niedziela, 1 września 2019

Co lepsze? Krytyka czy pochlebstwo?

Ostatnio zacząłem się zastanawiać co bym wolał usłyszeć jako autor jakiegoś dzieła, np. książki prawniczej. Pochwałę czy krytykę?
I jaką pochwałę i jaką krytykę?
 
Z jednej strony pochwała łechce nasze ego. To miłe jak wszyscy nas chwalą. Ale pochwały jacy to jesteśmy SUPER niczego nas nie uczą. 
Natomiast szczera pozytywna opinia, np. "że napisane prostym zrozumiałym językiem, konkretnie ale z jajem" pozwala nam stwierdzić, że idziemy w dobrym kierunku.

Z drugiej strony krytyka budzi nasz opór i chęć obronny. Czasami rani nasze uczucia. Bo tyle się napracowaliśmy. Jesteśmy tacy wspaniali, wszyscy nas chwalą a np. taki wredny Ludwiczak nas krytykuje, że zasypia nad naszą książką (co ciekawe zasypiam nad ciekawymi książkami ale napisanymi ciut bez jaja. Nudnych w ogóle nie czytam. Szkoda mojego czasu). 
Trzeba jednak pamiętać, że szczera konstruktywna krytyka może nam pomóc się poprawić.
Pozwolę sobie wtrącić tu coś czego się ostatnio nauczyłem - NIE UDZIELAJ DOBRYCH RAD JEŻELI CIĘ O NIE NIE PROSZĄ.

Oczywiście krytyka krytyce nie równa. Może być merytoryczna lub zawierać dobre rady albo nie. Może być oczywiście słuszna lub nie.
Może podciąć skrzydła lub zmusić nas do bycia lepszym. Zależy od człowieka i krytyki.

Opowiem Ci pewną historię z mojego życia. W czwartej klasie liceum usłyszałem od nauczycieli, że lepiej jakbym zdawał na historię a nie prawo. Że zdają lepsi ode mnie, a nawet jak zdam na prawo to wylecę.
Troszkę mnie to wkurzyło. Za opinię jednak spokojnie podziękowałem. I stwierdziłem, że ja im jeszcze pokażę.
W odróżnieniu do tych podobno lepszych osób, zdałem na prawo i je skończyłem.
Co więcej po paru latach zdałem na aplikację radcowską, skończyłem ją i zdałem egzamin radcowski.
Przyznaję, że nie było łatwo. Nie raz upadłem. Ale zawsze podnosiłem się za każdym razem.
No cóż tak mam. Jak mam plan to się go trzymam. A jak ktoś we mnie nie wierzy to jego problem. Ja zawsze na końcu wygrywam (no dobra czasami przegrywam ale wtedy wracam na tarczy). W końcu nie ważne czy wygrasz czy przegrasz, ale jak grasz (choć wolę wygrywać).
  
No ale wracając do krytyki. Kiedyś przeczytałem zdanie "z krytyką sobie poradzę, wobec pochlebstw jestem bezbronny".
No cóż z krytyką radzę sobie prosto. Odpowiadam sobie na pytanie "czy jest choć trochę słuszna?". Jeżeli tak to poprawiam się. Jeżeli nie to o niej zapominam (no chyba że mnie wkurzy wtedy pokazuję tylko z satysfakcją, że jestem najlepszy).
Pochlebstwa mile łechcą me ego ale zawsze staram się pamiętać, że nie wolno spocząć na laurach. Że zawsze mogę przegrać, choćby przez zwykły pech. Jeżeli ktoś uwierzy, że jest najlepszy i nikt go nie pokonał to już przegrał. Pamiętam, że mój OVERCONFIDENCE musi być pod kontrolą. Bo z jednej strony pozwala mi mierzyć się z najlepszymi lub najbardziej znanymi a z drugiej strony może mnie zgubić.

A jak to się ma do prawa czy biznesu?
Jeżeli ktoś używa w dyskusji argumentu - "mam rację bo jestem profesorem prawa" lub "mam rację bo jestem Dyrektorem i zawsze mam rację" lub "Wszystkim się podoba i wszyscy mnie chwalą" i nie przyjmuje ani nie odpowiada merytorycznymi argumentami to najprawdopodobniej właśnie jest na prostej drodze ku upadku. Trzeba znać swą wartość. Ale potrzeba też mieć pokorę by przyjąć słuszną uwagę lub krytykę.

W prawie i w biznesie wymaga się pewności siebie. Ale zbyt często zapomina się o zdrowej pokorze. Nie wiem czy to kwestia Kultury czy czegoś innego. Nie jestem psychologiem. Fakt, że tytuł, sukces lub stanowisku nie jednemu przewrócił w głowie. 
Pociesza mnie to, że spotykam na swojej drodze wiele osób, które potrafią być dumne z tytułów, sukcesów i stanowisk ale zachowują pokorę.
Pamiętają, że kierownikiem/Prezesem się bywa. A człowiekiem się jest.
No ale starczy tej dygresji.

A co bym wolał usłyszeć? Krytykę czy pochlebstwo?
Szczerą opinię. I za każdą taką opinię jestem zawsze wdzięczny. Choć i mi czasami trudno słuchać krytyki.
A ty? Co wolisz słyszeć?

niedziela, 25 sierpnia 2019

Ciekawostki z prawa handlowego i nie tylko - odcinek nr 16


Dzisiaj będzie krótko. Dlaczego?
Bo minął dopiero tydzień odkąd zakończyłem trzy tygodniowy urlop i muszę nadrabiać różne zaległości.
Ale zachowując dyscyplinę stosuję zasadę - co najmniej co miesiąc ciekawostki z prawa handlowego.

Zacznijmy od nowelizacji Kodeksu Spółek Handlowych.

W dniu 2 sierpnia 2019 r. Prezydent podpisał ustawę z dnia 19 lipca 2019 r. o zmianie ustawy - Kodeks Spółek Handlowych i innych ustaw. W związku z czym od 1 marca 2020 r. w obrocie zaczną się pojawiać Proste Spółki Akcyjne. Oczywiście ustawa wprowadza też zmiany w paru innych ustawach. Wybaczcie ale dłuższy komentarz napiszę po wakacjach. Co ciekawe ustawy jeszcze nie opublikowano w Dzienniku Ustaw (albo jestem ślepy). Jakby ktoś chciał przeczytać ustawę to ma ją TUTAJ.

Znalazłem natomiast, w Dziennikach ustaw, ustawę z dnia 19 lipca 2019 r. o zmianie ustawy - Kodeks Spółek Handlowych, która wprowadza możliwość udziału w Zgromadzeniu Wspólników przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej. Jakby ktoś szukał ustawy to ma ją TUTAJ.

W dniu 6 sierpnia br., została opublikowana ustawa o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego i innych ustaw. W sumie 46 stron. Pełnomocnicy procesowi mają co czytać i analizować. Jakby ktoś  szukał ustawy to ma ją TUTAJ.
W tym momencie trudno mi ocenić te zmiany. Na pewno negatywnie oceniam wzrost opłat sądowych. Z mojego doświadczenia wiem, że zamknie to drogę do sądów wielu ludziom i podmiotom gospodarczym.

Dzisiaj przeczytałem w Gazecie Prawnej, że jest mało chętnych na fundusz Pekaesowy rządu.
Wcale mnie to nie dziwi. Jak pisałem wcześniej bez mądrych zmian w ustawie o publicznym transporcie drogowym nie da się odbudować połączeń w Polsce powiatowej. 

Podmiotom, które umieściły wtyczkę "Lubię to" na swoich witrynach polecam lekturę informacji na stronie UODO.
Ponadto możemy się dowiedzieć, że Prezes UODO wszczął szereg postępowań.
Wątpliwości, w tym prawne, budzą postanowienia Prezesa UODO dotyczące przetwarzania danych osobowych sędziów zawarte w wykazie sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa z dnia 29 lipca 2019 r. Treść postanowień pomija art. 86 RODO i orzecznictwo sądów w tej konkretnej sprawie. W rezultacie wydania ww. postanowień, Kancelaria Sejmu uzyskała wymówkę by nie udostępniać informacji ważnych dla debaty publicznej i nie wykonać prawomocnego wyroku Sądu. Niestety nie jest mi znane uzasadnienie merytoryczne tych decyzji. W świetle posiadanych informacji, w tym doniesień prasowych, w mojej ocenie, Prezes UODO przekroczył swoje kompetencje, złamał prawo i stanął po stronie organów Państwa przeciwko obywatelom realizującym swe Konstytucyjne prawo dostępu do informacji publicznej.


Na stronie Rządowego Centrum Legislacji pojawił się projekt ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu (LINK)

Postaram się niedługo napisać więcej o Dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie ochrony osób zgłaszających przypadki naruszenia prawa Unii. Uczulam, że niedługo temat sygnalistów będzie równie gorący jak nie dawno RODO.

No to już wszystkie najważniejsze ciekawostki z ostatniego miesiąca w telegraficznym skrócie.

niedziela, 11 sierpnia 2019

Luźne przemyślenia prawnika część 2. Po co komu zawodowy prawnik?

Podobno aby dojść do prawdy trzeba wiele razy pytać "Dlaczego?" lub "Co?" oraz spojrzeć na problem z wielu stron. Dziś postanowiłem się spytać "Po co komu zawodowy prawnik?", "Po co ludzie/firmy do mnie jako radcy prawnego przychodzą?"

Mógłbym odpowiedzieć po spartańsku: "po pomoc prawną".

A co to jest pomoc prawna?

Pomoc prawna polega w szczególności na udzielaniu porad i konsultacji prawnych, sporządzaniu opinii prawnych, opracowywaniu projektów aktów prawnych oraz występowaniu przed urzędami i sądami w charakterze pełnomocnika lub obrońcy. I to jest definicja ustawowa. 
Oczywiście w dzisiejszych czasach rola prawnika często wykracza poza tą ścisłą pomoc prawną. Od prawników wymaga się coraz częściej również wiedzy pozaprawniczej, bycia liderem itp. itd.

Mógłbym odpowiedzieć, na gruncie zarządzania ryzykiem, że ludziom/firmom prawnik jest potrzebny aby pomóc uniknąć problemów/ryzyk prawnych, zarządzać tym ryzykiem lub aby pomóc rozwiązać problemy prawne.

Ale dlaczego prawnik może pomóc uniknąć problemów/ryzyk lub może pomóc rozwiązać problemy?

Bo nikt, tak jak zawodowy prawnik, nie zna się tak dobrze prawa, nie rozumie tak prawa i nie potrafi się tak jak on poruszać w jego odmętach.
Dlaczego piszę o odmętach prawa? Bo w chwili obecnej wychodzi tyle nowych przepisów, tyle zmian do przepisów lub zmian do zmian, że nikt nie zna całego prawa. To po prostu jest fizycznie niemożliwe. Ale zawodowy prawnik wie czego, co, gdzie i jak szukać. Poza tym często mamy luki prawne, sprzeczne lub niejasne normy i przepisy, a zawodowy prawnik potrafi sobie z tym radzić.

Czyli prawnik ma wiedzę i twarde umiejętności, dzięki którym potrafi udzielić pomocy prawnej. No ale prawników są tysiące. Którego wybrać? A to zależy.

Od czego to zależy?
Prawnicy są większymi lub mniejszymi specjalistami w danych dziedzinach prawa. Mają mniejsze lub większe doświadczenie. Mają lub nie również inną wiedzę, doświadczenie lub umiejętności. Czyli jak mamy problem podatkowy to wybieramy specjalistę od podatków, jak problem karny to wybieramy karnistę itd.
No ale specjalistów od Spółek czy podatków są nadal setki, jak nie tysiące? Jak ludzie/firmy spośród nich wybierają tego jednego?

Możesz wybrać tańszego prawnika. No ale to nie jest dobra droga. No bo lekarza wybierasz najtańszego czy najlepszego na jakiego Cię stać? Należy wybierać nie najtańszego a najlepszego prawnika na jakiego cię stać.

Zwykle wybierzesz takiego prawnika, któremu ufasz. Myślę, że kwestia ZAUFANIA jest kluczowa. My prawnicy ponosimy często olbrzymią odpowiedzialność (za cudze życie lub majątek), a przecież możemy się pomylić (nie popełnia błędów tylko ten co nic nie robi). Powierzyłbyś swoje życiu lub majątek komuś komu nie ufasz?

Jak prawnicy zdobywają zaufanie klientów?
  1. wykonując zawód zaufania publicznego, przestrzegając zasad Etyki (mnie np. obowiązuje Kodeks Etyki Radcy Prawnego), mając obowiązkowe ubezpieczenie OC itp.
  2. swoim profesjonalizmem,
  3. dzięki rekomendacją innych klientów,
  4. dzieląc się z ludźmi swoją wiedzą np. na blogu lub na LI,
  5. komunikując się.
Chciałbym powiedzieć jedną rzecz o komunikacji. Prawnicy lubią często nadużywać języka prawnego lub języka prawniczego. Niektórzy prawnicy uważają, że jak będą używać niezrozumiałego żargonu prawniczego, łacińskich sentencji itd. to będą bardziej profesjonalni w oczach swoich klientów. Może to i racja. Ale mam wątpliwości czy takie zachowanie buduje zaufanie pomiędzy prawnikiem a klientem. Myślę, że o dobrej komunikacji to można by osobny artykuł napisać.

Wracając do pytania "Po co komu zawodowy prawnik?". Napisałem, że prawnik:
  1. zapobiega problemom/ryzykom prawnym,
  2. pomaga zarządzać ryzykiem prawnym
  3. pomaga rozwiązać problemy prawne.
Oczywiście zapobieganie jest tańsze i łatwiejsze. Niestety nadal większość ludzi i firm traktuje usługi prawników jako koszt, a nie inwestycję w bezpieczeństwo. Naprawdę, aż mnie boli czasami gdy przychodzą klienci z prawomocnym nakazem zapłaty lub prawomocnym wyrokiem i proszą o pomoc prawną. Z drugiej strony, jakbym patrzył na to ze strony czysto finansowej to lepszy jest klient, który ma miecz Damoklesa nad głową (pozew, wyrok pierwszej instancji, nakaz zapłaty) i bez marudzenia zapłaci wysokie wynagrodzenie. Ja jednak wolę klientów, którzy płacą mniej ale zgłaszają się do mnie wcześniej, dzięki czemu unikają tego miecza Damoklesa lub nie jest on tak groźny.

Mam takie marzenie. Aby każdy podmiot zbiorowy (Spółka, fundacja itp. itd) miało profesjonalną obsługę prawną. Aby każda osoba fizyczna podpisując umowę, idąc do Sądu itp. miała obok siebie swojego zawodowego prawnika. Aby większość sporów kończyła się negocjacjami lub mediacjami. Aby podmioty zbiorowe i zwykli ludzie zrozumieli po co im zawodowy prawnik i pozwolili mu sobie pomagać zanim wpadną w bagno po uszy. Mam takie marzenie.

niedziela, 4 sierpnia 2019

Recenzja książki Lidii Buksak "Szkola mówców - Myśl i prezentuj inaczej niż wszyscy"

Pamiętam jak miałem około 5 lat i byłem na wczasach z rodzicami. W ośrodku wczasowym, w celu dostarczenia rozrywki dzieciom zorganizowano zawody z wiedzy. Pan na scenie zadawał pytanie. Dzieci się zgłaszały do odpowiedzi, Pan wybierał jedno dziecko. Jeżeli odpowiedziało dobrze to dostawało zabawkę. W połowie konkursu miałem już połowę fantów. Raz bo dzieci bały się zgłaszać a ja nie. Dwa znałem odpowiedzi na wszystkie pytania. Pewnie bym zgarnął resztę zabawek ale wkroczył mój ojciec i ściągnął mnie ze sceny. Co przerwało mój blitzkrieg. 
No cóż nigdy nie bałem się wyjść na scenę i gadać. Dla mnie karą jest jak nie mogę gadać. Tak mam. Na szczęście nauczyłem się też słuchać ludzi. No i powstrzymuję swoją żądzę zdobycia wszystkich fantów ;-)

W ciągu ostatnich paru lat mam przyjemność prowadzić wiele szkoleń i warsztatów oraz wygłaszać prezentacje. Nie wiem czy jestem dobrym mówcą. Wiem, że chcę być lepszym.
Dlatego gdy wygrałem i dostałem od Pani Lidii Buksak jej książkę postanowiłem ją przeczytać. Zwłaszcza, że ludzie bardzo ją chwalili na LI. 

Książkę przeczytałem. I nie dołączę do chórów chwalących.

Z książkami jest tak. Są książki, od których nie można się oderwać. To książki, które zabierają cię do innego świata. Zaczynasz czytać taką książkę o godzinie 22 z myślą "Przeczytam parę stron przed snem", a potem orientujesz się, że skończyłeś książkę i jest ranek. Są też książki, że zaczynasz czytać i zasypiasz po paru kartkach. Normalnie jakby Ci ktoś prąd odłączył. 
Oczywiście to są dwa ekstrema, a większość książek jest gdzieś pomiędzy nimi.
Problem polega na tym, że czytając Szkołę mówców musiałem notorycznie walczyć z opadającymi powiekami. Sytuację ratowały ciut historie z życia. Niestety były nierówne. Testu magii i śpiocha to ta książka nie zdała. Tu nie chodzi, że jest nudna, bo nie jest. Po prostu zamiast porywać usypia. Ale jest tam spora dawka wiedzy. Dlatego radzę ją czytać kawałek po kawałku. 

Wypisałem sobie w notatniku uwagi co do książki oraz pozaznaczałem różne rzeczy karteczkami :-)
Oczywiści to moja subiektywna opinia :-) ale za to szczera. No to jedziemy, trochę chaotycznie i hasłowo z resztą uwag:
  1. nie należę do wyznawców Steve Jobsa. Od razu na wstępie autorka dostała minusa. Jeżeli chce się być wybitnym mówcą to najpierw należy być dobrym mówcą. Należy opanować warsztat a nie być innym. Bycie na siłę innym, gdy się nie ma podstaw równa się bycie złym
  2. wiem, że dobry cytat zwiększa siłę przekazu i pomaga wykorzystać autorytet kogoś innego, ale cytaty tej książce zaszkodziły. Jest ich za dużo i czasami nie wiadomo po co
  3. nie uważam, że prezentacje to są kluczowe umiejętności szefów. Zwykle szefom prezentacje robi ktoś inny. Powiem więcej spotkałem menedżerów robiących świetne prezentacje, super mówców a poza tym ...... lepiej nie mówić
  4. nie wiem czemu autorka bardzo często próbuje przekonać czytelnika, że jest profesjonalistką i wystąpienia są mega ważne. Jakbym nie uważał, że autorka się zna i napisała wartościową pozycję to bym nie tracił czasu i nie czytał książki od deski do deski (zwłaszcza, że nie porywa a usypia)
  5. zamieszczone wypowiedzi menedżerów - to czysty marketing. Według mnie zbędny
  6. w książce mamy cytaty, dużo cytatów i złotych myśli, często prostych. Parę sobie zaznaczyłem na później. Ale trochę tego za dużo
  7. autorka twierdzi, że ludzie szukają liderów. Ja uważam, że raczej wiedzy, inspiracji lub odpowiedzi. Oprócz tego ludzie od prehistorii kochają ludzi potrafiących opowiadać i zabierać ich do innego świata
  8. poruszone kwestie: nauki o mózgu, emocji, pasji, samoświadomości są ważne
  9. powtórzenia, powtórzenia, powtórzenia i powtórzenia. Ja nie wiem skąd ostatnio bierze się maniera w książkach by coś non stop powtarzać. Rozumiem na szkoleniach lub warsztatach. Ale to jest książka. Dużej liczbie powtórzeń mówię NIE
  10. w książce podano podstawy podstaw, np. myśl podczas prezentacji (i to nie jest zarzut tylko pochwała). Niestety te podstawy, czasami ocierające się o banał z jednej strony. Z drugiej strony opisane ćwiczenia (mogą one pomóc wielu osobom) ale moim zdaniem trudno prawidłowo wykonać ćwiczenia tylko na podstawie książki. Ale szacun za ich opisanie
  11. fun to podstawa. Na końcu książki mamy porównanie wystąpienia do seksu. SUPER. To był FUN i to z jajem. Szkoda, że tylko, że takich momentów było w książce mało
  12. dużo pytań, mało historii,  a jak już są to są krótkie i mało porywających. Autentyczne ale nie porywające
  13. koncepcja 5 K ciekawa. Ale jakoś mnie nie przekonała. Mam wypracowany własny styl i metody. Może to dlatego. Natomiast ta koncepcja może bardzo pomóc początkującym mówcom
  14. o tym nagrywaniu to muszę kiedyś z autorką pogadać face to face. Koncepcja ciekawa choć oprócz zalet widzę wady
Teraz dla odmiany trochę pochwalę. Ciut.
Nie da się ukryć, że autorka ma dużą wiedzę. Zwłaszcza wiedzę trenerską. Wiedzę logopedy też ma. Choć osobiście uważam, że ćwiczenia trzeba robić z trenerem, a nie na podstawie książki. Natomiast nie wiem skąd się wzięła u autorki wiedza psychologa. Coś mi umknęło?

Na pewno autorka dobrze przemyślała konstrukcję książki. Choć mam wrażenie, że chciała w niej zawrzeć jak najwięcej. Może zabrakło selekcji materiału?

Bibliografia na końcu. I to z książkami po polsku. Gotowa lista lektur dla mówców o wystąpieniach. PLUS :-)

Dla kogo jest ta książka? No cóż zmieniłbym tytuł na "Szkoła podstawowa mówców". To książka głównie dla ludzi, którzy swoją przygodę mówcy zaczynają lub chcą zacząć. Dla ludzi, którzy się boją i sobie nie radzą.
Oczywiście doświadczeni mówcy też coś dla siebie znajdą. Ja sobie rzeczy ciekawe pozaznaczałem by do nich ewentualnie wrócić. Drugi raz od deski do deski na pewno tej książki czytać nie będę. 
Osobiście wydaje mi się, że warsztaty z Panią Lidią były by super. Może kiedyś to sprawdzę :-)

A jak oceniam książkę?
Biorąc wszystko pod uwagę, książce wystawiam ocenę końcową - 4.


Myśli, które mnie naszły w trakcie lektury:
  1. Chcesz się dobrze poruszać na scenie. Zapisz się na kurs tańca towarzyskiego. Nauczysz się wchodzić na parkiet i patrzeć kto będzie drugi. A i na treningu tańca nauczą cię jak trzymać sylwetkę i się poruszać.
  2. Jak ktoś cierpi już na overconfidence niech nie słucha rad o budowaniu pewności siebie bo się nabawi pychy lub megalomani ;-)
Ps w recenzjach stosuję szkolną skalę ocen 1-6.

niedziela, 28 lipca 2019

Dyskryminacja - do czego prowadzi tolerowanie tego ZŁA i jak należy z nią walczyć

Pamiętam, jak w 1996 r., będąc jeszcze w liceum, obejrzałem dramat pod tytułem "Czas zabijania". 
Akcja filmu dzieje się na południu USA, gdzie działa Ku Klux Klan. Młody prawnik broni Afroamerykanina, który zabił gwałcicieli swojej małej córki. 
Cała ława przysięgłych jest biała i nieprzychylnie do niego nastawiona, podobnie mieszkańcy jednego z najbardziej rasistowskich stanów USA. Los ojca, który samodzielnie wymierzył sprawiedliwość sprawcom zbrodni, bo wymiar sprawiedliwości zawiódł w tym względzie jest przesądzony. Nie ma co liczyć na sprawiedliwość z rąk rasistów.
W mowie końcowej, adwokat opowiada ławie przysięgłych historię swego klienta i jego córki (storytelling i charyzma na najwyższym poziomie), zmieniając w ostatnim zdaniu jeden szczegół: "Wyobraź sobie, że dziewczynka jest biała. Wyobraź sobie że to twoja córka. Pozwoliłbyś sprawcom odejść wolno czy sam wymierzyłbyś sprawiedliwość?".
Każdy kto jest ojcem rozumie, że odpowiedź może być tylko jedna. 
Gdy oglądałem ten film ponad 20 lat temu oczywiście nie byłem ojcem. Ale ten film odcisnął na mnie swe piętno. Dotarło do mnie, że dyskryminacja bierze się z braku empatii i pychy. W momencie, gdy adwokatowi udało się sprawić, że ława przysięgłych zrozumiała i zaczęła podzielać emocje oskarżonego, sprawa była wygrana.
Emocje i prawda pokonały rasizm i pychę.
Druga rzecz, o której zawsze pamiętam po tym filmie (i filmie "Adwokat Diabła"), to to że prawnik ma moralny obowiązek stać po stronie zasad, sprawiedliwości i dobra. Nawet jeżeli musi przeciwstawić się całej swej społeczności.

Czym jest dyskryminacja?
Definicja z Wikipedii mówi: 
Dyskryminacja – forma nieuzasadnionej marginalizacji (wykluczenia społecznego), objawiająca się poprzez traktowanie danej osoby mniej przychylnie, niż innej w porównywalnej sytuacji ze względu na jakąś cechę, np. okres rozwojowy, niepełnosprawność, orientację seksualną, płeć, wyznawaną religię, światopogląd, narodowość lub rasę.
Do przejawów dyskryminacji zalicza się między innymi:
  1. szklanego sufitu polegający na spowalnianiu rozwoju osobistego/kariery dyskryminowanych grup społecznych,
  2. molestowanie,
  3. odmawianie wynajmu nieruchomości,
  4. odmawianie świadczenie usług.
Jak pokonać dyskryminację?
Trzeba uświadomić ludziom, że tak naprawdę więcej nasz łączy niż dzieli. Świetnie uświadamia to TEN filmik. Polecam.

Edukacja to podstawa. Jakbym kiedyś (nie daj Boże) został Premierem to bym kazał powiesić nad biurkiem wielki napis "EDUKACJA GŁUPCZE" 

Mimo tego, że się różnimy (przypominam, że więcej nas łączy niż dzieli), to nikt nie jest z tego powodu ani lepszy ani gorszy. Każdy z nas ma te same Prawa, Wolności i Obowiązki. Każdy zasługuje na szacunek i godne traktowanie. I mimo, że bardzo cenię Wolność słowa to nie pozwala ona na pozbawianie innych Godności. Dlatego nie toleruję i nie będę tolerował hejtu.
Jeżeli ktoś mówi, że kobiety, niepełnosprawni, geje itd. są gorsi, to raz że kłamie, dwa popełnia grzech PYCHY. Bo w oczach Boga czy Bogów, na gruncie etyki, na gruncie genetyki itd. jesteśmy równi i tacy sami co do swej istoty.

Dlaczego o tym piszę?
Wszyscy chyba słyszeli o sprawie drukarza, który odmówił wykonania usługi na rzecz organizacji LGBT. Wszyscy też słyszeli o zwolnieniu pracownika przez IKEA za mowę nienawiści na blogu firmowym. Pewnie nie wszyscy wiedzą, że od paru lat rośnie lawinowo ilość tzw. przestępstw z nienawiści.

Za równo drukarz jak i zwolniony pracownik tłumaczył się, że kazała mu tak jego katolicka wiara. 
A teraz mnie posłuchaj!
Zgodnie z nauką Jezusa, Chrześcijanin powinien być pełen miłosierdzia i pokory, a nie pychy i pogardy. Chrześcijanin powinien kochać bliźniego a nienawidzić go.
Jeżeli ktoś żywi pogardę dla innej osoby bo jest inna. Jeżeli ktoś nienawidzi bliźniego bo jest inny.
To postępuje wbrew naukom Jezusa i nie jest Chrześcijaninem.
Zasłanianie się przez Drukarza i tego zwolnionego pracownika wiarą chrześcijańską jest wymówką. To nie wiara kazała im odmówić wykonania usługi na rzecz organizacji LGBT, czy głosić mowę nienawiści wobec innych, ale pycha i nienawiść.
I nie boję się tego powiedzieć, bo kto milczy w obliczy zła ten je popiera.

Ten artykuł pisałem, przez parę tygodni. W między czasie doszło do ataków na marsz równości. Spokojnie, pokojowo maszerujący w obronie Wolności, Równości i Godności ludzie byli atakowani przez łobuzów. Łobuzów zachęcanych przez obecnie rządzących i cześć Kościoła Katolickiego. 
Co będzie kolejne? Nakaz noszenia żółtych trójkątów? Getta? Pogromy?

Zupełnie nie rozumiem osób, które próbują bronić dyskryminacji lub ją tłumaczyć.
Dyskryminacja to ZŁO.
Jeżeli ją się toleruje lub wspiera to:
Zaczyna się od mowy nienawiści
Potem zaczyna się odmawianie usług i przemoc fizyczna lub psychiczna
A kończy się na eksterminacji.

Hitlerowcy najpierw atakowali i mordowali LGBT, potem niepełnosprawnych, żydów a potem każdego kto stanął im na drodze. Naprawdę Polacy, których podczas II WŚ, zginęło ponad 6 milionów, przez nienawiść, przez Nacjonalizm, przez dyskryminację, zapomnieli o tym? ponad 70 lat pokoju zatarło już pamięć Polaków do czego prowadzi tolerowanie tego ZŁA?

Tak było w przeszłości, tak się dzieje teraz na świecie, nie pozwólmy by w Polsce tak było.
Już mamy w Polsce mowę nienawiści
Już pozbawia się ofiary (uchodźców, LGBT, sędziów, opozycję itd) czci, wiary, człowieczeństwa
Już mamy ataki fizyczne 
Już mamy pierwsze zabójstwo (śp. Prezydenta Gdańska)
Powtarza się scenariusz z lat trzydziestych XX wieku
Kto będzie następną ofiarą?

"Kiedy atakowali uchodźców milczałem, nie byłem uchodzcą
Kiedy atakowali sędziów milczalem, nie byłem sędzią
Kiedy atakowali LGBT milczałem, nie byłem LGBT
Kiedy atakowali niepełnosprawnych milczałem, nie byłem niepełnosprawny
Kiedy atakowali opozycję milczałem, nie interesowałem się Polityką,
Kiedy zaatakowali mnie, nikogo już nie było"
(przeróbka wierszu "Kiedy przyszli..", Martin Niemöller"

Ja nie zamierzam milczeć. Zło będę nazywał po imieniu.
Jeszcze możemy z powrotem zamknąć w butelce, wypuszczonego przez obecnie rządzących, Dżina nienawiści i przemocy
Jeszcze możemy zapewnić bezpieczeństwo naszym dzieciom
Jeszcze
Ps.
Pamiętaj, żyj i daj żyć innym
Tylko tyle i aż tyle

niedziela, 21 lipca 2019

Ciekawostki z prawa handlowego i nie tylko - odcinek nr 15

Mamy lipiec, sezon wakacyjny w pełni ale minął miesiąc i czas na kolejny odcinek "Ciekawostek z prawa handlowego i nie tylko".

Dziś zacznę od ochrony danych osobowych. 

Przypominam, że na stronie Urzędu Ochrony Danych Osobowych możemy znaleźć wiele przydatnych wiadomości. Ostatnio wpadła mi w oko informacja, że do 9 września 2019 r. Europejska Rada Ochrony Danych (EROD) przyjmuje uwagi do Wytycznych 3/2019 w sprawie przetwarzania danych osobowych przez urządzenia wideo. Ponieważ monitoring jest używany coraz powszechniej zalecam śledzenie tematu.

Polski Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych i jego odpowiednicy w innych krajach unijnych nakładają coraz więcej kar. Jakie z tego należy wyciągnąć wnioski?
Należy m.in.:
  1. szkolić pracowników w tym kadrę kierowniczą
  2. przeprowadzić audyty powdrożeniowe
  3. cały czas udoskonalać system ochrony danych osobowych
  4. traktować wydatki na ochronę danych osobowych jako niezbędną inwestycję a nie zbędny koszt
  5. pamiętać, że dobry Inspektor Ochrony Danych jest bezcenny. Trzeba go dobrze wynagradzać, szkolić, rozmawiać z nim i słuchać. 
Warto też rozważyć stworzenie kodeksów postępowania. Z tego co wiem pracują nad takimi kodeksami banki i rejestry kredytowe, biobanki, małe placówki medyczne, branża rekrutacyjna, branża reklamy internetowej oraz branża marketingu bezpośredniego. Na co czekają pozostałe branże???
 
Ponadto audyty due diligence powinny obejmować też kwestie związane z ochroną danych osobowych (o ile jeszcze tego nie robią) oraz kwestie związane z szeroko pojętym Compliance. W przeciwnym na razie możemy wejść na minę. I to jest nauka wynikająca z czyjegoś błędu.

A skoro mowa o Compliance. Projekt ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary od stycznia tego roku nie otrzymał jeszcze numeru druku. Obstawiam, że wejdzie w życie za jakieś 2 lata gdy zacznie obowiązywać Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie ochrony osób zgłaszających przypadki naruszenia prawa Unii (o Dyrektywie pisałem w poprzednim odcinku - LINK). Niestety bez tego projektu rozwój Compliance w branżach nieregulowanych będzie nadal się ślimaczył.

W dniu 17 lipca br. została opublikowana Krajowa Ocena Ryzyka Prania Pieniędzy oraz Finansowania Terroryzmu. TU znajdziesz jej treść wraz  z załącznikami. Łącznie kilkaset stron do czytania. Życzę sobie i wam ciekawej lektury.

Trwają prace nad nowelizacją Kodeksu Spółek Handlowych. Ostatnio Senat wniósł poprawki. Zainteresowani mogą śledzić proces legislacyjny TUTAJ. W momencie wprowadzenia Prostej Spółki Akcyjnej wróżę jej sukces kosztem spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. I to nie startupy będą z niej najczęściej korzystać.

Do sejmu trafił projekt nowego Prawa Zamówień Publicznych. Projekt ustawy znajdziecie TU a przepisy wprowadzające TU.

niedziela, 14 lipca 2019

Luźne przemyślenia prawnika część 1. Co ludzie zarzucają prawnikom?

Mam 41 lat i od paru lat prowadzę kancelarię radcowską.
Prawnikiem, jestem nietypowym, bo aplikację radcowską nie robiłem tuż po studiach ale 7 lat później.
A żeby było jeszcze bardziej oryginalnie, to nie pracowałem nigdy w żadnej kancelarii (nie licząc własnej), za to w trakcie aplikacji byłem kierownikiem projektu w dużym przedsiębiorstwie (m.in. nadzorowałem Grupę Kapitałową) i przewodniczącym Rady Nadzorczej w innej Spółce. Co powodowało, że w trakcie zajęć z kodeksu spółek handlowych, jako jeden z niewielu, miałem doświadczenie praktyczne.

Moja droga do zawodu prawnika powoduje, że patrzę na problemy prawne z ciut innej perspektywy niż większość radców prawnych czy adwokatów. Ja po prostu znam z autopsji perspektywę przedsiębiorcy, który przychodzi do prawnika z problemem.

Tyle słowem wstępu, a teraz pora na danie główne ;-)

Zastrzegam tylko, że to są moje luźne przemyślenia i obserwacje :-) i mogę się mylić :-)
w końcu nawet Bogowie są omylni, a ja jestem "tylko" prawnikiem :-)

Co ludzie zarzucają prawnikom?
1) prawnicy za dużo gadają i za dużo piszą, zamiast udzielić krótkiej odpowiedzi,
2) za dużo obiecują albo nie dają gwarancji,
3) są mało komunikatywni/nie rozumiem co napisali lub powiedzieli,
4) są za drodzy,
5) nie rozumieją biznesu.

Ad 1) Czasami mam wrażenie, że niektórzy prawnicy uważają, że płaci im się od strony a nie za odpowiedź. Kilkudziesięcio stronicowe opinie bywają bardzo ciekawe i pouczające ale dla biznesu są mało pożyteczne. Z drugiej strony moje 1-2 stronicowe opinie pewnie budzą grozę u prawników u których tyle zajmuje wstęp :-))
Często trzeba jednak klientowi wyjaśnić skomplikowany stan faktyczny i prawny.
Wtedy oczywiście opinia musi zająć te kilka-kilkanaście stron.

Ad 2) No cóż, ja zaliczam się do tej drugiej kategorii. Nigdy nie daję gwarancji, że wygram sprawę w Sądzie. Zawsze ostrzegam, że możliwa jest inna interpretacja. A szanse są w najlepszym razie fifty-fifty.
W życiu jest pewna tylko śmierć.
Prawnikowi płaci się za pomoc prawną. Za profesjonalną pomoc. A nie za wynik.

Ad 3) Jak usłyszałem ostatnio należy pisać prostymi słowami o skomplikowanych rzeczach.
Z prawnikami jest jednak tak, że jesteśmy przez ponad 8 lat uczeni by mówić i pisać językiem prawnym i prawniczym, powoływać się na orzecznictwo itp. itd.. To powoduje, że z jednej strony moi koledzy i koleżanki często inaczej nie potrafią. Z drugiej niektórzy uważają że inaczej nie wypada.
No cóż. Ja uważam że dobra komunikacja to podstawa. Ja piszę dla klientów a nie innych prawników. A klient ma zrozumieć to co dla niego napisałem.

Ad 4) To jest częsty mit. Z jednej strony jakość kosztuje. My prawnicy uczymy się 5 lat na studiach, 3 lata na aplikacji a potem przez całe życie. A to kosztuje. Mamy koszty kancelarii itd. I musimy na to zarobić (a przy okazji zarobić na życie).
Z drugiej strony wydatek na pomoc prawną to inwestycja w bezpieczeństwo a nie koszt. Taniej jest zapłacić kilkaset złotych za analizę umowy niż kilkaset tysięcy kary umownej. Lepiej zapłacić tysiące za pomoc prawną w procesie niż miliony w razie przegrania procesu.
Oczywiście prawnik nie daje gwarancji sukcesu ale zmniejsza ryzyko porażki.

Ad 5) Czasami prawnicy nie rozumieją biznesu. Ale zawsze można znaleźć takiego który rozumie.
Poza tym radzę rozmawiać z prawnikiem.
Ja uczę swoich klientów i uczę się od nich. Dzięki temu buduje zaufanie i mogę świadczyć lepszą pomoc prawną.