczki, które szybko łamie wiatr? A potem moknie.
Czemu większość firm nie ma Compliance lub niby go ma, a nie ma lub nie działa on dobrze?
A potem ma problemy.

Bo tak niby łatwiej, taniej i wygodniej.
Bo Compliance to inwestycja i wzrost Kultury organizacji. Ale Compliance wymaga konsekwencji, pewnego wysiłku i zmiany przyzwyczajeń.
A ludzie traktują Compliance jak koszt i dodatkowe obowiązki i utrudnienia. Bo po co codziennie nosić ten parasol i o nim pamiętać,
Bo nagle oficer Compliance mówi, że nie wolno przyjmować lub dawać drogich prezentów - bo łapówka.
Bo oficer Compliance pilnuje by wszyscy przestrzegali zasad i procedur. A kto złamie, powinien być sprawiedliwie ukarany. Bez względu np. czyim jest znajomym lub jakie zajmuje stanowisko.
Bo oficer Compliance ...... zmienia zwyczaje organizacji. A zmiana zawsze ma wrogów.

Niech moc Compliance będzie z wami


czwartek, 18 czerwca 2020

Jak usprawnić pracę Rad Nadzorczych w spółkach prawa handlowego?

Ostatnio przeczytałem świetny artykuł Pana Andrzeja S. Nartowskiego "Moje propozycje poprawy efektywności rad nadzorczych".
Co prawda moje doświadczenie jest dużo mniejsze, bo mam do czynienia tylko kilkanaście lat z nadzorem właścicielskim, tylko parę lat zasiadałem w Radzie Nadzorczej i nadzorowałem grupę kapitałową.
Mimo mniejszego doświadczenia, chciałbym się jednak odnieść do wniosków i postulatów Pana Andrzeja S. Nartowskiego oraz przy okazji podzielić się własnymi spostrzeżeniami z prawa i praktyki.

Po pierwsze muszę się zgodzić z Panem Nartowskim, że ostatnio jest bardzo dużo zmian do Kodeksu spółek handlowych.
Nie sprzyja to stabilności, pewności i znajomości prawa. A to szkodzi gospodarce.
 
Pan Nartowski przedstawił szereg propozycji zmian w funkcjonowaniu Rad Nadzorczych nie wymagających zmian KSH. Postaram się skomentować każdą z nich.

1. Rada nadzorcza wymaga reformy. Wysiłek należy obrócić ku usprawnieniu jej prac, lepszej organizacji, przezwyciężeniu fatalnych nawyków.

Muszę się zgodzić z Panem Nartowskim. Dodałbym tylko wniosek o zwiększenie kompetencji i prestiżu Rady Nadzorczej.
 
Często jest tak, że los Członków Zarządu oficjalnie zależący od Rady Nadzorczej, de facto zależy od woli wspólnika. Do tego Członkowie Zarządu zarabiają kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt razy więcej niż członkowie Rad Nadzorczych.

Członkowie Rad Nadzorczych muszą być równymi partnerami od Zarządu lub być mocniejsi od nich.

Warto też rozszerzyć katalog narzędzi dla Rady Nadzorczej: np. obcięcie pensji Prezesa, potrzeba zgody Rady na inwestycje itp. itd.

2. Przykładem jest budzący powszechne zastrzeżenia mechanizm kształtowania składu rad.

Tu potrzeba zmiany praktyki, a nie zmiany prawa. Czas by do Rad Nadzorczych szli eksperci z zadaniem dbania o Spółkę, a nie znajomi królika z zadaniem dbania o znajomych królika. W przypadku Spółek Skarbu Państwa i Spółek Komunalnych może warto powołać niezależne komitetu ekspertów, złożone m.in. z przedstawicieli uczelni wyższych, samorządów prawniczych itd.

Przy okazji wskażę na inny problem. Zarządy i Rady Nadzorcze powinny się kierować interesem Spółki i wszystkich interesariuszy. I być niezależne.

Natomiast są zwykle traktowane jako wykonawcy poleceń najsilniejszego udziałowca/wspólnika.

Jestem ciekaw kiedy odtworzymy niezależną Prokuraturę to czy weźmie się ona za działania na szkodę firm przez Zarządy i Rady Nadzorcze Spółek Skarbu Państwa.

3. Wynaturzenia tkwią także w statutach wielu spółek. Sporządzane na jedno kopyto, nie uwzględniają one tożsamości i specyfiki spółek, są przy tym najeżone żenującymi błędami.


Zależy. Widziałem lepszy i gorsze statuty. Parę sam pisałem lub poprawiałem. Na pewno część wynaturzeń wynika z tego, że nie pisali ich eksperci lub byli zbyt mało niezależni.

Może warto by GPW, Stowarzyszenia przedsiębiorstw itp. organizacje opracowały wzory i przykłady dobrych praktyk.

4. Pracownik w radzie nadzorczej

Pracownicy w radach nadzorczych występują tam gdzie dopuścił to właściciel lub gdzie wymusiły to przepisy (np. o komercjalizacji przedsiębiorstw państwowych).

Ja w radzie nadzorczej PKS w Żywcu Spółka z o.o. miałem przedstawicieli załogi wybranych przez pracowników. I wspominam bardzo miło współpracę z nimi. To było ciekawe mieć dostęp do wiedzy pracowników z pierwszej ręki.

Sam postulat pracowników w każdej radzie nadzorczej wydaje mi się słuszny.

Nie wiem tylko jednego. Jak uniknąć by nie wybierały ich de facto związki (choć znam przypadki że byli wybierani niezależni kandydaci, cieszący się po prostu powszechnym poważaniem u załogi) i jak uniknąć korumpowania ich przez Zarządy.

Co do informowania załogi może warto zreformować rady pracownicze lub nałożyć określone obowiązki na Zarząd.

Co do rozdrobnionego akcjonariatu to mam mgliste pomysły. Ale brak mi praktyki więc nie czuję się kompetentny by się nimi dzielić.

5. Kadencja krocząca (zębata)

Bardzo dobry pomysł. Pamiętam jak zostałem Przewodniczącym Rady Nadzorczej i miałem całkiem nowy skład pod sobą oprócz jednego członka ze starego składu. Zanim się wdrożyłem jego wiedza była bezcenna. A i okres wdrażania był dzięki niemu szybszy.

Pamięć instytucjonalna jest ważna. A niestety gdy ulega wymianie skład to ta pamięć bezpowrotnie znika.

Ku szkodzie Rady.

Może warto też zabezpieczyć Radę Nadzorczą przed zbyt łatwą wymianą na inną radę.

6. Widełkowy skład rady

Zawsze w umowach spółek/aktach założycielskich wpisuję widełkowy skład Rady. Jestem więc za.

Zawsze też dobrze mieć w zapasie paru członków. Wypadki chodzą po ludziach. A Rada Nadzorcza musi działać.

7. Kooptacja do rady

Ciekawa koncepcja. Wymagała by zmiany częstego postrzegania Rady Nadzorczej jako strażnika interesów Wspólników delegujących daną osobę do Rady Nadzorczej. Przypominam, że Rada Nadzorcza ma stać na straży interesów Spółki.

Do tego wymagałoby do zaufania do członków Rady Nadzorczej.

8. Ocena pracy rady

Faktem jest, że coroczna samoocena Rady Nadzorczej często sprowadza się do sprawozdania o posiedzeniach i uchwałach. Myślę, że zewnętrzna ocena Rady Nadzorczej to dobry pomysł. Tylko kto miałby wybierać tych audytorów?

Myślę, że to dotyka szerszego tematu nadzoru właścicielskiego. A tu jest sporo do poprawy.

9. Dublowanie przewodniczącego

Tak jak w Zarządzie, widzę w Radach Nadzorczych potrzebę regulacji sukcesji oraz zastępowania Przewodniczącego (czy innych osób funkcyjnych) w sytuacjach nadzwyczajnych, np, choroby. Natomiast na pewno nie może to być dublowanie.

Inna kwestia, że statuty powinni pisać eksperci - radcy prawni lub adwokaci specjalizujący się w tych zagadnieniach. Inaczej są tam takie kwiatki, że nie wiem czy się śmiać czy płakać. 

Polecam też test "szewca". Jeżeli zwykły człowiek nie rozumie statutu lub widzi tam luki, sprzeczności itp. to jest on do poprawy. 

Doświadczony, z wiedzą, umiejętnościami przywódczymi  i mogący poświęcić swój czas Spółce Przewodniczący to Skarb. No ale na litość boską, płaćmy za to godziwie. A czasami Prezes Zarządu zarabia kilkadziesiąt tysięcy lub więcej a Przewodniczący Rady Nadzorczej kilka tysięcy.
Jaka płaca taka kasa. Nie każdy jest taki by się starać nawet jak kasa marna.

I skończmy z traktowaniem Rad Nadzorczych jako tłustych i spokojnych synekur lub zbędnych kosztów.

10. Tenura i overboarding

Jestem ZA

11. Komitety

Jestem wielkim miłośnikiem komitetów. Zwłaszcza w bardziej licznych Radach Nadzorczych. Jako Przewodniczącemu pomogło mi to lepiej zarządzać Radą i lepiej wykonywać obowiązki.

12. Zostając w domach

Myślę, że jeżeli w spółce są programy do zarządzania, elektronicznego obiegu dokumentów itd. to członkowie Rady Nadzorczej powinni mieć do nich zdalny podgląd.

Powinni też być w kontakcie emailowym i telefonicznym z Zarządem i kluczowymi pracownikami.

Pomysł z emailami dla Whistleblowerów ciekawy. Ale mimo że jestem zwolennikiem sygnalizowania nieprawidłowości, nie wiem czy powinno to trafiać zawsze bezpośrednio do Rady Nadzorczej.


13. Audytor wewnętrzny

Audytor wewnętrzny ale też oficer Compliance, Inspektor Ochrony Danych czy kierownik ds zarządzania ryzykiem to powinni być "najlepsi przyjaciele" Rad Nadzorczych. 
Ale która Rada Nadzorcza o nich dba, kontaktuje się z nimi, pyta, daje ochronę, okazuje szacunek i zaufanie itd.?
Rada Nadzorcza powinna:
1) brać udział w wyborze tych osób,
2) udzielać zgody na zwalnianie tych osób,
3) brać udział w ustalaniu lub zmianie wynagrodzenia tych osób oraz ustalaniu budżetów i umocowań,
4) mieć bezpośredni kontakt z tymi osobami poza ramami Zarządu.
Powinna.
A jest jak jest.

Podsumowanie

Na zakończenie zachęcam Rady Nadzorcze do aktywności i bezpośredniego zdobywania informacji i danych. A w razie wątpliwości do korzystania z rad ekspertów.
Niech moc Compliance będzie z wami


czwartek, 11 czerwca 2020

Luźne przemyślenia prawnika - część 5 - Przyszłość prawników - fakty vs mity

Aby osiągnąć sukces albo chociaż uniknąć porażki, musisz wiedzieć skąd idziesz, gdzie jesteś i dokąd zmierzasz.
Dotychczas pisałem o teraźniejszości i ciut o przeszłości prawników. O tym co jest i było.
Pytanie co będzie?

Dlatego z ciekawością czytam różne raporty (np. "Wolter Kluwer 2020 Future Ready Lawyer", "EY Law Compass: Prawo i innowacje. Wyzwania 2020" - no dobra ten będzie dostępny za parę dni po publikacji, wypowiedzi różnych ekspertów itd.).

Przy okazji, ja z tymi badaniami mam drobny problem. Brak metodologii i dokładnych danych o ankietowanych podmiotach budzi moje wątpliwości. Jednocześnie raporty tworzone są często przez podmioty działające w branży Legal Tech. Poza tym często oparte są one na rynku w USA. I to na tym na wybrzeżach. A w USA (zwłaszcza na wybrzeżach) mamy diametralnie inny rynek i kulturę prawną niż w Polsce. Więc czytając raporty trzeba być mocno sceptycznym.
Zwłaszcza, że Polskie badania, zwłaszcza przez podmioty z poza branży Legal Tech dają trochę inny obraz.

Nie wiem czy wiesz, że jestem z tych roczników, które pierwszy kontakt z komputerami mieli w wieku paru lub kilkunastu lat. W podstawówce bawiłem się C64, a w liceum pierwszymi PC-etami. Z jednej strony nowoczesna technologia nie budzi u mnie ŁAŁ jak u starszych roczników i ją rozumiem. No dobra w miarę rozumiem. Z drugiej strony pamiętam świat analogowy, w odróżnieniu od młodszych roczników. Jestem łącznikiem pomiędzy analogowymi dinozaurami i cyfrowymi nomadami.

Ostatnio mnóstwo się pisze o rewolucji w usługach prawnych i ich przyszłości.
Prorocy głoszą m.in., że:
1) wszyscy będą szukać prawnika tylko w internecie,
2) obsługa prawna będzie świadczona tylko przez internet i liczy się tylko cena i szybkość,
3) prawników zastąpi AI, przyszłość to wyspecjalizowane programy itd. że koniec z papierami, czas kupić komputery i najnowsze oprogramowanie do analizy tysięcy stron, automatycznego pisania pim itp. itd.,
4) prawnicy są konserwatywni i zacofani,
5) bez strony internetowej nie da się prowadzić kancelarii, a sama strona www to już prehistoryczna technologia, trzeba być w social mediach, trzeba ... (tu wstaw dowolna nowinkę technologiczną)
6) jednym słowem mamy rewolucję w usługach prawnych i nic nie będzie jak wczoraj.

Zawsze jak wszyscy mówią jedno, ja sprawdzam czy mają rację. Bo jednomyślność bywa podejrzana. Zwłaszcza jak wszyscy idą za modą, głoszą powszechnie obowiązujące tezy i upraszczają rzeczywistość.Bo niestety lub stety świat często nie jest czarno-biały.

A jak jest z tą przyszłością zawodu prawnika i tymi tezami proroków.

Ad 1) Wszyscy będą szukać prawnika tylko w internecie.
Mnie ponad 90% klientów znajduje przez internet. A reszta z polecenia. I to przez 5 lat jak prowadzę kancelarię. Ale ja jestem wyjątkiem od zasady.
W Polsce większość osób i przedsiębiorców nadal rzadko lub w ogóle nie korzysta z pomocy prawnej. Z tych co korzystają, większość korzysta z prawnika z polecenia.
Oczywiście ilość klientów szukających prawnika w internecie będzie rosła. Ale chyba nigdy nie będzie to jedyny kanał. Natomiast myślę, że już lub niedługo większość klientów będzie szukała lub sprawdzała prawnika w internecie.
Dlatego zachęcam koleżanki i kolegów prawników do posiadania strony www, prowadzenia bloga i obecności w socjal mediach. To zwiększa szansę na sukces.

Ad 2) obsługa prawna będzie świadczona tylko przez internet i liczy się tylko cena i szybkość
 
Ja świadczę gros moich usług przez internet. Ale nie zawsze tak można lub powinno się udzielać pomocy prawnej.
Pewne kategorie pomocy prawnej przejdą w większości do internetu. I to już w najbliższych latach. Ale gros usług nadal będzie analogowa. No chyba że doczekamy w końcu np. Sądów on-line z prawdziwego zdarzenia.

I nie liczy się tylko cena i szybkość.
Bardzo ważna jest jakość i zaufanie. Te dwie rzeczy według mnie są ważniejsze. Według mnie klienci nie chcą szybkich i tanich opinii. Oni chcą dobrych opinii w rozsądnym czasie i za rozsądną cenę. Chcą w prawniku mieć partnera, któremu ufają i na którego mogą liczyć. I mam nadzieję, że się nie mylę.

Według mnie każda kancelaria powinna być gotowa świadczyć jakiś zakres usług przez Internet.
A tu kluczowe jest cyberbezpieczeństwo. Przypominam, że braki w cyberbezpieczeństwie mogą skutkować dużymi problemami, nawet upadłością kancelarii, dyscyplinarką i odpowiedzialnością cywilną, karną lub administracyjną.

Myślę że NRA i KIRP powinny pomyśleć o szkoleniach dla adwokatów i radców prawnych z cyberbezpieczeństwa i bezpiecznego użycia office 365 i G-suit.
Jakieś materiały szkoleniowe też by się przydały.
Bo wcześniej lub później każda kancelaria będzie celem ataku hakerów.

Ad 3) prawników zastąpi AI, przyszłość to wyspecjalizowane programy itd. że koniec z papierami, czas kupić lub stworzyć najnowsze oprogramowanie do analizy tysięcy stron, automatycznego pisania pism itp. itd.
 
Kiedyś może tak. Dziś jeszcze nie. Myślę, że to bardziej kwestia dekad niż lat. No ale technologie potrafią zaskoczyć. Oczywiście są już programy np. do pisania typowych prostych umów. Ale do zastąpienia nas prawników długa droga. Myślę, że programy i aplikacje i ułatwią nam prawnikom pracę. Uczynią bardziej wydajnymi i pozwolą znaleźć czas na bycie kreatywnym.

Oprogramowanie przyszłości można stworzyć lub kupić.

Na stworzenie stać:
1) duże kancelarie, zwłaszcza Big4 (wielka czwórka) - oni mają duże środki choć brak im zwinności. I to zwiększy ich przewagę.
2) średnie kancelarie - one mogą tworzyć wyspecjalizowane programy - nie mają takich dużych środków i zasobów ale są zwinniejsi i bardziej elastyczni. Przy dobrej strategii mają wiele możliwości,
3) alternatywnych dostawców usług prawnych - to może być czarny koń.

Na stworzenie oprogramowania nie stać małych kancelarii. Dlatego one korzystają z gotowych rozwiązań na rynku. Choć czasami potrafią zaskoczyć. Mają wiedzę. Jeżeli znajdą inwestora i firmę programistów - efekt może być niezwykły.

Dostawców rewolucyjnych rozwiązań na razie, co do zasady, brak. Oczywiście są inicjatywy typu LegalTech czy różne startupy. Czasami tworzą niezwykłe rzeczy. Ale to wszystko nie ma charakteru masowego. Nie osiągnęło jeszcze potencjału by zmienić rynek.

Myślę, że na przeszkodzie stoi:
1) niska Kultura w Polsce, skutkująca m.in. niską innowacyjnością w gospodarce. W Polsce powstaje mało wynalazków, a jak powstaną to jest problem z ich wdrożeniem i komercjalizacją (patrz błękitny laser czy grafen). Do tego w Polsce zasoby kapitału inwestycyjnego są niższe. A wiele podmiotów i ludzi z pomocy prawnej po prostu nie korzysta.
2) zacofanie naszego Państwa - czemu do Sądu i innych stron nie mogę wysłać i otrzymać pism e-mailem lub za pośrednictwem portalu sądowego tylko muszę dygać na pocztę?
3) język polski - piękny ale trudny i niszowy na świecie,
4) pozycja Polskiej gospodarki, niby 26 na świecie ale raczej dopiero 26. Mamy potencjał ale go marnujemy.

Marzy mi się by w końcu władza postanowiła na profesjonalizm, rozwój i nowoczesność. By skończyło się niszczenie praworządności, dzielenie Polaków, mianowanie miernych ale wiernych itd.
No jeszcze parę rzeczy mi się marzy. Ale to innym razem.

Natomiast zachęcam koleżanki i kolegów prawników do tworzenia konsorcjów z podmiotami z innych branż i opracowywania oprogramowania prawnego. To jest przyszłość. Pierwsze przykłady sukcesów już są.
Może warto by samorządy prawnicze też wzięły udział w paru projektach.
Apropo podoba mi się inicjatywa OIRP Warszawa stworzenia dla wszystkich radców e-platformy szkoleniowej.
Może warto rozbudować e-usługi dla prawników - pocztę, chmurę, program do szyfrowania, komunikator, program do zarządzania kancelarią itp.

Ad 4) prawnicy są konserwatywni i zacofani

Pamiętam jak w 2003 r. zacząłem pracę jako referent prawny. Ku memu przerażeniu na wyposażeniu nie było komputera z lex'em i internetem ale papierowe dzienniki ustaw i maszyna do pisania. W parę miesięcy uległ to zmianie.
Od kilkunastu lat pracuję przy pomocy lex'a (lub podobnego programu), Worda i internetu. To moje narzędzia pracy od kilkunastu lat.
Moja kancelaria do dziś nie ma gabinetu (z klientami spotykam się u nich, na mieście lub w internecie. Ostatnio tylko w internecie - wiadomo koronawirus). A pierwsze co zrobiłem jako przedsiębiorca to 5 lat temu założyłem stronę i bloga.
Oczywiście pojawiają się nowe aplikacje prawnicze. I będzie ich coraz więcej. Część z nich nam pomoże w pracy. Część zastąpi w łatwych typowych pracach. Ale to ewolucja. I to powolna.
Przy tej okazji przypominam kolejny raz o cyberbezpieczeństwie. Gdy w 2003 r. broniłem pracę magisterską o przestępstwach komputerowych to już był ważny temat. Dziś zapewnienie cyberbezpieczeństwa to podstawowy obowiązek każdego. Bo każdy wcześniej lub później będzie celem i ofiarą. Grunt to hakerom utrudniać robotę a nie ułatwiać.
Owszem prawnicy są konserwatywni. Ale nie są zacofani. Zwłaszcza radcy prawni od trzydziestu lat szybko dostosowują się do wymagań teraźniejszości. A często też kreują i teraźniejszość i przyszłość.

Ad 5) Bez strony internetowej nie da się prowadzić kancelarii, a sama strona www to już prehistoryczna technologia, trzeba być w social mediach, trzeba ... (tu wstaw dowolna nowinkę technologiczną)


Bzdura totalna. Znam kancelarie, które świetnie funkcjonują bez strony www i będą funkcjonować.
I mówię to jako radca mających pierwszych klientów dzięki stronie internetowej.
Oczywiście coraz więcej ludzi szuka prawnika w internecie, w tym social mediach. Dlatego warto mieć stronę www.
Ale większość szuka prawnika z polecenia lub blisko domu. Taka nasza natura i kultura. I według mnie jeszcze długo się to nie zmieni.
Od początku jestem też w social mediach i zachęcam do tego innych prawników. Ale tak jak nie wszyscy klienci tu są , tak nie wszyscy prawnicy muszą tu być.
A nowości. Warto je śledzić. Warto z nich korzystać. Byle by z głową.
Ale to nie jest warunek sine qua non sukcesu czy przetrwania. Choć na pewno bez tego będzie kancelariom coraz trudniej.

Ad 6) jednym słowem mamy rewolucję w usługach prawnych i nic nie będzie jak wczoraj.

Nie ma żadnej rewolucji w usługach prawnych. Jest ewolucja. Rok po roku. Krok po kroku. Sposobów wykonywania zawodu, zdobywania klientów itd. jest coraz więcej.
Kiedyś wszyscy prawnicy siedzieli w gabinecie, otoczeni dziennikami ustaw i komentarzami, a klienci przychodzili do nich. Teraz sposobów na wykonywanie zawodu i znajdowaniu klientów jest dużo. A będzie jeszcze więcej. Pewne modele i strategie się sprawdzą. Inne nie.
A wrodzony prawnikom konserwatyzm jest zaletą. Zamiast gonić za nowościami. Spokojnie je testujemy. Przydatne i bezpieczne dla klientów wdrażamy. Resztę odrzucamy. Grunt by nadążać za nowoczesnością.
Nie zmieniajmy tego. Bo gdy zaczniemy gonić za nowościami to narazimy swych klientów.
Z drugiej strony zgodnie z etyką rozwijajmy się. No ale tego klienci wymagają od kilkunastu lat, jak nie dłużej, a nie od wczoraj. i to robimy.
Możliwości mamy coraz więcej.
Korzystajmy z nich mądrze.

Skąd więc te mity lub półprawdy?

Trudne pytanie. Jedni uwierzyli, że żyją w XXI wieku, wieku cudów i rewolucji technologicznej. Wierzą już za moment powstanie AI i nas zastąpi.

Drudzy oparli swój biznes na założeniu, że ta rewolucja już jest lub zaraz nastąpi.

Trzeci idą za stadem i powtarzają to już co wszyscy. Nikt nie chce usłyszeć że jest dinozaurem nie rozumiejącym rzeczywistości.

Co ciekawe pandemia zmusiła nas wszystkich do pracy zdalnej. Ale po pierwszym ataku pandemii, klienci chcą spotykać się face to face. Potrzebujemy interakcji z drugim człowiekiem i dyskrecji czterech ścian.

Na zakończenie o czym trzeba pamiętać:
1) wiedza, w tym o cyberbezpieczeństwie
2) dobra komunikacja z klientem
3) empatia i zrozumienie potrzeb klienta
4) zaufanie
5) kreatywność

Nam prawnikom potrzeba nowych umiejętności, z zakresu:
1) zarządzania
2) prowadzenia projektów
3) finansów
4) nowoczesnych technologii
5) marketingu
6) mediacji i negocjacji

Warto:
1) przestrzegać etyki
2) rozwijać się
3) dywersyfikować źródła przychodów
4) zarządzać ryzykiem
5) znaleźć swe nisze rynkowe - np. przez specjalizację.

Ale się rozpisałem a teraz zapraszam do dyskusji :-)